OneNight pisze:Próbowałeś postawić karty dla siebie i zweryfikować swoje zdolności?
Nie za bardzo rozumiem pytanie. Kart też używam dla samego siebie - kiedy wyczuwam jakąś zmianę w przestrzeni, albo jakieś napięcie wewnątrz mnie, którego nie potrafię wytłumaczyć, to spoglądam w karty. Widzę jakie tendencje odczułem i wpływam na swoją rzeczywistość tak, że je łagodzę, albo całkowicie do nich nie dopuszczam.
Jednak rzadko wróżę sobie samemu - tylko w przypadkach, gdy wyczuwam jakieś dziwne zmiany w otoczeniu albo w głębi mnie (coś na zasadzie ostrzeżeń).
A co do weryfikacji zdolności - mam to na co dzień. Kiedy pracuję z ludźmi i mówię o ich przeszłości, albo gdy wskazuję na przyszłość - piszą oni wtedy po pewnym czasie, albo dzwonią, albo mówią mi bezpośrednio jak potoczyła się ich historia. Cieszę się zawsze, kiedy złe wróżby całkowicie się nie spełniają - bo to znaczy, że moja rozmowa z daną osobą, której przyszłość dotyczy, naprawdę pomogła

Najważniejsze dla mnie jest w tym temacie dawać innym nadzieję - a to moja zdolność, którą zweryfikowałem wielokrotnie.
Pawełek pisze:Mógłbyś opisać jak wygląda Twoja pomoc? W jaki sposób się kontaktujesz z duchami? Jak to wszystko przebiega? Siadasz sobie na fotelu lub kładziesz się, co dalej? Jestem bardzo ciekaw jak to wygląda od Twojej strony.
W porządku, opiszę.
W zależności od problemu, dostosowuję swoje działania do konkretnego przypadku. Na wstępie zawsze zaczynam od analizy. Duchowo udaję się przed cel (osobę lub miejsce), albo jestem tam cieleśnie i widzę osobę przed sobą również fizycznym wzrokiem - wówczas określam wszystko dzięki swojemu wzroku ducha. Zapisuję, albo bezpośrednio mówię co widzę - mogą to być różne energie w postaci kolorów, duchy właśnie (co zdarza się często, ale na szczęście nie zawsze), jakieś zaburzenia w polu aury danej osoby itd. Po analizie i określeniu jak wygląda teren, mogę przejść do opracowania rozwiązania. I tu jest różnie - bo rzadko mam ochotę bawić się w przekonywanie niskorozwiniętego ducha, że powinien odejść, że to nie miejsce dla niego itd. (choć zawsze od tego zaczynam) dlatego w stosunku do duchów moje działania wyglądają często brutalnie - żeby szybko pozbyć się problemu (a zazwyczaj trafiam na naprawdę oporne duchy). Z duchami rozmawiam jak z ludźmi, choć na zasadzie wymiany myśli. Wtedy można wysyłać obrazy i emocje dużo szybciej niż budowanie zdań składających się z różnych słów. To nie jest nic trudnego - trzeba tylko otworzyć się na kontakt, na wymianę informacji i być siebie pewnym. Pozycja mojego ciała tak naprawdę nie ma znaczenia - choć zazwyczaj siedzę, albo stoję i opieram się o coś, bardzo rzadko leżę.
Gdy początkowa formułka przekonująca, że dany duch nie należy już do tego świata i nie powinien w żaden sposób próbować nań wpływać - lub jeśli duch jest arogancki, pyszny i agresywny, to rozpoczynam przygotowany po analizie rytuał (zapalam świecę, szepczę zaklęcia itd.) i wtedy duchy są po prostu wyrzucane z danej przestrzeni, co więcej, blokuję im ponowny wstęp tam, a także chronię żywe osoby, których moje działania dotyczą.
Jeśli duchy są po prostu zagubione, nie są jakoś specjalnie niebezpieczne, albo da się z nimi wejść w jakąś formę dialogu - wtedy używam standardowej procedury: rozmowa-otwarcie przejścia-przeprowadzenie-zamknięcie przejścia.
Tak to wygląda z mojej strony.
Krzysztoff pisze:Witaj Orobas, fajnie że tu jesteś, czy możesz opowiedzieć o swoich początkach kontaktów z istotami duchowymi ? czy otrzymałeś jakieś informacje-przekazy na jakieś tematy ?
Co do magii to jest pewna zasadnicza różnica w podejściu maga i medium spirytystycznego. Tak więc magia ma na celu zapanowanie przez maga nad siłami przyrody, żywiołami , duchami, losem. Mag przy pomocy swojej woli, myśli, rytuału itd. stara się wpłynąć na otoczenie, uzyskać swoje cele.
W spirytyzmie Kierownikami (czy jak to sobie nazwiemy) spotkań mediumicznych (tych zaawansowanych) są właśnie duchy bardziej rozwinięte, które przekazują nauki moralne, porady, pomoc, uzdrowienie itd. natomiast medium i inni wcieleni uczestnicy są jedynie pomocnikami w tym całym przedsięwzięciu.
Co myślisz na temat tych 2 idei ?
Trudno mi wskazać początki, bo nie potrafię w umyśle znaleźć konkretnej sytuacji kiedy "zacząłem" je widzieć czy słyszeć. Najdalsze wspomnienie sięga czasów gdy miałem 5 lat i do pokoju wszedł biały pan ze zniekształconą twarzą i zaczął mówić jakby zza mnie i trochę jakby z wnętrza. Ale oprócz strachu jaki wtedy czułem, nie jestem w stanie opowiedzieć tego konkretnie.
Miałem też okres czasu kiedy zajmowałem się channelingiem - ale trafiłem na wilka w owczej skórze - odpowiedzi logiczne, umoralniające. Jednak gdy mówił mi np. jak uniknąć manipulacji, uczył mnie jej. Poza tym po dłuższym czasie kontaktowania się z tą istotą czułem się bardzo dziwnie jeśli chodzi o moje ciało, a także przestrzeń wokół była z dnia na dzień coraz bardziej napięta.
Sparzyłem się i od tamtej pory nie kanałuję. Ale od czasu do czasu rozmawiam sobie z otaczającymi mnie duchami - choć nie zawsze rozumiem ich gesty czy słowa.
W pierwszym przypadku człowiek jest Kierującym, a w drugim człowiek jest Kierowanym. To wszystko co myślę

Nie należę ani do pierwszej, ani do drugiej idei. Osobiście idę środkiem. Dlatego nie mogę nazwać się ani medium, ani magiem.
Serce, które myśli czule o kimś, posiada siłę zdolną zmieniać rzeczywistość.