Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 29 kwie 2010, 13:02

konrad pisze:Próba jest zdarzeniem, które ma za zadanie sprawdzić, czy rzeczywiście nauczyliśmy się danej umiejętności.


Jak to twierdzenie ma się do:


konrad pisze:No i oczywiście nie zgodzę się, że utrata dziecka jest mało znaczącą próbą, nawet jeśli jest to dziecko jeszcze nienarodzone. Porozmawiaj z rodzicami, którzy przez to przeszli, a zrozumiesz w jakim jesteś błędzie.


W mojej wypowiedzi nie znajdziesz zdania jakiego rodzaju „próbą” jest utrata dziecka. Nie ma też odpowiedzi na czym polega i do czego zmierza ta okrutna próba.?

vinitor pisze:W jednym miejscu dbałość Boga, żeby każde mające się urodzić żywe dziecko miało duszę a w drugim przypadku Bóg pozwala, aby jego dzieło stało się wrakiem. Czy nikt tu nie widzi bezsensu w takiej beztroskiej twórczości?


Ludziom nie mających rozeznania w niuansach spirytyzmu śmierć dziecka tłumaczy się karą i próbami, jakby obowiązywało tylko takie właśnie rozumowanie.
A przecież jest i inne, i to jest podstawową przyczyną przedwczesnej śmierci.

346. Co się dzieje z Duchem, gdy wybrane przez niego ciało umiera?
"Wybiera sobie inne".
Co może być przyczyną takich przedwczesnych śmierci?
„Najczęściej niedoskonałość materii”.

Żadna śmierć nie jest przyjemna ale spirytyzm broni zabójcze wojny, gdzie także giną dzieci. Może ktoś wygłosi mowę obrończą dla zbolałych rodziców? Czy to także próba dla nich?
Tego bólu i rozpaczy po stracie nie osłodzą najbardziej wzniosłe słowa.

konrad pisze:Aby to wszystko działało, niezbędnym było wprowadzenie prawa zniszczenia, które obowiązuje w całym wszechświecie.


Jeżeli ciało umiera nie gwałtowną śmiercią to na pewno nie jest prawem zniszczenia. To się mieści w innej kategorii prawa dyktowanego określonym czasem istnienia. Wegetacja rośliny jednorocznej kończy się w swoim czasie i są to normalne warunki nie podlegające takiemu nazewnictwu. Dla mnie dzieło zniszczenia ma charakter wymuszenia danego zjawiska, na użyciu przemocy, siły, sposobów naruszających prawo miłości. Zachowanie się przyrody mającej swoje prawa nie zaliczam do celowego niszczenia, bo nie ma w tym bezpośrednio niczyjej złej intencji zamysłu, rozumu, zaplanowanego działania.
Zgodnie z teorią spirytyzmu Bóg zgadza się na zapłodnienie, przydział ducha a potem bez rozumnego powodu przerywa kontynuację rozpoczętego istnienia. Jeśli tak się dzieje, to albo Bóg jest nieczuły na ludzkie cierpienia albo same Duchy przedstawiają w ten właśnie sposób ów problem.
Komu zatem bardziej wierzyć, dobroci Boga czy doniesieniom niektórych Duchów? Czy miłość Boga jest tą samą miłością co u Duchów?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 29 kwie 2010, 18:42

atalia pisze:Konradzie,Ty to masz cierpliwość ,tłumacząc coś,co zdawałoby się oczywiste nawet dość średnio rozgarniętej osobie ,trochęobznajomionej z teorią spirytystyczną. :roll:



Atalio, jeśli sprawi Ci to przyjemność, to przyznam się bez bicia, że nie jestem nawet średnio rozgarnięty. Moja znajomość spirytyzmu wciąż oscyluje w granicy zera bezwzględnego.
Dobry nauczyciel nie zraża się tępotą ucznia, bo wie, że w takim zawodzie trzeba być cierpliwym i wyrozumiałym, czego - niestety - wielu światłym brakuje. Miłość do bliźniego, a przede wszystkim do Boga, dodaje sił i niezbędnej wytrwałości, czego Ci także życzy wyjątkowo słabo rozwinięty
vinitor
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 30 kwie 2010, 06:24

konrad pisze:podajesz tyle zawiłości spirytyzmu, ale mimo wszystko się nim interesujesz, więc, jak się domyślam, jakieś rzeczy Ci się w nim podobają. Czy mógłbyś napisać, co w spirytyzmie Ci odpowiada, do czego nie masz wątpliwości?



Na tego rodzaju wypowiedź jest stanowczo za wcześnie. Na razie wciągają mnie niejasności. Ktoś po raz pierwszy przeglądając posty forum pomyślałby, że Forumowicze są w większości doskonale obeznani z tematyką spirytyzmu. Nie mają absolutnie żadnych kłopotów ze zrozumieniem i przyjęciem tej doktryny i stąd ubóstwo pytań i głębszych rozważań. Dano mi do zrozumienia, iż nie pasuję do towarzystwa i nie mogę spodziewać się takiej pomocy na jaką liczyłem. Forumowicze uważający się za tych, co traktują literaturę spirytystyczną za alfę i omegę w wyjaśnianiu kardecjonizmu, z wielką niechęcią podchodzą do dzielenia się posiadaną wiedzą.
Ponieważ jako tako umiem czytać, więc ochoczo oferuje mi się samodzielne szukanie odpowiedzi w dostępnych wydawnictwach. Zetknąłem się z opinią, że jeśli on potrafił się męczyć i w pocie czoła osiągnął upragnioną wiedzę, to ja powinienem iść w jego ślady i czym prędzej nadrobić zaległości. Domyślam się, że taki doradca z pasją „połykał’ literackie zbiory i im bardziej się wysilał, tym większa radość opanowywała jego umysł. I w ten sposób stał się samodzielnym posiadaczem upragnionej wiedzy, której postanowił strzec jak oka w głowie. Mało tego, doszedł do wniosku, że nieprzespane noce i litry potu są tym czego każdemu należy życzyć według maksymy ‘nie rób drugiemu tego, co tobie niemiłe’. Jak dotąd nie udało mi się na drodze przemyśleń wykazać, że zalewający oczy pot, które na dodatek kleją się od niewyspania, sprawia ogromną uciechę a szczęście wypływające z takich odczuć jest nie do opisania.

A wracając do początkowego zdania. Wciąż jestem na drodze zapoznawania się z zawiłościami, które dla innych nie istnieją. Muszę zatem stwierdzić, że to moja fantazja. Jest to o tyle ciekawe, iż jestem z fantazją na bakier a tu stało się coś niemożliwego – zaczęła się rozwijać i nabierać rozmachu.
W spirytyzmie podobają mi się Duchy ale bez przesady, bo łatwo paść ofiarą oszustwa. Mam już pewne doświadczenie wyniesione z handlu on-line. To nie to samo ale jakieś podobieństwo jest. Pomimo ostrożności nie zawsze da się od nich ustrzec. Duchy jak ludzie ale są groźniejsze, bowiem ludzkie prawo tam nie sięga a kontakty odbywają się na innej płaszczyźnie. Nie ma się nad nimi kontroli i jedyne co można zrobić, to odsunąć się w sensie psychicznym.
Interesują mnie także kontakty z nimi. Niestety, tego rodzaju upodobań nie uskuteczni zaliczenie najtęższych księgozbiorów. Pozostaje mi namiastka w postaci kulejącej dyskusji i trawienie tematów nie zawsze mających zbyt wiele wspólnego z spirytyzmem.
Jestem ciekaw czy kiedyś w przyszłości znajdzie się ktoś kto przyzna mi choć promil racji w moich komentarzach poświęconych wiedzy nie całkiem z tego świata.
A tak poza tym, jeśli nawet coś mi się jeszcze podoba, to wstrzymam się od ujawniania tego, bo w końcu tyle jest mojego. Jeżeli ma się we mnie coś wartościowego skrystalizować, to wymaga czasu i odpowiednich warunków. Przedwczesne ujawnianie niewykształconej formy tego swoistego kryształu byłoby błędem mającym znamiona przechwałki.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 30 kwie 2010, 09:06

210. Czy rodzice mogą, na skutek swych myśli czy modlitw, przy-
ciągnąć do ciała Ducha dobrego zamiast niższego?
„Nie; mogą jednak przywieść do poprawy Ducha dziecka, do które-
go narodzin doprowadzili, a które im zostało powierzone: to ich obowiązek; złe dzieci są dla rodziców próbą".

Tak więc myśli i modlitwy rodziców mogą wpłynąć na Ducha dziecka.
Według mnie mało prawdopodobne. A dlaczego? Skoro doskonałe Duchy nie potrafiły uporać się ze złem tkwiącym w Duchach niższych, to jakim cudem uosobienie Duchów wcielonych - rodzice, mniej rozwinięci, zdołaliby dokonać tego cudu? Poza tym Duchy doskonalsze mogłyby jeszcze oddziaływać na krnąbrnego Ducha w porze snu dziecka.
I kolejna uwaga. Co rusz podczas czytania wpadają w oko próby, z którymi borykają się ludzie w każdym wieku. Czy aby to nie przesada? Każda przeszkoda, utrudnienie, kłopot, niezręczna sytuacja, nieszczęście, niepowodzenia zawsze zamieniają się w próby. Mogę to nazwać psychozą kary pod postacią prób. Czy aby tak należy je widzieć?
Jeżeli jadę tramwajem i coś w nim nawala, to koniecznie musi być próba dla mnie, pasażerów i motorniczego? Jeżeli kierowca łamie przepis albo i nie ale wpada w tłum ludzi i są ofiary śmiertelne, to też mam szacować jako próby dla pewnych osób? Jeżeli w wyniku frontów atmosferycznych w jednym miejscu leje a w drugim świeci słońce, to też mam nazwać próbą?
Ja uważam, że niezbyt dokładnie albo i wcale nie zostało zdefiniowane pojęcie „próba”. Jak zwykle tak interpretuje się na zapas a i Duchy – niestety – też pozwalają sobie na zbyt dużą swobodę w operowaniu tym słowem.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 30 kwie 2010, 09:41

678. Czy również w światach wyższych człowiek musi pracować?
„Rodzaj pracy wiąże się z rodzajem potrzeb; im te potrzeby są mniej
materialne, tym mniej materialna jest praca; nie myśl jednak, że w związku z tym człowiek może być nieaktywny czy bezużyteczny: brak zajęcia byłby karą, a nie dobrodziejstwem”.

Brak zajęcia byłby karą. Czy dotyczy to także światów niższych takich jak Ziemia? Jesli tak, więc obiboki i cwaniaki wszelkiego autoramentu muszą bardzo cierpieć z powodu braku uczciwego zajęcia. Chociaż... Przecież „pracują” umysłowo a to też jest praca. Dobrze pomyślane. Każdy działa na swój sposób skutecznie. Niech żyje nieróbstwo!
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 30 kwie 2010, 15:01

353. Jeśli połączenie Ducha i ciała jest kompletne tylko po chwili
narodzin, to czy można traktować płód jako twór posiadający duszę?
„Duch, który ma go animować, istnieje na swój sposób poza nim;
w płodzie nie ma więc dosłownie mówiąc duszy, bowiem dopiero
reinkarnacja jest procesem, który do tego zjawiska prowadzi; jednak
Duch jest połączony z ciałem, które będzie posiadać”.

W płodzie duszy nie ma. Więzy są słabe, więc oddziaływane Ducha na ciało także jest słabe. A ponoć wpływa na struktury łańcucha DNA. Nieźle. Niewiadomej nie ma. Wypływa z tego oczywista prawda, że choroby są jego dziełem. Mało tego. Podobno przebywa gdzieś na zewnątrz.
Jak widzę spirytystom wystarczają zarysy i już wiedzą, co się pod nimi kryje. Może dlatego nie udaje mi się nic konkretnego znaleźć w książkach.
Cały czas egzystuje forma domysłów z krainy którą znamy z pewnych książek pewnych autorów. I to mają być fakty?
Dociekam jaka jest różnica pomiędzy połączeniem a reinkarnacją.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 30 kwie 2010, 17:01

Interesuje mnie sprawa sumienia Ducha wolnego. Kardec coś wspomina o nim. Czy u niego (Ducha)też występuje wewnętrzny głos obwieszczający, ze ten lub ów postępek jest zgodny z prawami Bożymi? Jak sobie wyobrazić te prawa w świecie bezcielesnym? Inna rzecz, iż mało się omawia tę kwestię właśnie w odniesieniu do Duchów, które po wcieleniu o niczym nie pamiętają a ich świadomość nie wygląda lepiej. I jeszcze jedno. Prawa Boże obowiązujące człowieka w większości przypadków nie są zupełnie tymi samymi prawami za „kurtyną”. Czy ta uciążliwa zmienność praw i egzystencji nie wydaje się zanadto nierealistyczna, bardziej literacka? Patrząc na dwuwariantowe życie Duchów doznaje się kalejdoskopowych wrażeń, które nieodparcie trącą bajkową fabułą, co tym bardziej jest odczuwalne w ten sposób ze względu na niemożność zaobserwowania tych zdarzeń będąc w pełni tego świadomy. Brak bezpośrednich więzów i dojścia do rejestru istnień po obu stronach bariery światów poważnie utrudnia poznanie realiów, rzeczywistej scenerii towarzyszącej temu samemu Duchowi i tu i tam. Jakoś to nikogo nie martwi i niemal każdą wiadomość przyjmuje się z otwartymi ramionami jako najprawdziwszego i godnego zaufania przyjaciela.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 30 kwie 2010, 18:21

Rozpoczynając życie cielesne, Duch traci na pewien czas wspomnienia o swych
wcześniejszych istnieniach, zupełnie jakby zakrywała ją jakaś zasłona; jednocześnie jednak czasami posiada mgliste wrażenie o swej przeszłości, a informacje tego typu mogą
mu też zostać w pewnych okolicznościach objawione; dzieje się to jednak tylko dzięki
woli Duchów wyższych, które czynią to spontanicznie w określonym celu nigdy za
po to tylko, by zaspokoić czyjąś próżną ciekawość.
Przyszłe istnienia nie mogą zostać ujawnione w żadnym wypadku, ponieważ zależą
od tego, w jaki sposób wypełnimy istnienie obecne, oraz od poszczególnych wyborów
Ducha.

To tłumaczenie jest nie mniej mgliste jak posiadanie mglistych wrażeń z przeszłości.
Nutka tajemniczości rozbudza ciekawość, dzięki czemu spirytyzm jest taki pociągający.
Te niewyraźne wspomnienia są dziełem Duchów wyższych, które czynią to spontanicznie. Nawet nie przypuszczałem, że Duchy ulegają spontaniczności i zabawiają się w podsuwanie obrazów z przeszłości Ducha wcielonego. Jak one to robią? Czyżby zapisy pamięci nieskończonej ilości Duchów wolnych i wcielonych zostały gdzieś zarejestrowane i główny koordynator od zadań spontanicznych wyznacza cel oraz dobiera środki medialne dla wyznaczonych drogą losową Duchów?
Muszę mimochodem zauważyć, że jednak mało kto zastanawia się nad realnością czytanych informacji.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 30 kwie 2010, 21:15

625. Jaki jest najdoskonalszy wzór, który Bóg wyznaczył człowiekowi, by służył mu jako punkt odniesienia i model?
„Tym wzorem jest Jezus”.

Mateusz 26:51-52 (Biblia Tysiąclecia)
A oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza i ugodziwszy sługę najwyższego kapłana odciął mu ucho. Wtedy Jezus rzekł do niego: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.

Odpowiedź 625 wskazuje na znaczenie Jezusa jako wzorzec postępowania.
Jak się mają zacytowane dwa wersety z ewangelii Mateusza i wzorowanie się na Jezusie w odniesieniu do niezbędności wojny? Chciałbym się dowiedzieć czy odpowiedź Jezusa była Duchowi nieznana, że pozwolił sobie na taką sprzeczną interpretację? Czy ludzie czytający odpowiedź na pytanie 625 i znając przytoczone wersety za wszelką cenę chcą zachować w „Księdze Duchów” zapis pytania nr 744?

744. W jakim celu Opatrzność uczyniła wojnę niezbędną?
„By zapanowała wolność i postęp”.

To nie Opatrzność stworzyła wojny.

742. Jaka przyczyna wiedzie człowieka do wojny?
„Dominacja natury zwierzęcej nad duchową oraz chęć nasycenia
żądz. W fazie barbarzyństwa społeczeństwa znały tylko prawo siły”.

Czy odpowiedź na pytanie 744 dowodzi, że ‘Opatrzność uczyniła wojnę niezbędną’ z uwagi na dominację natury zwierzęcej i chęci nasycenia żądz człowieka?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 30 kwie 2010, 23:38

vinitor pisze:625. Jaki jest najdoskonalszy wzór, który Bóg wyznaczył człowiekowi, by służył mu jako punkt odniesienia i model?
„Tym wzorem jest Jezus”.

Mateusz 26:51-52 (Biblia Tysiąclecia)
A oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza i ugodziwszy sługę najwyższego kapłana odciął mu ucho. Wtedy Jezus rzekł do niego: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.

Odpowiedź 625 wskazuje na znaczenie Jezusa jako wzorzec postępowania.
Jak się mają zacytowane dwa wersety z ewangelii Mateusza i wzorowanie się na Jezusie w odniesieniu do niezbędności wojny? Chciałbym się dowiedzieć czy odpowiedź Jezusa była Duchowi nieznana, że pozwolił sobie na taką sprzeczną interpretację? Czy ludzie czytający odpowiedź na pytanie 625 i znając przytoczone wersety za wszelką cenę chcą zachować w „Księdze Duchów” zapis pytania nr 744?

744. W jakim celu Opatrzność uczyniła wojnę niezbędną?
„By zapanowała wolność i postęp”.

To nie Opatrzność stworzyła wojny.

742. Jaka przyczyna wiedzie człowieka do wojny?
„Dominacja natury zwierzęcej nad duchową oraz chęć nasycenia
żądz. W fazie barbarzyństwa społeczeństwa znały tylko prawo siły”.

Czy odpowiedź na pytanie 744 dowodzi, że ‘Opatrzność uczyniła wojnę niezbędną’ z uwagi na dominację natury zwierzęcej i chęci nasycenia żądz człowieka?


Czy aby nie powtarzasz się? Temat o wojnach już był i wydaje mi się, że udzieliliśmy Ci nań wyczerpującą odpowiedź.

Dla przypomnienia link:

viewtopic.php?f=62&t=314

A słowa Jezusa wpisują się w to, co tam napisałem. Spirytyzm do wojen nie zachęca, wręcz przeciwnie. Ale przynajmniej wyjaśnia ich sens i znaczenie dla nas wszystkich.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość