danut pisze:Xsenia pisze:danut pisze:Oczywiście każdy ma prawo wyobrażać sobie Boga jak chce, zwracać się do niego, rozmawiać - a to już musiałby usłyszeć jego głos i odpowiedź, jednak kontakt bezpośredni znaczy na wprost i bycie bardzo blisko tego kogoś, kiedy można go zobaczyć, wręcz przyjrzeć się jemu i go poznać. Mam w to uwierzyć?
Danut Bóg jest wszędzie i koło ciebie, i w tobiemożesz więc z Nim rozmawiać w każdej chwili
![]()
To raczej z jego cząstką a nie z całym Jego ogromem bezpośrednio. Zapewniam cię jesteśmy wobec Niego jak ziarnko piasku, także w tym pojmowaniu, które tu przedstawiłaś. Gdyby się potrafiło cały ten ogrom objąć można by było dopiero powiedzieć, że stajesz wobec niego twarzą w twarz bezpośrednio inaczej to ja rozumiem, że to ten ktoś, kto tak twierdzi czuje się jak bóg.
Jesteśmy równi Bogu = nie jesteśmy odbiorcami, lecz sprawcami wszystkiego, co nam się przytrafia. Nasze życie wygląda tak, jak wygląda, za sprawą nas samych - i w wyniku wyborów, których dokonujemy lub od których się uchylamy (niepodjęcie decyzji to także decyzja). Wszystko, co się dzieje, cokolwiek miało, ma i będzie miało miejsce stanowi zewnętrzny, fizyczny wyraz naszych najskrytszych myśli, wyborów, zapatrywań odnośnie tego, Kim Jesteśmy i Kim Pragniemy Być.
Bóg nigdy nie wtrąca się do naszych wyborów. Nie jest On twórcą i sprawcą wszystkiego w naszym życiu. Nie przyjmuje jednych i nie odrzuca innych modlitw, według jakiegoś „widzimisię”. Zna wszystkie nasze wybory, nawet te nieświadome. Nie przeciwstawia się im, lecz im sprzyja. Daje nam dokładnie to, czego pragniemy. Nie ma takiej rzeczy, która byłaby nam odmówiona, gdybyśmy tylko ją wybrali! Jeszcze zanim poprosimy, już otrzymaliśmy!
Sami stwarzamy wszystkie zdarzenia - świadomie lub nieświadomie. Nie wszystkie rzeczy, które nam się przytrafiają wybraliśmy dla siebie sami, w akcie świadomej decyzji, wszystkie bez wyjątku są jednak naszym dziełem. Wszelkie zjawiska obiektywne przywoływane są podświadomie. Osoby, miejsca, wydarzenia, rzeczy - sami do siebie przyciągamy w najwłaściwszym do tego czasie. W naszym życiu nie może zaistnieć NIC, co nie stanowi dla nas idealnej okazji do doświadczenia tego, co pragniemy doświadczyć (uleczyć, stworzyć). Aby być Kimkolwiek postanowimy być! (Dowolnym aspektem Boskości, jaki pragniemy urzeczywistnić.)
Nic nie przytrafia się przez przypadek. Zbieg okoliczności nie istnieje. Nie ma zdarzeń losowych. Życie nie jest dziełem przypadku!
Jesteśmy odpowiedzialni za kształt naszego świata. W najszerszym ujęciu wszystkie „złe” rzeczy są przez nas wybrane. Błąd polega nie na ich wybraniu, lecz określaniu ich jako złe. Nazywając je tak, uznajemy za złą naszą Jaźń, ponieważ to my je stworzyliśmy. Jednak z takim określeniem nie możemy się pogodzić, więc zamiast nazywać swoją Jaźń złą, wolimy się wyrzec własnych wytworów. To właśnie tego rodzaju intelektualne i duchowe samooszukiwanie się pozwala nam akceptować świat taki, jaki jest. Gdybyśmy poczuwali się do odpowiedzialności za jego kształt, świat byłby zupełnie inny. Stałoby się tak na pewno, gdyby każdy poczuł się odpowiedzialny.
Dopóki żywimy przekonanie, że coś lub ktoś nam „to robi”, pozostaniemy wobec tego bezsilni. Z chwilą przyznania, że to my jesteśmy za to odpowiedzialni, nabieramy mocy, aby to zmienić. To pierwszy krok prowadzący do zmiany czegokolwiek: uznanie, że to my sami doprowadziliśmy do jego zaistnienia w takiej właśnie postaci.
