konrad pisze:poza tym wychodzę z założenia, że lepiej mieć Jezusa w sercu niż na obrazach, a nie na odwrót
Ja bym powiedział, że to konieczność, ponieważ Jezus prowadzi drogą jak najbardziej naturalną i sprawdzoną a bez tego uczynkom nie nie nada się właściwego kierunku i optymalnego pobudzenia.
Wypowiedziane słowa nie poparte czynami są pustymi dźwiękami a te ulatują w kosmos i nie ma z nich żadnego pożytku.
Obwieszony wszystkimi wizerunkami Jezusa znajdującymi się na Ziemi człowiek staje się "wieszakiem" a nie wykonawcą i naśladowcą. Spory są jak fale podmywające brzeg skrawka ziemi na którym się żyje i doświadcza.

