Mirek pisze:To nie jest koncepcja Boga zazdrosnego Krzysztofie. To jest koncepcja duszy, która zawsze dąży do Boga.
Tu się zgadzamy , dusza (czyli Duch wcielony czyli my) dąży do Boga .
My jesteśmy tym duchem/duszą ; nie ma podziału pomiędzy umysłem , duchem , ego; to są tylko terminy; świadomość jest jedna która może występować w różnych stanach
Duch dąży do Boga poprzez niezliczoną ilość lekcji (wcieleń) w których uczy się , doświadcza , rozwija swoją świadomość, moralność i inteligencję
Mirek pisze:Wszystko co jej zaczyna przeszkadzać w tym dążeniu lub odsuwa ją od tego dążenia jest usuwane dla jej ratowania.
Z tym twierdzeniem trudno się zgodzić . Gdyby tak było to alkoholikowi zabierany był by alkohol , bogaczowi zatracającemu się w materializmie - majątek itd. a tak nie jest.
Na tym świecie działają prozaiczne zasady przyczyny i skutku oraz wolnej woli - chcesz się zatracać w używkach - to będziesz się zatracał do czasu aż doświadczysz wszystkich konsekwencji , teraz i w kolejnych życiach, itd.
Mirek pisze:Po ludzku trudno to nam zrozumieć. Jedyna droga do zrozumienia to przyjmowanie wszystkiego co nas w życiu spotyka jako łaski od Boga i akceptacja tego. Nauczyć się odczytywać te zdarzenia aby wyciągać z nich lekcje i spełniać pragnienia duszy, a nie ciała i umysłu.
Myślę że spirytyzm dosyć jasno to tłumaczy - zbliżamy się do Boga poprzez ciągłą naukę - tu i teraz w życiu codziennym , nie poprzez jakieś mistyczne kontemplacje i wielbienie Boga ale przez miłosierdzie okazywane codziennie sobie i bliźniemu. Bez miłosierdzia nie ma zbawienia, czy jak głosi "pieśń o miłości" - a choć byś miał wiarę która góry przenosi a miłości byś nie miał - był byś niczym
św. Augustyn powiedział "Kochaj i rób co chcesz"
Poza tym , ciało i umysł też są ważne - w zdrowym ciele zdrowy duch mówili starożytni a rozwój intelektualny pozwala nam lepiej zrozumieć także istotę dobra i zła oraz rozwijać cywilizację
Mirek pisze:Każde cierpienie, nie związane z materializmem, jest oczyszczeniem dla duszy. Taki, np. gwałt, może być leczeniem zgwałconej kobiety z pychy, zadufania w sobie. Każde zdarzenie dlatego należy rozpatrywać wielopłaszczyznowo.
Bardziej do mnie przemawia taki przykład że ofiara gwałtu była w poprzednim życiu mężczyzną który gwałcił i pogardzał kobietami - żeby w tym życiu doświadczył takiego samego traktowania i uświadomił sobie jak być po 2-giej stronie. To samo z uchodźcami , ci co dzisiaj pogardzają i źle traktują - jutro będą w podobnej sytuacji (nie żebym straszył) .
myślę że czasami cierpienie może być (po prostu) efektem ubocznym czyjejś decyzji (wolnej woli) - więc zawsze popełniający błąd ponosi konsekwencje