danut pisze:Coś w tym jest, bo byłam okropnie naelektryzowana - pękały żarówki, kopał mnie kwiatek, ja nie mówię o sztucznych sweterkach i iskrach, metalowych przedmiotach, ale o organicznych- kwiatkach, ludziach , wbrew porażałam ich- nie raz było "idź już, lepiej mnie nie dotykaj"A o oblepieniu się wszystkimi sztućcami z mojej kuchni przy koleżankach i naszym śmiechu i zdziwieniu z tego powodu też Ci pisałam. Sprawa ucichła po operacji tętniaka i ogólnym osłabieniu fizycznym mojego organizmu. Czyli po nadwyrężeniu układu nerwowego?
danut pisze:Moja misja jest dopiero ciekawa, wielu się nad nią głowi, ale dopiero ja tak wewnętrznie i prawdziwie próbuje ją zrozumieć i odczytać.
danut pisze:I nadal nikomu nie daję się zbałamucić.
lerefant pisze:A co z myślami które nagle tracimy? szczególnie gdy wydaje się to ciekawą obserwacją?
Mawia się że istnieje coś takiego jak przeznaczenie.
Może przed wcieleniem przechodzimy po "tamtej stronie" nawet i miliony ich w mgnieniu oka ostatecznie skupiając się na jednej? Można to porównać do zapowiedzi jakiegoś filmu.I nie ma czegoś takiego jak niewypełnienie "lekcji życiowych, misji" itd. Tylko po prostu zbieramy doświadczenie, wiedzę? A rzekoma ciemna noc duszy jest po prostu czymś tam?
lerefant pisze:W moim przypadku najpierw to był koniec
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość