vinitor pisze:Książki Kardec'a są naszpikowane "próbami" i ja już nie wiem co jest prawdziwą próbą a co zdarzeniem.
Próba jest zdarzeniem, które ma za zadanie sprawdzić, czy rzeczywiście nauczyliśmy się danej umiejętności. Najlepiej porównać to do przykładu znanego ze szkoły - próba to rodzaj klasówki, która potwierdza, że posiedliśmy już wiedzę z danego tematu. Bez tej klasówki tak naprawdę nie bylibyśmy do końca pewni, czy już coś umiemy, czy jeszcze nie do końca.
vinitor pisze:Podawałem przykłady z "próbami". Życie jest ciągiem zdarzeń, które spirytysta zamienia na próby. To nie przesada?
Nie wszystkie zdarzenia są próbami. Niektóre są jak lekcje w szkole, na których nikt nas nie sprawdza, ale gdzie mamy za zadanie czegoś się nauczyć. Jeśli więc mam dać przykład z życia codziennego - gdy wstajesz rano, myjesz się, jesz śniadanie, to mamy do czynienia ze zwykłymi zdarzeniami, które są raczej mało istotne dla Twojego rozwoju. Jeśli rozmawiasz ze znajomym, czytasz książkę - to również zdarzenia, ale już nieco ważniejsze, bo mogą zwiększyć Twoją wiedzę. Gdy natomiast widzisz kogoś w potrzebie, gdy spada na Ciebie nieszczęście albo zadanie do wykonania, to próba, której celem jest sprawdzić, jak sobie z tym, co się spotkało, poradzisz. Czy zastosujesz zasady miłosierdzia? Czy będziesz ignorował to, co się stało? To już Twój wybór...
No i oczywiście nie zgodzę się, że utrata dziecka jest mało znaczącą próbą, nawet jeśli jest to dziecko jeszcze nienarodzone. Porozmawiaj z rodzicami, którzy przez to przeszli, a zrozumiesz w jakim jesteś błędzie.
vinitor pisze:Zastanów się. Najpierw Bóg pozwala na zawiązanie życia a potem bezwzględnie je niszczy.
Wracamy tu do odwiecznego pytania - czy Bóg nie mógłby od razu stworzyć doskonałego świata? Otóż, nie mógłby. Zorganizował go tak, by każdy z nas zrozumiał czym jest dobro, a czym zło, byśmy mogli doceniać to, co dobre i tym się cieszyć. Aby to wszystko działało, niezbędnym było wprowadzenie prawa zniszczenia, które obowiązuje w całym wszechświecie. Wszystko rodzi się, umiera i odradza na nowo, by się rozwijać. Dzieje się tak dlatego, że istoty i światy stworzone przez Boga są z początku niedoskonałe, więc muszą czasem ewoluować w nie tą stronę, co trzeba

.
To trochę jak z tekstem, który wychodzi spod pióra pisarza. Ponieważ jego autor nie jest Bogiem, najczęściej tworzy go w ogromnych bólach - przekreśla, zmienia, usuwa, poprawia... Gdyby tylko do niego dodawał nowe myśli, stworzyłby coś potwornego, nienadającego się czytać.
Tak też jest z ludźmi, którzy robią wiele niemądrych rzeczy niszcząc swoje ciało. Gdyby mieli tylko jedno ciało na wieczność, ich sytuacja nie byłaby najlepsza. Aby mogli z niego w pełni korzystać, ciało musi się odradzać. Nie ma innego rozwiązania.
A na koniec zmienię temat... Vinitorze, podajesz tyle zawiłości spirytyzmu, ale mimo wszystko się nim interesujesz, więc, jak się domyślam, jakieś rzeczy Ci się w nim podobają. Czy mógłbyś napisać, co w spirytyzmie Ci odpowiada, do czego nie masz wątpliwości?