1Prawda1 pisze:Naprawdę uważasz, że jest to realne? Ja nie mówię, że nie, pytam Ciebie Xseniu.
Jest realne, ale to zależy na kogo trafisz. Widzisz, jednemu mojemu synowi mogę tłumaczyć i on łapie w lot, i nie muszę ponawiać nauki. Drugiemu mogę tłumaczyć po 1000 razy, a on i tak zrobi jak chce. To czy danej osobie jesteś w stanie cokolwiek wytłumaczyć zależy od charakteru tej osoby. I czasem się to udaje, a czasem nie.
1Prawda1 pisze:Spróbuj proszę wczuć się w rolę osoby rządzącej społeczeństwem i podać sposób, ''aparat'' itp. polegający na tym inspirowaniu i tłumaczeniu.
Szalony

Ja mam charakter choleryczny i tyraniczny. Nie nadawałabym się na osobę rządzącą społeczeństwem, bo bym wprowadziła terror. Same hamowanie mojego własnego temperamentu jest zadaniem na całe życie. Ale mimo to staram się tłumaczyć i inspirować innych ludzi, tylko dlatego, że mam, hm to nawet nie zasada życiowa, ja po prostu mam PRZYMUS uznawania "wolnej woli" każdego. I jeśli ktoś nie chce mnie słuchać, nie chce uznać moich argumentów, to nie zmuszam go siłą do tego. Ale tylko dlatego, że taki mam przymus. I nie pytaj mnie skąd mi się to przypałętało. Nie mam pojęcia.
1Prawda1 pisze:Nie ma czegoś takiego jak obcy człowiek.
Dla mnie obcy człowiek, to każdy za którego nie jestem moralnie odpowiedzialna. Albo każdy, za którego odpowiedzialności nie chcę wziąć na siebie dobrowolnie. Nie mogę martwić się o każdego żyjącego, bo bym padła trupem. Tych co mam to już wręcz za dużo.
1Prawda1 pisze:Matka dziecka jako ta jedyna odpowiedzialna za swoje dziecko nauczyła je by kraść... no cóż taka się matka trafiła, wybaczmy jej to z jej niewiedzy - ale do rzeczy - ona nauczyła je, aby kraść, a sąsiadka której to dziecko się zawsze kłania nauczyłaby je jak żyć prawidłowo i nie grzeszyć złodziejstwem. Co Ty na to?
Prawdo

Matka to nie tylko kobieta, która urodziła dziecko. A tych co nas wychowują w pewnym stopniu sami sobie wybieramy. Są osoby, które wychodzą z patologicznych rodzin i patologicznych środowisk i są normalnymi, dobrymi i uczynnymi ludźmi. Nie tylko rodzice wychowują. A charakter danej osoby nie zależy tylko i wyłącznie z genetycznych uwarunkowań.