W społeczeństwach tworzą się różne ugrupowania polityczne i społeczne. Każde z nich ma swoje cele, sposób myślenia, reagowania i działania. Duchy nie są w tym względzie gorsze a do tego dyscyplina w grupie jest pod większą presją. Odpowiednikiem ludzkich podziałów jest u Duchów tzw. drabina Duchowa, której umowne znaczenie Kardekowi same podsunęły. Drabina ta to równocześnie hierarchia, poziom wiedzy, intelektu i wpływów.
Treść książek Kardec’a opiera się, jak sam zapewnia, na odpowiedziach Duchów wyższych. Są to grupy elitarne o stałych poglądach, więc każda odpowiedź, nawet na to samo pytanie, zawsze będzie podobna. W ten właśnie prosty sposób zdobywa się potwierdzenie i z wdziękiem powiada, że są z różnych źródeł. Jeżeli przypadkiem trafiłaby się odpowiedź niezgodna z przyjętym schematem, to według znanego systemu przypisze się pochodzenie podrzędnemu Duchowi. I oto cała tajemnica spójności i zgodności, z większym naciskiem wskazując na to ostatnie.
Szanowni obrońcy idei zapominają, że walczący o wolność, prawdę czy cokolwiek innego a wartościowego nie muszą zawsze i wciąż zaliczać się do wyżyn społecznych. I traktując kwestię w innym kontekście. Odrzucanie głosu ludu graniczy z absolutyzmem i zmierza ku przemocy. Te kryteria w jakiejś mierze występują po obu stronach, w jednym i drugim świecie.
Opieram się na analogii omawianych światów, a te prowadzą do pewnych wniosków. Duchy nie zdradziły wszystkich tajemnic panowania i władzy na własnym podwórku. Zresztą i u nas nie wie lewica, co robi prawica. Ujawnia się tylko to, co niezbędne, co wymknie się spod kontroli a o szczegółach wie ograniczone grono.
Gdy ktoś coś nie wie o świecie Duchów, zaraz znajdują się chętni, którzy fachowi wymyślą co i jak – i po kłopocie. Są to tradycyjne zagrywki uwzględniające niemożność dostarczenia kontrargumentów na tego rodzaju sensacje. Na czym to polega? Otóż zmyślić może jeden a kto pierwszy ten ma przywileje. Ten drugi dla osiągnięcia nawet równowagi, musi bezwzględnie dostarczyć dowodów nie pod postacią słów bez pokrycia. Tak więc podważający jakąś przyjętą prawdę uczestniczy w sporze nie na tych samych warunkach, nie na równych prawach. Obrońca wcześniej ukształtowanej wersji wyjaśniającej dany dylemat w takich potyczkach ma znaczną przewagę, gdyż nie musi udowadniać tylko trzymać się wyznaczonego kursu. Próba obalenia zmusza do posiadania czegoś więcej niż bałamutnych twierdzeń, posługiwania się alternatywą ‘albo,..albo’, jakimi lubią się afiszować wyznawcy nie tylko teorii Kardec’a. Obrońcy spirytyzmu życzą sobie dowodów niemalże naukowych, gdy tymczasem sami opierają się na prawdzie niepewnej i mającej niewiele wspólnego z nauką, bowiem świat niewidzialny jest poza jej zasięgiem.

