konrad pisze:Próba jest zdarzeniem, które ma za zadanie sprawdzić, czy rzeczywiście nauczyliśmy się danej umiejętności.
Jak to twierdzenie ma się do:
konrad pisze:No i oczywiście nie zgodzę się, że utrata dziecka jest mało znaczącą próbą, nawet jeśli jest to dziecko jeszcze nienarodzone. Porozmawiaj z rodzicami, którzy przez to przeszli, a zrozumiesz w jakim jesteś błędzie.
W mojej wypowiedzi nie znajdziesz zdania jakiego rodzaju „próbą” jest utrata dziecka. Nie ma też odpowiedzi na czym polega i do czego zmierza ta okrutna próba.?
vinitor pisze:W jednym miejscu dbałość Boga, żeby każde mające się urodzić żywe dziecko miało duszę a w drugim przypadku Bóg pozwala, aby jego dzieło stało się wrakiem. Czy nikt tu nie widzi bezsensu w takiej beztroskiej twórczości?
Ludziom nie mających rozeznania w niuansach spirytyzmu śmierć dziecka tłumaczy się karą i próbami, jakby obowiązywało tylko takie właśnie rozumowanie.
A przecież jest i inne, i to jest podstawową przyczyną przedwczesnej śmierci.
346. Co się dzieje z Duchem, gdy wybrane przez niego ciało umiera?
"Wybiera sobie inne".
Co może być przyczyną takich przedwczesnych śmierci?
„Najczęściej niedoskonałość materii”.
Żadna śmierć nie jest przyjemna ale spirytyzm broni zabójcze wojny, gdzie także giną dzieci. Może ktoś wygłosi mowę obrończą dla zbolałych rodziców? Czy to także próba dla nich?
Tego bólu i rozpaczy po stracie nie osłodzą najbardziej wzniosłe słowa.
konrad pisze:Aby to wszystko działało, niezbędnym było wprowadzenie prawa zniszczenia, które obowiązuje w całym wszechświecie.
Jeżeli ciało umiera nie gwałtowną śmiercią to na pewno nie jest prawem zniszczenia. To się mieści w innej kategorii prawa dyktowanego określonym czasem istnienia. Wegetacja rośliny jednorocznej kończy się w swoim czasie i są to normalne warunki nie podlegające takiemu nazewnictwu. Dla mnie dzieło zniszczenia ma charakter wymuszenia danego zjawiska, na użyciu przemocy, siły, sposobów naruszających prawo miłości. Zachowanie się przyrody mającej swoje prawa nie zaliczam do celowego niszczenia, bo nie ma w tym bezpośrednio niczyjej złej intencji zamysłu, rozumu, zaplanowanego działania.
Zgodnie z teorią spirytyzmu Bóg zgadza się na zapłodnienie, przydział ducha a potem bez rozumnego powodu przerywa kontynuację rozpoczętego istnienia. Jeśli tak się dzieje, to albo Bóg jest nieczuły na ludzkie cierpienia albo same Duchy przedstawiają w ten właśnie sposób ów problem.
Komu zatem bardziej wierzyć, dobroci Boga czy doniesieniom niektórych Duchów? Czy miłość Boga jest tą samą miłością co u Duchów?
