O Istotach i istocie doświadczeń

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: czarnyMag » 30 sie 2016, 12:55

Natasza pisze:czy dano Ci tam szansę mówienia?- czy to mówienie to tylko forma samooskarżania, samopietnowania???? czy tylko mogłeś słuchać i patrzeć? to ważne!


Tak, dano (ale to była telepatia). Najpierw mówił ten - powiedzmy "ja" którego to co myśli i wyciąga wnioski obserwowało z boku jak się miota - bo co zaczyna naciągać "prawdę" pod siebie to leci film który (ten co obserwuje - też ja) słyszy, widzi i odbiera co dobre, co złe). A potem ten co obserwował został ściągnięty niczym magnes w tego co tam łgał i wtedy ze zdwojoną siłą rozpoczął się taniec ducha. Wtedy poleciało prawo które pierwszy raz usłyszałem - prawo Boga nie z Ziemi! I poleciało o zgrozo z "mych ust" na mnie. A ten przede mną "świetlisty" wypchnął wtedy w mym kierunku miłość i dobro - poczułem je - ale mój duch szalał niczym w szale (a ja byłem w nim - byliśmy jednością w tym szalejącym)! Jeszcze chwile to trwało nim się duch (dusze stanowiące jedność) uspokoiły. Potem opuściłem wzrok w ziemię i powiedziałem już z 100% pewnością żeby mnie ten "świetlisty" sam osądził i że się godzę z jego osądem jaki by nie był destrukcyjny dla mnie!
Wtedy ten świetlisty i ten nad nim który przypominał mi Jezusa wypchnął w moim kierunku uczucie miłości i wymazania złych zachowań.
Potem mnie odprowadzono do okna za którym była nasza planeta :)
"żyj i daj żyć innym"
Awatar użytkownika
czarnyMag
 
Posty: 2852
Rejestracja: 05 gru 2014, 21:22
Lokalizacja: Astral - tu i tam - teraz tu

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Natasza » 30 sie 2016, 13:00

właśnie dopisałam komentarz do wcześniejszego postu , nie wiedziałam , że piszesz :P

widziałeś z ,, okna,, naszą planetę - tak myślałam....
pamiętasz to PRAWO???????
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: czarnyMag » 30 sie 2016, 13:28

Natasza pisze:właśnie dopisałam komentarz do wcześniejszego postu , nie wiedziałam , że piszesz :P

widziałeś z ,, okna,, naszą planetę - tak myślałam....
pamiętasz to PRAWO???????


Niestety nie pamiętam tego prawa z poza Ziemi. Może gdyby mnie ktoś wprowadził w hipnozę - może wtedy by się coś wyjaśniło? (ale ono było nadrzędnie do ziemskiego). A co do Ziemi to w każdym oknie (a było ich tysiące) były jakieś planety i co rusz ktoś z tych światów (okien) wychodził lub tam wchodził - byłem tam jednym z tysięcy - i czułem się "tam" lepiej niż tu - nie chciałem wracać! Ale nie dane było mi stawić opór (choć chodziło mi to po głowie :)
"żyj i daj żyć innym"
Awatar użytkownika
czarnyMag
 
Posty: 2852
Rejestracja: 05 gru 2014, 21:22
Lokalizacja: Astral - tu i tam - teraz tu

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Estia72 » 30 sie 2016, 16:34

Nataszo powiedz prosze bo moze odnosze mylne wrazenie ,ale czytajac Ciebie odczuwam ze podobne masz podejscie do reinkarnacji, zaswiatow i tych co nas rzekomo po smierci osadzaja nazywajacych siebie dumnie "miszczami", bogami, swietlistymi, nauczycielami czy przewodnikami...? :)

Ja nie wiem czemu ale mam wewnetrzne przekonanie ze ta cala reinkarnacja i zabawa tutaj w rzekome uczenie sie poprzez wcielanie jest stworzonym sztucznym tworem poprzez demonobogow....

Aha wczoraj na innym watku poruszylam temat ufonow/demonow w ktorym pisalam ze mi odebrali pewne zdolnosci ale przedewszystkim zerwali polaczenie. Nie wiem ale z Twoich wypowiedzi odnioslam wrazenie ze wedle Ciebie oni mi pomogli a nie zaszkodzili czy moze sie myle??? :)

Skoro w tym temacie mozna pisac o swoich wizjach, odnosnie tego co mi napisalas juz wczesniej na iinym watku zebym sie zastanowila nad mysla czy przed wcieleniem nie zawarlam jakis hmm...kontraktow.
Mialam pewna wizje a wlasciwie caly ciag w ciagu jednej nocy ktore nakladaly sie na siebie...jeszcze przed spotkaniem z ufonautami ;)
Ale ta ktora opisze byla dosc zaskakujaca dla mnie...

Otoczyly mnie jakies istoty dla poprawnosci powiem ze demoniczne, bylo ich duzo byl tez ich jakis guru/kierownik czy szef tak go moge okreslic i to on ze mna rozmawial...nie odczuwalam przed nimi zadnego strachu, z wiekszymi juz wczesniej toczylam duchowe walki .( jeden zupelnie inny i dosc silny, powazny zawodnik, czesto mnie atakowal i pozniej zawsze powracal przez wiele lat mimo ze dostal wciery nie raz, ale to opisze kiedy indziej...)

I oni wlasciwie wysmiewali drwiaco sie ze mnie, ich szef powiedzial cos czego nie rozumie-ty nie jestes taka jak ludzie , dlaczego o nich walczysz, oni pala sie jak slomiana mata...Zapytal mnie czy oddasz zycie za nich? Odpowiedzialam tak oddam...pozniej przenioslam sie w jakies inne miejsce, pamietam dom, kominek , jakis ludzi w tym domu, pamietam ze robili sobie zdjecia a ja sie balam zeby nie uchwycili mnie na tym aparacie bo sie wyda ze nie jestem hmm...czlowiekiem

Od razu napisze zeby nie bylo nieporozumien, nie mam poczucia innosci, odrebnosci od ludzi, nigdy nie czulam sie kim innym niz czlowiekiem, nie wiem skad sie ta wizja wziela i co ma oznaczac...???
"Na poczatku Bog ktory jest plomieniem stworzyl Niebo i Niebian"
Awatar użytkownika
Estia72
 
Posty: 781
Rejestracja: 30 wrz 2015, 13:15
Lokalizacja: Manchester, Anglia

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Xsenia » 30 sie 2016, 17:38

Twoja wizja "przyszłości" Magu pokrywa sie dokładnie z moją wizja "przyszłości". Mam dokładnie takie same uczucia i poglądy. Też bym wolała być tam niż tu. A to co opisujesz nie ma za zadania ukaranie ciebie, ale sprawdzenie czego się nauczyłeś i czy zrozumiałeś lekcje życia. I za chiny ludowe nie mam pojęcia po co.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Natasza » 30 sie 2016, 18:16

Xseniu czy mogę się spytać Ciebie od kiedy masz takie uczucie - podobne do tego co odczuwa nasz CzarnyMag?
I jeszcze jedno- czy było coś w Twoim życiu co pozostaje w kadrze ,, niewyjaśnione,,? może coś widziałaś we śnie lub .. life,,?

Estio - tak , mam podobne refleksje do Twoich co do reinkarnowania
powiedz czy jesteś w stanie przypomnieć sobie czy widziałaś jak wyglądają, lub jakiś szczegół
czy słyszałaś ich głosy, czy były przekazywane Tobie telepatycznie?
w niektórych momentach masz bardzo zbieżne doświadczenia do moich i to bardzo

nie usprawiedliwiaj się i nie bój wyrażać tego co myślisz

każda wypowiedź każdej osoby to wyłapanie wspólnych lub innych pomocnych elementów- strasznie wszystkim dziękuję za dzielenie się waszymi przeżyciami i odwagę - bo trzeba ją mieć
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Estia72 » 30 sie 2016, 19:17

Natasza pisze:
Estio - tak , mam podobne refleksje do Twoich co do reinkarnowania
powiedz czy jesteś w stanie przypomnieć sobie czy widziałaś jak wyglądają, lub jakiś szczegół
czy słyszałaś ich głosy, czy były przekazywane Tobie telepatycznie?
w niektórych momentach masz bardzo zbieżne doświadczenia do moich i to bardzo

nie usprawiedliwiaj się i nie bój wyrażać tego co myślisz

każda wypowiedź każdej osoby to wyłapanie wspólnych lub innych pomocnych elementów- strasznie wszystkim dziękuję za dzielenie się waszymi przeżyciami i odwagę - bo trzeba ją mieć


Tych gosci niby demonow Nataszo slyszalam w umysle , nie widzialam ich , byli jakby obecni gdzies w przestrzeni, odczuwalam ich raczej jako obecnosc niz cielesnosc ,otaczali mnie z wszystkich stron, gdy zaczal mowic znalezlismy sie nagle w innej przestrzeni, podobne to bylo do ziemi ale nie do konca, bylo tam dosc mroczo, to znaczy nie bylo slonca albo moze byla to noc , nie wiem , byly tam nawet jakies male domy a raczej chaty , wygladalo to jak jakas osada nazwala bym to raczej po prostu miejscem,gdy powiedzieli ze ludzie pala sie jak slomiana mata zobaczylam wiele istnien ktore plonely....

Napisalam ze po tym znalazlam sie w jakims domu ale przypomnialam sobie wlasnie teraz ze za nim znalazlam sie w domu po tej wizji z demonami trafilam najpierw do jakiegos budynku pietrowego 3 moze 4 pietra, cos jak szpital a ja bylam lekarzem, pamietam ze musialam z niego uciekac przed kims , nie wiem kim oni byli ci przed ktorymi uciekalam,gonili mnie jacys mezczyzni, bieglam w dol schodami, uciekajac spotkalam jakiegos mezczyzne z kluczem do drzwi , zbieglam w dol, na koncu schodow zobaczylam korytarz i drzwi ktore byly zamkniete, mezczyzna otworzyl kluczem drzwi i przeszlam przez nie razem z nim i on spowrotem je zamknol tak ze tamci nie mogli juz przejsc i wtedy wlasnie znalazlam sie w tym domu z kominkiem ale juz sama bez tego mezczyzny.

PS. Nie we wszystkich wizjach porozumiewaja sie ze mna telepatycznie .

Rowniez ten troche wiekszy demon/szatan ktory ciagle wracal mimo przegranej z jego strony bitwy porozumiewal sie ze mna telepatycznie nie werbalnie. On jest naprawde silny i kiedys gdy bylam silniejsza dawalam sobie rade, ale po incydencie z ufo gdy moja wiara sie zienila/oslabla po jakims czasie przychodzil juz jako mocarz, potrafil wzbudzic juz we mnie strach/przerazenie i ostatnia walke ktora stoczylam z nim 2 lata temu przegralam.... :( :roll:
Powiedzial mi wtedy , teraz mam cie :oops: i nie pozwole Ci odejsc, mial postac mezczyzny/czlowieka w tej ostatniej walce i czarny garnitura... w czasie walki poczulam bol/pieczenie na plecach. Na drugi dzien rano moja mama zauwazyla ze mam czerwone znamie , wyglada to jak bym sie przyparzyla czyms goracym , to nie boli teraz, nie swedzi. Bylam z tym hehehe u lekarza ,ale zadne masci nic nie pomaga.....
"Na poczatku Bog ktory jest plomieniem stworzyl Niebo i Niebian"
Awatar użytkownika
Estia72
 
Posty: 781
Rejestracja: 30 wrz 2015, 13:15
Lokalizacja: Manchester, Anglia

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: danut » 30 sie 2016, 19:54

Identyczny budynek jakby szpital widziałam parę lat temu we śnie. Było w nim pełno osób z forum Fundacji Nautilus i zapamiętane twarze skonsultowałam wtedy, tzn. ich wygląd i szczegóły z userami tam i okazało się, ze widziałam szczególnie jedną twarz, której nie mogłam na zdjęciu nigdzie widzieć bardzo dokładnie. I tylko ta osoba zdawała się nie poddawać i coś kombinować by stamtąd wyjść. Pozostali ludzie byli chorzy i ja przechadzałam się wśród nich. W końcu znalazłam się w jakimś pokoju, w którym na podwyższeniu jak dla królów siedział olbrzymi czarno- biały kot. Wtedy stała się rzecz bardzo śmieszna, z mojej głowy wyleciał taki potworek mały kosmita a ten dostojny kot jednym ruchem pyska go zjadł, połknął. (Myślcie co chcecie, ale mnie to kojarzy się z Egiptem św. np. Bastet w wierzeniach egipskich chroni przed chorobami i demonami) Ale magia Egiptu i np. pani Łobos, lub jej podobne grupy, czy nie maczały w tym palców? :D ). Co najważniejsze to to, ze jakieś dwa lata po śnie córka przyniosła do domu, bez wiedzy o tym śnie, bez mojej wiedzy i wyboru identycznego kota tyle, ze normalnej wielkości i mam go do dziś. Potem miałam jeszcze wiele wizji rozjaśniających mi osoby, które starały się oddziaływać na moje widzenie świata, na moje pojmowanie, wygrywałam z każdą. Tu opiszę jeszcze dom jakby kamienica z wyposażeniem wewnątrz, ale budynek był niski, niebieskie starodawne duże drzwi, kominek w nim owszem i kobieta w białym fartuchu jakby lekarka dla kotów, a tych było tam mnóstwo i wiele martwych. Nie podoba mi się ta kobieta, ale ona to jeszcze nic, choć chyba to z jej poręki zjawiło się dwóch młodych mężczyzn jako hycli i podmieniono mojego kota za coś co mi go miało zastąpić. Szybko zorientowałam się i ruszyłam na dwór za nimi w pościg, wydarłam im swojego kota, a pakowali go już do żuka, a im oddałam koto-wiewiórkę. Dobra starczy. :)
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Natasza » 30 sie 2016, 20:05

w moim przypadku udaje mi się patrzeć na nich
zakapturzeni - z pomarszczoną twarzą - z których jeden kiedyś zagroził mi ( pisałam) i nie były to żarty ale poważna groźba - jest z grupy pochodzenia ziemskiego
ale z bardziej odległej przeszłości niż zakładałam na początku

kiedy pojawił się w moim śnie - stanął nagle przed moimi oczami i mówił do mnie co chce zrobić ( treść nieistotna) ; a żebym nie myślała, że to był tylko senny majak od tego dnia zaczęły się dziać rzeczy na jawie. W tamtym czasie zajmowałam gościnnie sypialnię w domu rodziców. Połozyłam się do łóżka i miałam już wyłączyć lampki gdy zaczęły drżeć wszystkie drzwi od dwóch szaf . To były wibracje , które postawiły mnie na równe nogi. Nie uciekłam bo stanęłam jak wryta na równe nogi. Drzwi drżały równomiernie , szarpane w przód i tył , czas zjawiska może 20 sekund .Ustało i pobiegłam po rodziców.

Te drzwi budziły mnie w kolejnych nocach ale nie co noc tylko tak abym się tego nie spodziewała. Niefajne to było.
Później zaczął się rozdzwaniać telefon stacjonarny, który stał na blacie koło mojego łóżka. Podnosiłam słuchawkę a tam była cisza, innym razem był głos absurdalny , automatyczny , mówiący , że mam czekać , że będzie połączenie.
Ile miałam tych telefonów w nocy? Myślę , że około 30-40 w ciągu pół roku.
Któregoś dnia wróciłam ok.16 do domu ( dalej ten sam dom) . Ledwo przekroczyłam próg zadzwonił telefon. Podniosłam słuchawkę i powiedziałam ,, tak słucham,,
po drugiej stronie była cisza , pytałam kto dzwoni. Wtedy jakby w dalekiej głębi echa usłyszałam strasznie cichy oddech, jakby ktoś łapał ostatnim tchnieniem powietrze, jakby chciał z ogromną siła powietrze, słuchałam a oddech się przybliżał do słuchawki aż odrzuciłam ją od siebie. Wtedy przeprowadziłam rozmowę. Wszystko ustało.
To tylko jedno z doświadczeń odnośnie ludzi w kapturach
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: O Istotach i istocie doświadczeń

Postautor: Margo1 » 30 sie 2016, 21:38

Wiele razy odkąd trafiłam na to forum chciałam napisać, porozmawiać, opisać swoje drobne w porównaniu z wieloma tu osobami doświadczenia. Ten wątek mnie zmobilizował i postaram się przełamać :)

Od razu nadmienię, że opowiem i o sobie i o mojej mamie, bo właśnie dzięki niej zawsze towarzyszyło mi poczucie, że jest "coś więcej" niż tylko nasze ziemskie życie. Mama miała bardzo często prorocze sny, w tych snach określone symbole oznaczały smierć lub chorobę i tak wielokrotnie zanim dostaliśmy informację od rodziny ona już wiedziała, że dana osoba nie żyje. Po urodzeniu mojego brata prawie zmarła i mówiła, że widziała siebie i lekarzy z góry, słyszała co mówią i czuła ogromny spokój i błogość - uczucie nie do opisania, ale powtarzała sobie, że musi wrócić dla dziecka i gdy wróciła - wrócił cały ból, ale przez to doświadczenie, całe życie powtarzała mi, że tam jest lepiej, że nie boi się od tego momentu śmierci.

Wracając do mnie - pierwszym moim doświadczeniem niewytłumaczalnego był dzień gdy mój brat usiłował popełnić samobójstwo, byłam wtedy nastolatką, obudziłam się w swoim pokoju i po chwili zobaczyłam szarą wysoką postać/cień? nie wiem jak to określić przebiegjącą korytarzem. Bardzo się wtedy przestraszyłam bo na codzień nie miewam żadnych omamów wzrokowych - po kilku minutach żona mojego brata zapukała do mnie do łazienki czy nie widziałam brata, a po chwili moja mama znalazła go już nieprzytomnego. Nie wiem jak to wytłumaczyć, jedyne co przychodzi mi na mysl to, że to była jego dusza... Gdy mój brat leżał w spiączce mojej mamie snił się taki pogodny, jak to określała trochę rubaszny ksiądz (mimo, że nie była specjalnie wierząca) i starał się coś przekazać, następnie po kilku dniach gdy jechaliśmy do szpitala moja mama usłyszała głos tego księdza w głowie " On może sie obudzic, tylko czy Ty to wytrzymasz?" na co od razu odpowiedziała "tak, tak niech tylko żyje" i po chwili jeszcze w drodze dostaliśmy telefon, że mój brat się wybudził.

Mnie bardzo nurtuje kolor tej postaci, którą widziałam, była taka brudnoszara, a teraz mimo, że brat po ponad 10 latach jest z nami ciałem (sprawnym ciałem), to jego osobowość zupełnie zniknęła, mimo bardzo nieiwelkich zmian po niedotlenienu mózgu, jest zupełnie niepełnosprawny umysłowo. Zastanawiam się czy nie mogę czegoś dla niego zrobić... medycyna jest bezsilna, ale z tej strony duchowej, może jest coś co mogłabym zrobić?


Kolejnym zdarzeniem była chwila śmierci mojego bardzo dobrego kolegi, zmarł w wypadku motocyklowym mając zaledwie 24 lata, a ja pewnej nocy poczułam, że coś siada mi na łóżku, na początku myślałam, że to kot, jadnak rozejrzałam się i kota nie było, a ja czułam taki dziwny spokój i tylko uśmiechnęłam się do siebie. Następnęgo ranka mama powiedziała mi, że doświadczyła dokładnie tego samego. O śmierci dowiedziałam się po kilku dniach ale nie wiem... było to dla mnie oczywiste, że to On.
Poza tym kazdej takiej chwili gdy nie mogłam czegoś wytłumaczyć towarzyszył ogromny ładunek emocjonalny, nie zależnie czy negatywne czy pozytywne było to zawsze wyjątkowe odczucie.

Trzecim i już ostatnim zdarzeniem w moim życiu, był sen, sen który ciągle wywołuje w moim sercu ogromny ból. Moja ukochana mama zmarła w styczniu tego roku na raka, była dla mnie matką i najlepszą przyjaciółką, jedyną osobą za którą czułam, że oddałabym życie, z resztą niejednokrotnie o to w myślach prosiłam. Ostanie dni byłyśmy w hospicjum, ja wracałam tylko na kilka godzin na noc do domu bo był to szpital, w którym nie pozwalano nocować. Na 2 dni przed śmiercią mamy o 6 rano wybudził mnie sen, króciutki, sniło mi się, że mama na szpitalnym łóżku odwraca głowę w moją stronę otwiera oczy patrząc na mnie z przerażeniem i stara się złapać oddech. To było o tyle dziwne, że ta migawka wcięła mi się w poprzedni, tak zwyczajny sen, a ja od razu przestraszona pojechałam do szpitala, jednak z mamą nie było już żadnego kontaktu. I wiecie... bardzo uderzyło mnie to, że w tym śnie wygładała dokładnie tak jak potem w kostnicy, zostawili ją z otwartymi oczami, otwartymi ustami a na twarzy widniało to samo przerażenie. Bardzo mnie to męczy... Tak jak rozmawiałam z jedną osobą tutaj, mama pewnie chciała mi przekazać swoje emocje, ale tak bardzo mi się kłoci to przerażenie z tym, co wcześniej mówiła o tym, że nie boi się śmierci. I tak samo nie mogę zrozumieć tego, że przy takiej więzi jaka nas łączyła nie wyczułam momentu jej śmierci, zmarła wkrótce po tym jak wyszłam w nocy ze szpitala, wszyscy mnie tam wyganiali, a ja tak bardzo chciałam by nie była w tym momencie sama, chiałam być przy niej tak jak i ona była zawsze przy mnie.

Właśnie te ostanie doświadczenia skłoniły mnie do szukania sensu, bo umarła jeszcze młodo, bardzo chciała żyć, a była człowiekiem zawsze poświęcającym się dla innych, na wskroś dobrym - czułam żal do życia, świata, wszystkiego za tą stratę, za to, że nie mogłam jej pomóc i dopiero gdy znalazłam to forum zaczęłam troszkę układać sobie w głowie i znajdować podpowiedzi dlaczego tak własnie się dzieje.

Możliwe, że pisałam chaotycznie ale chciałam opisać wszystko zanim znowu zmienię zdanie, skrywając się w sobie z myślą, że napiszę innego dnia i nawet już nie sprawdzam jak napisałam, przelałam Wam emocje ze swojego serca.
Margo1
 
Posty: 3
Rejestracja: 15 lut 2016, 12:52

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość