autor: natalia » 16 maja 2010, 18:45
Ja spirytystką nie jestem i nie wypowiem się na temat wegetarianizmu w odniesieniu do spraw duchowych, bo się i na tym nie znam i nie mam zdania.
Ogólnie sama chciałabym być wegetarianką, z 2 powodów:
Po 1) Dla idei nie zabijania zwierząt.
Po 2) Dla zdrowia, bo podobno 'dieta' wegetariańska, jeśli jest bardzo różnorodna, zbilansowana, bogata w wiele składników, jest jedną z najzdrowszych.
No właśnie, chciałabym, chciała, ale nie umiem.... Wiem, że mogłabym zostać wegetarianką, ale musiałabym bardzo, bardzo, bardzo chcieć, mieć dużo wewnętrznego samozaparcia oraz żadnej presji z zewnątrz, za to wsparcie/przyzwolenie otoczenia. Miałam w swoim życiu epizod wegetariański, 2 lata temu, przez miesiąc chyba. Uparłam się, że nie będę jeść mięsa, i rzeczywiście nie jadłam, ale nie było to dla mnie łatwe, nie miałam pomysłów na różnorodne jedzonko, stale coś powtarzałam, jadłam monotonnie, a do tego rodzice mi stale ględzili, że głupio robię (dla nich wegetarianizm z wyboru, a nie wskazań medycznych, to jak fanaberia), tęskniłam trochę za mięsem, zwłaszcza, że lubię bardzo gotować i znam wiele przepisów na fajne potrawy z mięsem właśnie. Pamiętam, że częściej wtedy byłam głodna i bardzo często mi było zimno... choć to lato było, wakacje. Ludzie na krótki rękaw chodzili, a ja bluzy na długi rękaw zakładałam hehe.I pamiętam też, że po tym czasie, kiedy wróciłam do mięsa, to ono (nawet jak to były malutkie kawałki, np. z pizzy) wydawało mi się bardzo słone. Z drugiej jednak strony, choć wegetarianką nie jestem, dużo mięsa też nie jem.