No proszę, chwilowa nieobecność a tutaj rozpoczyna się całkiem interesująca i sensowan dyskusja.
Jako iż pierwszy post w tym temacie był skierowany do mnie, to pozwolę sobie wrócić do wątku głównego i odpowiedzieć na zadane pytania.
Rzecz ma się o moim awatarze.
Skąd pomysł na taki a nie inny obraz pod nickiem "Maire"?
Proces dopasowywania awataru był szybki, ale nie błahy. Przede wszystkim, wbrew wszystkiemu ma on znaczenie. Jest to znaczenie alegoryczne, przynajmniej ja tak to odczuwam. Jeżeli ktoś odbierze to w taki sam sposób jak ja oznacza to, że mamy wspólny język. Jeżeli odbierze to inaczej - cóż, równie dobrze mógłby mnie ocenić po tym, jak wyglądam, czego słucham, lub gdzie przesiaduję. Każdy z nas odbiera wszystko inaczej, analizuje to według swoich możliwości i doświadczenia. Obraz Picassa inaczej zinterpretuje historyk sztuki a inaczej np. robotnik pracujący w farbyce, czy też lekarz bądź literat. Jednej osobie coś może odpowiadać, inną to zirytuje.
Jednoznacze są jednak dla mnie symbole i tutaj może nawiążę do wypowiedzi knyp'a, który ma w awatarze pentagram.
Też zwróciłam na niego uwagę i szczerze powiedziawszy, wydał mi się nieco tandetny, bo symbole religijno-kulturowe w połączeniu z flashem czy innym efektem graficznym nie wyglądają estetycznie i poważnie, ale wręcz odrzucająco. Dla mnie to troszkę wygląda tak, jakbyś nie zdawał sobie sprawy z tego, co masz w awatarze. Słowa te piszę nie po to, żeby być uszczypliwą czy w jakikolwiek sposób niemiłą, tylko takie mam odczucie w związku z tym i chciałam to wyrazić.
Ominęłam jednak rzecz, dla której w zasadzie powstał mój post. Znaczenie mojego awataru.
Konrad napisał, że mu się średnio podoba, wodnik zastanawia się, czy odzwierciedla on mnie - nie przeszkadza mi to, nie dziwi mnie to, podoba mi się to

Może dlatego, że dyskusja - podobnie do rzeczywistości i czasu, jest miarą wszystkich rzeczy i weryfikatorem doskonałym.
Mój awatar przedstawia młodą kobietę, której część twarzy zakrywa czarna chusta a z jej ust, a po jej języku spływa ciemna, lepka ciecz.
Pytanie: o co w tym tutaj chodzi?
Analiza dzieł zarówno literackich jak i plastycznych, zawsze posiadała i zawsze posiadać będzie pewną dowolność w interpretacji i rozumieniu. Ten obraz kojarzy mi się z tajemnicą poznania, zrozumienia i tak właśnie go odbieram.
Całość przedstawia dla mnie tajemnicę. Widzimy fizyczną kobietę, której nie jesteśmy w stanie rozpoznać. Gra barw, skojarzeń, powiązań. Odkrycia. Ciecz, która wypływa z jej ust wygląda na lepką, jest ciemna. Podobna do chusty, która skrywa oblicze kobiety. Jej tajemnicę, która teraz w postaci ciemnej stużki opuszcza jej wnętrze, w którym była skrywana.
Podobnie do prawdy, która często zaskakuje i nie jest piękna, etyczna czy taka, jaką się nam wydawała. W każdym z nas drzemie tajemnica, którą odkrywamy. Każdy w inny sposób, każdy odkrywa inną jej część. Jesteśmy elementem świata, którego nie potrafimy sobie wyobrazić ani pojać, ale po części jesteśmy elementem doskonałego swotrzenia. Paradoks? Niedoskonałość w doskonałości. Jak zrozumieć takie sprzeczności? Należy się nauczyć odrzucać to, co wszyscy widzą jednoznacznie. Patrzeć na rzecz pod różnym kątem. Doświadczać i poszukiwać. Szukać, zaprzeczać i odnajdywać. Czasem proste odpowiedzi zaskakują nas najbardziej i dopiero po jakimś czasie zaczynamy rozumieć ich piękno.
I tutaj można stwierdzić, że jest to tożsame z Maire.