Jeśli zniknie słowo "ciało" a ciało zostanie to będzie jakaś tragedia z tego powodu czy będzie po staremu? Tak samo jeśli zniknie to słowo które określa każdy gatunek na Ziemi to czy te rzeczy także znikną czy pozostaną i wtedy co pozostanie? ""NIC"? W zagadnieniu jakim jest nazywanie, określanie szufladkowanie oczywiście będzie NIC, nicość, PUTKA, którą Budda właśnie używał. Wszystko owszem będzie sitnieć, jednak bez nazwy. A jeśli bez nazwy to bez określenia co jest wyjątkowe a co je bee. Przestaniemy się określać, że z jakiegoś powodu jesteśmy wyjątkowi, wspaniali.
I muszę tu się wtrącić. Nie rozumiem skąd tak daleko idące odrzucanie nazewnictwa.
Powtórze to co już pisałem. Słowa są nam potrzebne do komunikacji, jeślie je odrzucimy utracimy tę możliwość. Problem ze słowami nie polaga na ich złej roli ale na niechlujności wykształcenia, które sprawia, że ludzie nie rozumieją struktury i funkcji słów.
To prowadzi do tragicznych w skutkach nieporozumień.
słowa to nic innego jak zbiór liter/głosek pozwalające nam przekazać szybko i precyzyjnie co chcemy dowolnie wybranej osobie. Ludzie jednak traktują wyrazy jak symbole, a te są już kwestia interpretacji.
Doskonałym przykładem prawidłowego funkcjonowania słów sa tak często besztane akronimy. Każdy wie co znaczy RP, WP, ZUS, lol, asap, rofl itd. Zawieraja one w sobie bardzo precyzyjną treść, nie ma tu miejsca na interpretację, emocjonalne i personalne skażenie znaczenia.
Tak samo operatory np matematyczne albo logiczne. każdy wie co oznacza + nie ma w tym względzie "wariacji na temat"
Gdy dochodzimy jednak do słow określających ideę - wolnośc, miłość, braterstwo, nienawiść, gniew. KAżdy zaczyna rozumieć je na swój sposób i każdy próbuje uznać swoja interpretację za jedyna słuszną. Dlatego tak ważne jest czasem dookreślenie przed wejściem w dyskusję własnego rozumienia słów które używamy. Mówienie komuś, że to bez sensu że się o to kłócimy uderza w caly sens jakiejkolwiek komunikacji. Redefiniowanie używanych pojęć, pozwala przywrócić zaawansowanym wyrazom ich konkretne, precyzyjne znaczenie. W przeciwnym razie każdy będzie operował sobie tylko znanym zestawem pojęć, taki Babel 2.0
gdy zaczniemy się kiedyś komunikować za pomocą czystych myśli, zniknie tez potrzeba tłumaczenia naszego rozumienia idei którymi operujemy. Bo wraz z myślą przejdze cały kontekst więc taka komunikacja będzie bardziej precyzyjna ale i bardziej osobista.
1Prawda1 pisze:Tak jeszcze dodam, że im skromniejsi jesteśmy i mniej wymagamy tym lepsi się stajemy. To się też logicznie łączy z pokorą.
Nie zgodze się z tym "mniej wymagamy". Aby się rozwijać, trzeba wymagac dużo i od wszystkich, od samych siebie zwłaszcza. Przeczytajcie mój podpis na forum w stopce. cytat z Leona Denisa Życie po Śmierci.
Źle rozumiana skromność też prowadzi do zahamowania rozwoju.
Sa skromni naukowcy, duchowni, działacze społeczni, ale sa tez i ludzie skromni którzy boja się że jakakolwiek aktywność społeczna jest równoznaczna z brakiem skromności. Więc pozostają w swoim życiu i nie wychylają się, nie wychodzą naprzeciw dalszemu rozwojowi, albo raczej ograniczają go do swojego małego hermetycznego świata.
