Luperci Faviani pisze: ... Np. mnich zamknięty w klasztorze, nieustannie kontemplujący Bożą doskonałość jest bezużyteczny i takiego należałoby zagonić do jakiejś pracy.
Wietnamczyk Thich Nhat Hanh, buddysta zen, jest mnichem. Do klasztoru wstąpił w wieku 16 lat, po 7 latach został mnichem. Łatwo jest przekonać się o wkładzie pracy tego człowieka w pokój na świecie. Ale medytacji uczył się w klasztorze. I medytacja stała się fundamentem jego rozumienia rzeczywistości. Idącym zbierać rannych i zabitych podczas wojny w Wietnamie doradzał żeby zawsze najpierw powąchali kwiat. I wykonując swoją pracę mogli dzięki temu pamiętać o innych barwach świata ...
Od dawna prowadzi kursy medytacji zen, głównie we Francji i USA. Medytować nauczył się zaś w klasztorze u wytrwałych praktyków.
To trochę tak jak z nauką śłusarki: nauczyć można się tylko u takiego kto zajmuje się ślusarką jako głównym swoim zajęciem.
Jeden z japońskich nauczycieli zen w USA napisał że przeciętny Amerykanin jest zdania że buddyści zajmują się w życiu czterema czynnościami: spaniem, jedzeniem, wydalaniem i medytacją ...
