Tak, różnie się interpretuje możliwości komunikowania z duchami:). Tabliczkami bym się nie przejmował, bo ta metoda komunikacji już w czasach Kardeca była przestarzała

.
Piszesz o ruchach ideomotorycznych... Angielski lekarz Braid przeprowadzał kiedyś badania, które wykazały, że poruszanie się stolików następuje tylko wtedy, kiedy oczekują tego uczestnicy seansów. Na trochę podobnej zasadzie miała funkcjonować psychografia. Medium miało mieć po prostu nieświadome przedstawienia, które najzwyczajniej w świecie przenoszone były na deszczułeczkę czy inne narzędzie do pisania. Podobnie, pod wpływem odpowiednich przedstawień poruszać się miały ręce uczestników i udzielać odpowiedzi np. przez drgania stołu.
Niektórzy uważali, że rzekome odczytywanie myśli (bo sądzili, że media po prostu czytają w myślach obecnych) możliwe jest dzięki mimowolnym i nieświadomym drganiom mięśniowym.
W ogóle popularne były teorie, że dużą rolę odgrywa tu podświadomość i niezwykłe możliwości ludzkiego mózgu, albo też szczególna wrażliwość człowieka. Przykładowo, kobieta w gorączce posługiwała się nieznanym sobie językiem azjatyckim; dopiero potem okazało się, że słyszała go kiedyś, gdy przebywała w Indiach jako czteroletnia dziewczynka. Osobiście jestem zdania, że w przypadku wielu materializacji czy komunikatów, które jeszcze w XIX wieku znacznie wyprzedzały swoją epokę, nie wszystko było powodowane tylko przez organizm medium czy uczestników seansów, ani nie wszystko było tylko zręczną sztuczką i kuglarstwem. Kardec w "Księdze Mediów" kilkakrotnie odpierał niektóre z podobnych zarzutów i przedstawiał tam ich spirystyczną interpretację, która - trzeba przyznać - w wielu miejscach nie jest wcale bardziej fantastyczna niż te.