Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 28 kwie 2010, 12:04

133. Czy Duchy, które z zasady idą drogą dobra, potrzebują wcieleń?
„Wszystkie są tworzone jako proste i bez wiedzy; uczą się w trakcie
zmagań i kłopotów życia cielesnego. Bóg, który jest sprawiedliwy, nie
mógłby niektórych uczynić szczęśliwymi bez ich wysiłku i pracy, a więc
także bez zasług”.

Rozmyślając nad powyższymi sformułowaniami dowiaduję się, że sprawiedliwość Boga to szczególny rodzaj szczęścia wynikający z wysiłku, pracy i zasług. I znowu mamy tu do czynienia z składowymi towarzyszącymi tylko człowiekowi na Ziemi. ‘Zasługi’ – wyraz typowy dla istoty ludzkiej, bo o tym się nie mówi po tamtej stronie. Zasługi bardziej kojarzą się z osobami na stanowiskach a nie szarymi obywatelami, tyrającymi przez całe życie, żeby przeżyć i zdołać wypełnić powierzone obowiązki. Zasługa jest słowem selektywnym przeznaczonym dla określonej grupy społecznej. Zwykły „robol” nie błyszczy zasługami, bo jest nędznym trybikiem maszynerii dającej je jednostkom nadrzędnym. Z gmatwaniny słów wydobywa się sensowny obraz idei wywyższających tych z zasługami. Prostacy muszą do tego dążyć w pocie czoła. Inni samym myśleniem, co też jest pracą, z ogromną łatwością uzyskują profity przemieniające się w zasługi. Sprytne i proste w użyciu.
Czy tu czy w zaświatach istnieją podziały i to się nazywa sprawiedliwością wyższego rzędu. Tego rodzaju ideologia mogła wyjść tylko od człowieka. Enigmatyczne pojęcie równości spoczywa gdzieś na dnie światów.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 28 kwie 2010, 13:42

vinitor pisze:Zwykły „robol” nie błyszczy zasługami, bo jest nędznym trybikiem maszynerii dającej je jednostkom nadrzędnym.


Być może w Twoich oczach nie błyszczy, ale w oczach Boga jego wysiłek może więcej znaczyć niż pozorne działania wielu dyrektorów, managerów itp.

Myślę, że dopóki nie nauczymy się patrzeć na świat z duchowej perspektywy i będziemy spoglądać nań tak, jakby był jedynie odwzorowaniem naszego niedoskonałego życia na Ziemi, spirytyzm zawsze będzie dla nas bardzo zawiły.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: atalia » 28 kwie 2010, 14:03

Konradzie,Ty to masz cierpliwość ,tłumacząc coś,co zdawałoby się oczywiste nawet dość średnio rozgarniętej osobie ,trochęobznajomionej z teorią spirytystyczną. :roll:
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Voldo » 28 kwie 2010, 14:06

vinitor pisze:świadomość Ducha oraz jego pamięć
o przeszłości zacierają się i w końcu zanikają całkowicie jak u człowieka

W punkcie 352 świadomość powraca stopniowo. O jakiej tu świadomości jest mowa


Świadomość tego, że Duch jest Duchem.
Czy będąc człowiekiem, nie znając spirytyzmu wiesz o tym, że jesteś Duchem wcielonym? Nie, jesteś człowiekiem.



A tak poza tym - głodny, który podzieli się jedyną kromką chleba z innym głodnym ma większą zasługę w oczach Boga od tego, który da coś, czego ma za dużo i nie potrzebuje.
Tomasz

„Jezus Chrystus nie prosił nas o wiele, nie wymagał od ludzi, by wspinali się na Mount Everest, czy wielce się poświęcali. Prosił nas tylko o to, byśmy kochali drugiego człowieka.” - Chico Xavier

Wiceprzewodniczący PTSS
Przewodniczący Wrocławskiego Oddziału PTSS
tomasz.grabarczyk.spirytyzm@gmail.com
Awatar użytkownika
Voldo
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2204
Rejestracja: 08 lut 2010, 14:58
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 28 kwie 2010, 14:44

konrad pisze:
Być może w Twoich oczach nie błyszczy, ale w oczach Boga jego wysiłek może więcej znaczyć niż pozorne działania wielu dyrektorów, managerów itp.

Myślę, że dopóki nie nauczymy się patrzeć na świat z duchowej perspektywy i będziemy spoglądać nań tak, jakby był jedynie odwzorowaniem naszego niedoskonałego życia na Ziemi, spirytyzm zawsze będzie dla nas bardzo zawiły.


Ja nie osądzam tylko ustosunkowuję się do wypowiedzi Duchów, które zbyt często są nasycone tendencjami o zabarwieniu ziemskim. Duchy swoich wysiłków nie oprawiają w ramy zasług ale z przyjemnością dedykują je ludziom i domagają się od nich, żeby nie oszczędzali się dla ich zdobycia. Jak już napisałem, zasługi wśród ludzi są osiągalne przez wybitne jednostki. Takie kryterium oceny ludzkiej pracy przez Duchy tworzy podziały i nie przyczynia się do równości. Atmosfera wytworzona przez Duchy w tym temacie nie jest radosna zważywszy, że są one jakoby posłańcami samego Boga i dlatego powinny dobierać odpowiednie słowa i nie robić wyróżnień.
Przed Bogiem wszyscy są równi ale Duchy chyba o tym zapominają i psują dobre wrażenie jakie niesie idea spirytyzmu.
Każdy świadom swego miejsca wie, że musi pracować lecz nietaktem jest pracowitemu człowiekowi powiedzieć: A coś ty takiego zrobił? Popatrz na pana X, to jest gość z zasługami. Podziwiaj go ale i tak mu nie dorównasz!
Tak odbieram wiele odpowiedzi Duchów i jeśli mam wierzyć w ich przesłanie, to samo przez się z tego wynika, że tak samo widzi to Bóg. Wiedząc jednak, że sens słów powiedzianych przez Duchy nie pasuje mi do wizerunku prawdziwego Boga, rodzi się we mnie protest i niewiara, że to co mówią niektóre Duchy zasługuje na zaufanie.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 28 kwie 2010, 17:01

vinitor pisze:świadomość Ducha oraz jego pamięć
o przeszłości zacierają się i w końcu zanikają całkowicie jak u człowieka...

W punkcie 352 świadomość powraca stopniowo. O jakiej tu świadomości jest mowa?


Voldo pisze:Świadomość tego, że Duch jest Duchem.
Czy będąc człowiekiem, nie znając spirytyzmu wiesz o tym, że jesteś Duchem wcielonym? Nie, jesteś człowiekiem.


Wiem co to jest spirytyzm ale nie ma we mnie świadomości Ducha, że jest we mnie Duch. Tak więc mam jakąś świadomość i nic poza tym. Żadnych dodatkowych skojarzeń ani szczątków pamięci dających możliwość wejrzenia kim jestem lub co we mnie jest.
Czy żaden spirytysta nie stara się rozgryźć tego dylematu?
Obawiam się, że Duch po wcieleniu nie ma swojej świadomości oraz pamięci i - jeśli wierzyć informacjom Duchów - coś z tego odzyskuje podczas odpoczynku (snu) ciała.
Człowiek, mimo posiadania inteligentnego Ducha, nie jest w stanie sprawdzić czy tak lub jak naprawdę jest.


Voldo pisze:A tak poza tym - głodny, który podzieli się jedyną kromką chleba z innym głodnym ma większą zasługę w oczach Boga od tego, który da coś, czego ma za dużo i nie potrzebuje.

Tego nie trzeba mi klarować. Zwracałem uwagę na coś innego, o czym napisałem w poście wyżej. O tym czy wdowie grosze zaliczają się do zasług decyduje Bóg. A jednak ludzie uprzedzają fakty i jeszcze za życia jakiejś osobistości od razu przypisują jej zasługi i stawiają na piedestale. Duchy powinny wystrzegać się używania takiego stylu mówienia w przekazach przeznaczonych dla ludzi równych przed Bogiem.
Że tak właśnie piszę, to nie tylko ze względu na ten punkt. W wielu innych miejscach książek Kardec'a akcentuje się wyjątkowe znaczenie wybitnych osobistości a maluczcy,
tak po prostu, giną w tłumie i są - delikatnie mówiąc - lekceważeni, czego nikt raczej nie zauważa.


.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 28 kwie 2010, 20:05

336. Czy może się zdarzyć, że dziecko, które ma się narodzić, nie
znajduje żadnego Ducha, który chciałby się w nie wcielić?
„O to dba sam Bóg. Jeśli dziecko ma się urodzić żywe, to musi mieć
duszę; każde stworzenie ma swój sens”.

355. Czy jak głosi nauka istnieją dzieci, o których już w łonie
matki wiadomo, że nie będą żyć; jaki to ma cel?
„Często się tak zdarza, a Bóg pozwala na to, jako na próbę czy to dla
rodziców, czy dla Ducha, który ma się wcielić”.

W jednym miejscu dbałość Boga, żeby każde mające się urodzić żywe dziecko miało duszę a w drugim przypadku Bóg pozwala, aby jego dzieło stało się wrakiem. Czy nikt tu nie widzi bezsensu w takiej beztroskiej twórczości?
Faktem jest, iż Bóg jest panem życia i śmierci ale nie każdy przypadek należy tak rozpatrywać. Nie wydaje mi się, żeby dla mało znaczących prób i często z niskich pobudek zgadzał się na takie głupie próby, uśmiercając przy tym swoje dzieło. A są jeszcze przypadki zgonu przy porodzie i później, a więc przyszło żywe na świat ale nie na długo. Czy za tego rodzaju aborcją i przedwczesnym zgonem koniecznie musi stać Bóg? Czy Duchy nie pozwalają sobie na nieuzasadnione angażowanie Boga do tego rodzaju „rzezi”?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Voldo » 28 kwie 2010, 21:06

vinitor pisze:
dla mało znaczących prób



Czy "mało znaczącą próbą" nazywasz utratę dziecka jeszcze w łonie matki, a więc poronienie?

vinitor pisze:
„rzezi”


Ciała są tylko materialną powłoką.
Gdzie tu jest jakakolwiek rzeź?
To tak samo, jakbyś nazwał "rzezią" rozwalanie biurka, bo było brzydkie.
Tomasz

„Jezus Chrystus nie prosił nas o wiele, nie wymagał od ludzi, by wspinali się na Mount Everest, czy wielce się poświęcali. Prosił nas tylko o to, byśmy kochali drugiego człowieka.” - Chico Xavier

Wiceprzewodniczący PTSS
Przewodniczący Wrocławskiego Oddziału PTSS
tomasz.grabarczyk.spirytyzm@gmail.com
Awatar użytkownika
Voldo
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2204
Rejestracja: 08 lut 2010, 14:58
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 29 kwie 2010, 05:43

Voldo pisze:Czy "mało znaczącą próbą" nazywasz utratę dziecka jeszcze w łonie matki, a więc poronienie?


U Kardec'a występuje też pojęcie "wada materii". Może wyjaśnisz mi moc owej próby. Książki Kardec'a są naszpikowane "próbami" i ja już nie wiem co jest prawdziwą próbą a co zdarzeniem. które w życiu człowieka występują od wieków. I w końcu trzeba ustalić definicję, sens i logikę próby.
W skład pożywienia mogą wchodzić niezbędne składniki i te wydalane. "Próby" też można tak potraktować, wskazując na ich niezbędność i właściwości "uzdrawiające".
Podawałem przykłady z "próbami". Życie jest ciągiem zdarzeń, które spirytysta zamienia na próby. To nie przesada?
Wiele tych rzekomych prób mających czegoś nauczyć człowieka (jego Ducha) jest czymś zwykłym i normalnym, tak jak opad deszczu dla żywej przyrody. Po co z tego robić sensację?


Voldo pisze:Ciała są tylko materialną powłoką.
Gdzie tu jest jakakolwiek rzeź?


"Materialna powłoka" jest nazwą zastępczą żywego organizmu. Być może dla Ciebie jest to stary bezużyteczny mebel i jego unicestwienie jest mało znaczącym epizodem. A jednak przypisuje się to Bogu, Bogu miłości, mądrości i miłosierdzia. Czy aż tak nisko cenisz te Boże cechy? Zastanów się. Najpierw Bóg pozwala na zawiązanie życia a potem bezwzględnie je niszczy. Niektóre Duchy i ludzie robią z tego próby i usprawiedliwiają swoje orzecznictwo sprawiedliwością Boga. Czy Stwórca musi się zniżać do niszczenia własnego dzieła? Czy w swojej mocy i mądrości nie potrafiłby inaczej ukarać człowieka lub Ducha? Mordować to i człowiek potrafi. Czy Bóg koniecznie musi go naśladować? Przecież to człowiek zanosi modły do Boga a nie odwrotnie. Uważam, że człowiek zapomina się kim jest i w swoim widzeniu sprawiedliwości wykorzystuje Boga jako orędownika nie tyle nagrody co kary pod każdą postacią.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 29 kwie 2010, 11:07

vinitor pisze:Książki Kardec'a są naszpikowane "próbami" i ja już nie wiem co jest prawdziwą próbą a co zdarzeniem.


Próba jest zdarzeniem, które ma za zadanie sprawdzić, czy rzeczywiście nauczyliśmy się danej umiejętności. Najlepiej porównać to do przykładu znanego ze szkoły - próba to rodzaj klasówki, która potwierdza, że posiedliśmy już wiedzę z danego tematu. Bez tej klasówki tak naprawdę nie bylibyśmy do końca pewni, czy już coś umiemy, czy jeszcze nie do końca.

vinitor pisze:Podawałem przykłady z "próbami". Życie jest ciągiem zdarzeń, które spirytysta zamienia na próby. To nie przesada?


Nie wszystkie zdarzenia są próbami. Niektóre są jak lekcje w szkole, na których nikt nas nie sprawdza, ale gdzie mamy za zadanie czegoś się nauczyć. Jeśli więc mam dać przykład z życia codziennego - gdy wstajesz rano, myjesz się, jesz śniadanie, to mamy do czynienia ze zwykłymi zdarzeniami, które są raczej mało istotne dla Twojego rozwoju. Jeśli rozmawiasz ze znajomym, czytasz książkę - to również zdarzenia, ale już nieco ważniejsze, bo mogą zwiększyć Twoją wiedzę. Gdy natomiast widzisz kogoś w potrzebie, gdy spada na Ciebie nieszczęście albo zadanie do wykonania, to próba, której celem jest sprawdzić, jak sobie z tym, co się spotkało, poradzisz. Czy zastosujesz zasady miłosierdzia? Czy będziesz ignorował to, co się stało? To już Twój wybór...

No i oczywiście nie zgodzę się, że utrata dziecka jest mało znaczącą próbą, nawet jeśli jest to dziecko jeszcze nienarodzone. Porozmawiaj z rodzicami, którzy przez to przeszli, a zrozumiesz w jakim jesteś błędzie.

vinitor pisze:Zastanów się. Najpierw Bóg pozwala na zawiązanie życia a potem bezwzględnie je niszczy.


Wracamy tu do odwiecznego pytania - czy Bóg nie mógłby od razu stworzyć doskonałego świata? Otóż, nie mógłby. Zorganizował go tak, by każdy z nas zrozumiał czym jest dobro, a czym zło, byśmy mogli doceniać to, co dobre i tym się cieszyć. Aby to wszystko działało, niezbędnym było wprowadzenie prawa zniszczenia, które obowiązuje w całym wszechświecie. Wszystko rodzi się, umiera i odradza na nowo, by się rozwijać. Dzieje się tak dlatego, że istoty i światy stworzone przez Boga są z początku niedoskonałe, więc muszą czasem ewoluować w nie tą stronę, co trzeba :).

To trochę jak z tekstem, który wychodzi spod pióra pisarza. Ponieważ jego autor nie jest Bogiem, najczęściej tworzy go w ogromnych bólach - przekreśla, zmienia, usuwa, poprawia... Gdyby tylko do niego dodawał nowe myśli, stworzyłby coś potwornego, nienadającego się czytać.

Tak też jest z ludźmi, którzy robią wiele niemądrych rzeczy niszcząc swoje ciało. Gdyby mieli tylko jedno ciało na wieczność, ich sytuacja nie byłaby najlepsza. Aby mogli z niego w pełni korzystać, ciało musi się odradzać. Nie ma innego rozwiązania.

A na koniec zmienię temat... Vinitorze, podajesz tyle zawiłości spirytyzmu, ale mimo wszystko się nim interesujesz, więc, jak się domyślam, jakieś rzeczy Ci się w nim podobają. Czy mógłbyś napisać, co w spirytyzmie Ci odpowiada, do czego nie masz wątpliwości?
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości