Transseksualizm

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Transseksualizm

Postautor: Luperci Faviani » 27 kwie 2013, 16:08

000Lukas000 pisze:może jestem staroświecki ale my nie powinniśmy bawić się w boga i zmieniać jego woli tylko dlatego że uważamy że wiemy lepiej

A gdy zachorujesz na grypę, czy nie próbujesz się leczyć? Gdy spotykasz biedaka na ulicy, nie wesprzesz go paroma złotymi? Gdy ktoś jest smutny, nie spróbujesz go pocieszyć? Czy możemy stwierdzić, że nakarmienie żebraka i zaoferowanie mu na noc dachu nad głową jest sprzeciwianie się woli Bożej, skoro jego próbą ma być bieda?
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Transseksualizm

Postautor: 000Lukas000 » 27 kwie 2013, 16:51

Luperci Faviani pisze:
000Lukas000 pisze:może jestem staroświecki ale my nie powinniśmy bawić się w boga i zmieniać jego woli tylko dlatego że uważamy że wiemy lepiej

A gdy zachorujesz na grypę, czy nie próbujesz się leczyć? Gdy spotykasz biedaka na ulicy, nie wesprzesz go paroma złotymi? Gdy ktoś jest smutny, nie spróbujesz go pocieszyć? Czy możemy stwierdzić, że nakarmienie żebraka i zaoferowanie mu na noc dachu nad głową jest sprzeciwianie się woli Bożej, skoro jego próbą ma być bieda?


Ale transseksualizm nie jest chorobą, jest niedopasowaniem ducha do ciała które jednak nastąpić musi by duch zrozumiał drugą stronę, że tak to ujmę.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Transseksualizm

Postautor: 000Lukas000 » 27 kwie 2013, 17:04

kakofonia myśli pisze:
000Lukas000 pisze:Taki duch wciela się więc jako kobieta co ma stanowić jego kolejny stopień w rozwoju i to mamy daną sytuację, czyli ten duch źle się czuje w ciele kobiety, nie mniej dla jego rozwoju jest wymagane by żył jako kobieta i zaczął rozumieć ich położenie. On jednak postanawia zmienić płeć, czyli pierwotny plan na wcielenie lega w gruzach, ten plan jednak będzie musiał powtórzyć ponieważ rozwój musi iść do przodu.


Myślę, że to zbyt daleko posunięte stwierdzenie, z całym szacunkiem. Tak na dobrą sprawę nie możemy tego wiedzieć. A może próba polega właśnie na tym, aby Duch przeżywał rozterki, cierpiał w niedopasowanym do swojej natury ciele i starał się zrozumieć kim tak naprawdę jest. Powiedzmy sobie szczerze, czy brak operacji cokolwiek zmieni? Zresztą, nie każdego stać na taki krok. Czy jeśli Duch czujący się kobietą nie podda się operacji będzie znaczyło to, że próbę przeszedł pomyślnie? Przecież nadal będzie czuł się kobietą, ale będzie cierpiał nieziemskie katusze w niedopasowanej do swojej natury powłoce. Z drugiej strony, czy mężczyzna, który podda się operacji zmiany płci będzie pełnowartościową kobietą? Obawiam się, że nie. Może po prostu będzie czuł się odrobinę lepiej w swoim ciele, ale czy to zmieni postać rzeczy? Kolejna sprawa - porównajmy ciało do ubrania (może to trochę naiwne, ale obrazuje dokładnie to, co chcę przekazać :D). Czy jeśli jestem kobietą, a ubieram się jak mężczyzna czyni mnie to gorszą? Czy nie jest ważniejsze jakimi ludźmi jesteśmy niż to w co się odziewamy?
Po przeczytaniu Waszych wypowiedzi postanowiłam otworzyć Ewangelię i traf chciał, że padło na rozdział XVII Dbajcie o ciało i ducha. Wydaje mi się, że idealnie pasuje do tej dyskusji :) "Czy będziecie doskonalsi, jeśli będziecie umartwiać ciało, jednocześnie pozostając samolubnymi, zarozumiałymi i pozbawionymi miłości dla bliźnich? Nie. Nie na tym polega doskonałość. Jej sensem są zmiany, które wasz duch przechodzi dzięki wam samym."

Nie wiem, nie sądzę, aby boski plan przewidywał potępienie kogoś tylko dlatego, że czuje się źle w swoim ciele. Poza tym nie bardzo rozumiem sens takowej próby. Bo czy naprawdę wszystko rozbija się o płeć?

Jeszcze jedna sprawa. Lukas napisałeś: "Rozwinięte duchy dysponują wystarczającą wiedzą by zrozumieć że podobne kłopoty wystąpią, dlatego faktem jest że jest to w pewnym sensie z góry wiadome."

Ja jednak uważałabym z użyciem słowa "fakt". Jak na razie to "fakty", o których mówimy są bardziej oparte na wierze i na przekonaniach niż na zobiektywizowanych doświadczeniach, których wypadkową są dowody (przyjmując, że obiektywizm istnieje :D).

kalatala pisze:Wyobraź sobie, że ktoś się rodzi niewidomy, i jest to kara za postępowanie w poprzednim życiu.


Czy to, aby na pewno kara? W Spirytyzmie nie ma kar :) To rodzaj ciężkiej próby, którą Duch podejmuje, by jego rozwój moralny był szybszy i pełniejszy.

kalatala pisze:Chociaż nie wiem sama, z tego co rozumiem, to raczej całe życie jest zaplanowane, więc taka operacja może również.


Tutaj też się nie mogę zgodzić. Życie nie jest zaplanowane. Duch wybiera rodzaj próby, ale wciąż ma wolną wolę, którą się kieruje, i która determinuje jego egzystencję.

A tak z innej beczki, ale wciąż w temacie. Czy nie może być tak, że Duch podczas wcielania po prostu się pomylił? :roll: A jeśli tak, to czy nie jest bardziej godna szacunku postawa, iż jednak trwa w swojej próbie cierpiąc i zmagając się nie tylko z przeciwnościami losu, ale również z własną naturą, niż gdyby, na przykład, postanowił ukrócić swoje cierpienia i popełnić samobójstwo?

Sądzę, że kwestia jest bardziej złożona, niż nam się wydaje :D


Masz dużo racji w tym co mówisz, co do faktów to zależy, dla niektórych jest to wiara, dla niektórych fakty. Zależy do jakich informacji się sięgnęło. Dla mnie zjawiska mediumiczne są tak samo prawdopodobne jak to że ziemia krąży wokół słońca, nie mam sam możliwości sprawdzenia i obliczenia tego, ale zaznajomiłem się z informacjami i materiałem dowodowym na ten temat.

Co do pomyłki ducha na temat wcielenia, to bardzo mało prawdopodobne, to nie działa w ten sposób że duch mówi ja chce tak i tak i tak właśnie będzie, jest to przemyślane, konsultowane i dopięte na ostatni guzik.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Transseksualizm

Postautor: Luperci Faviani » 27 kwie 2013, 17:07

Zanim człowiek podejmie decyzję o zmianie płci Duch ma wystarczająco dużo czasu, aby przemyśleć swoją sytuację. Weź pod uwagę cały ładunek emocjonalny, który składa się na (w uproszczeniu):
- życie w nieświadomym "niedopasowaniu"
- uzmysłowienie sobie "niedopasowania" (zwykle w bardzo młodym wieku),
- zaakceptowanie zjawiska "niedopasowania",
- dalsze życie w "niedopasowaniu",
- rozważanie dokonania zabiegu,
- podjęcie decyzji o dokonaniu zabiegu,
- farmakologiczne przygotowanie do zabiegu,
- okres bezpośrednio poprzedzający operację i jakiś czas po,
- akomodacja do nowych okoliczności,
- życie w nietolerancyjnym społeczeństwie...


Czy to wszystko, to za mało jak na jedną próbę? Myślę, że w tym skrócie i tak mogłem pominąć kilka ważnych punktów, o których najzwyczajniej nie mam pojęcia.

000Lukas000 pisze:Co do pomyłki ducha na temat wcielenia, to bardzo mało prawdopodobne, to nie działa w ten sposób że duch mówi ja chce tak i tak i tak właśnie będzie, jest to przemyślane, konsultowane i dopięte na ostatni guzik.

Gdyby tak było nie mielibyśmy możliwości popełnienia błędu, nie było by samobójstw, morderstw, wojen, kradzieży, a ziemia zaliczałaby się do światów wyższych. Planowanie wcielenia polega raczej na przygotowaniu najważniejszych aspektów życia, jak bogactwo, bieda, choroba, niektórych partnerów życiowych... Wszystko inne pozostaje do pewnego stopnia przypadkową koleją zdarzeń, gdzie jedne rzeczy wynikają z innych. Nie mylmy spirytystycznego "planowania inkarnacji" z rzymskim fatum.

Ponadto fakt, że Duch coś sobie zaplanował nie musi oznaczać, że na pewno to zrealizuje, bo jego żywot może nieoczekiwanie zakończyć się przedwcześnie np. w jakimś tragicznym w skutki wypadku. Wielość inkarnacji jest gwarantem kontynuacji przerwanej próby w następnym wcieleniu.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Transseksualizm

Postautor: juniperus » 30 kwie 2013, 13:51

kakofonia myśli pisze:A może próba polega właśnie na tym, aby Duch przeżywał rozterki, cierpiał w niedopasowanym do swojej natury ciele i starał się zrozumieć kim tak naprawdę jest.

Pierwsze, co przyszło mi do głowy na temat transseksualizmu, było właśnie taką teorią. Być może brak szacunku dla płci przeciwnej w poprzednim wcieleniu stało się przyczyną zachwiania własnej tożsamości w obecnym. Być może wstręt do własnego ciała jest konsekwencją potępiania innych w tej kwestii. Może być również i tak, że "kult ciała" i samozachwyt w poprzednim wcieleniu doprowadził do obrzydzenia ciała obecnego. Ale to wszystko może, może... Na 100% nie wiadomo, a przypuszczam, że samopoczucie każdego takiego człowieka jest uwarunkowane inaczej, tj. czym innym. Nie ma bowiem dwóch duchów o identycznej ścieżce rozwoju i doświadczeniach.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Transseksualizm

Postautor: Nikita » 01 maja 2013, 08:55

tak to bardzo prawdopodobne...bo przeciez nie ma przypadkow wiec takze cierpienie tego typu z czegos wynika...a zarazem jest proba do przejscia...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Transseksualizm

Postautor: Sebastian » 02 maja 2013, 17:10

sobie wykalkulowałam, że homoseksualizm i transseksualzim de facto mogą wynikać z tego samego - znacznie wolniejszej przemiany duchowej niż cielesnej. Ma sens? Wg mnie ma.

Takie kalkulacje dają nam proste i, w gruncie rzeczy, wygodne odpowiedzi, dzięki którym możemy poukładać sobie świat. Ale mnie tutaj za wiele rzeczy nie pasuje, dokładnie tak samo jak w KK, a dopiero spirytyzm sprawił, że wszystko nabrało sensu. Nie mam pewności, czy chodzi o płeć, o przyjmowanie ról. Może są inne ważne powody?

1. Załóżmy, że kiedyś ktoś był rasistą do kwadratu, potępiał czarnoskórych, hamował przemiany w postawach społecznych i udoskonalaniu prawa ludzkiego. Umarł z przeświadczeniem, że "murzyn to nie człowiek". Może odrodzić się jako transseksualista/homoseksualista, którego rodzina odrzuci, społeczeństwo wykluczy, a on nic nie będzie mógł z tym zrobić. Misja: nauczyć się empatii.
2. Znamy Annę Grodzką? Znamy. Może to nie jest "męski duch" (czy nikt nie czuje jak absurdalnie, w kontekście spirytyzmu, to brzmi?), może to jest duch, który miał misję - być żywym przykładem tego, że nawet w późniejszym wieku można zmienić swoje życie, że transseksualizm to nie jest największa tragedia na świecie, że można z tym żyć i można być szczęśliwym, a społeczeństwo nie musi się tego obawiać. Misja: wspierać słabszych.
3. Inny scenariusz, mamy inteligentnego ducha o dużych pokładach empatii. Niech wcieli się jako homoseksualistka/homoseksualista w takim środowisku, w którym np. nie będzie mógł stworzyć trwałego związku z mężczyzną, a tym bardziej założyć z nim rodziny. Niech poświęci ten czas na pracę i naukę i zostanie np. naukowcem. Gdyby był heteroseksualny mógłby łatwo, z racji swojej wrażliwości, zająć się domem, a mniej poświęcić na np. nowe odkrycia. Misja: przyczynić się do postępu ludzkości.






I jeśli tak, czy operacje płci nie są w takim razie grzechem?

Na chwilę obecną transseksualizm traktuje się jako zaburzenie, którego formą leczenia jest zmiana płci. Zatem, można rzec, nie powinniśmy np. operować osób niepełnosprawnych, bo "Bóg chciał", aby cierpiały, czy też "same obrały drogę cierpienia" i nie wolno tego zmieniać w imię życia pozaziemskiego.

Ale mój psychoterapeuta namawia mnie, abym to właśnie zaakceptowała i przestała się przejmować, aby właśnie mieć lepsze samopoczucie. A ja odnoszę wrażenie, że nie na tym to życie polega.

Psychoterapeuta pracuje z Twoimi wyrzutami sumienia, a nie lenistwem. Może jak będziesz miała lepsze samopoczucie i nie będziesz miała w sobie poczucia winy, to chętnie zaangażujesz się w jakąś aktywność. Może warto go o to zapytać :P

Ale przecież to jest z góry ustalone, że ta osoba będzie mieć taki problem. Może właśnie jest to próba lub kara, a zmiana płci wiąże się z jej niewypełnieniem?

Skąd ta pewność?

Luperci postawił bardzo ważne, sensowne pytanie. Mówimy o jakichś karach, cierpieniach, grzechach, powinnościach. Zgadzam się z osobami postulującymi o zaniechanie używania tych terminologii. Co z tego, że dotyczą "naszego kręgu kulturowego", skoro dyskusja w takim tonie prowadzi do arbitralnych ocen (których nie jesteśmy w stanie, będąc na Ziemi, jednoznacznie zweryfikować i potwierdzić). Zamiast rozprawy o zaświatach, o dysputach na temat danego zagadnienia, łatwo uciekamy się do stawiania wyroków i rozkazywania kto jak powinien żyć, jednocześnie sądząc, że "jesteśmy lepsi", bo przecież przeczytaliśmy X książek spirytystycznych i wiemy co jest dobre a co złe. Jak powiedział LF: "życie jest zbyt skomplikowane", ażeby formułować tak łatwo tak poważne sądy.

Logiczne więc jest że czasami pojawiają się duchy które wielokrotnie wcielały się jako mężczyźni i trudno im będzie żyć jako kobieta, nie mniej jest to wymagane dla rozwoju.

Dla mnie to nie jest takie logiczne i oczywiste, to droga na skróty. Co to znaczy "żyć jako kobieta"? Rodzić dzieci, ładnie pachnieć i robić makijaż? A co np. z Joanną D'arc, która mężnie walczyła lepiej niż niejeden facet? Sprzeciwiła się swojej próbie? Duchowy mężczyzna zamknięty w niewieścim ciele? Ile w tej mistycznej powinności bycia kobietą i bycia mężczyzną jest planu Boga, a ile kulturowych uwarunkowań?

Taki duch wciela się więc jako kobieta co ma stanowić jego kolejny stopień w rozwoju i to mamy daną sytuację, czyli ten duch źle się czuje w ciele kobiety, nie mniej dla jego rozwoju jest wymagane by żył jako kobieta i zaczął rozumieć ich położenie. On jednak postanawia zmienić płeć, czyli pierwotny plan na wcielenie lega w gruzach, ten plan jednak będzie musiał powtórzyć ponieważ rozwój musi iść do przodu.

A skąd wiesz, że ma "rozumieć ich położenie" poprzez bycie transseksualnym? Puśćmy wodze fantazji i niech po prostu urodzi się jako kobieta w biednym rejonie Bliskiego Wschodu, niech go-ją kupi jakiś mężczyzna jako kolejną żonę i niech traktuje ją jak "kobietę", a nie jak "człowieka". Trudno o bardziej dobitne wymuszenie "zrozumienia położenia kobiet".

Nie traktował bym transesualizmu jako choroby...

Aktualnie świat nauki twierdzi inaczej:
http://apps.who.int/classifications/icd ... /en#/F64.0
Aczkolwiek jest coraz większe lobby, aby wykreślić transseksualizm z listy zaburzeń. Nie z powodów stricte medycznych. Status choroby napiętnuje osoby transseksualne, co przyczynia się do złego ich postrzegania i utrudnieniu adaptacji do środowiska.

Być może brak szacunku dla płci przeciwnej w poprzednim wcieleniu stało się przyczyną zachwiania własnej tożsamości w obecnym. Być może wstręt do własnego ciała jest konsekwencją potępiania innych w tej kwestii.

Załóżmy, że jutro rano budzisz się, z wielkimi owłosionymi łydkami, masz męskie narządy płciowe i mówisz niskim głosem. Jesteś sobie w stanie wyobrazić jak traumatyczny, z punktu widzenia Twojej seksualności i tożsamości jako kobiety, byłby taki poranek? Ze świadomością, że tak będzie do końca życia? Trudno wyobrazić sobie nam życie bez tlenu, bogaczom życie bez luksusu etc. etc. Nasza płeć jest dla nas tak naturalna, że niesamowicie trudno jest się postawić w sytuacji osoby transseksualnej. Możemy żartować "chciałbym mieć piersi i patrzeć na nie w lustrze" czy "zaszalałabym jako mężczyzna". Ale gdyby to życzenie się spełniło, to niejedna osoba przeżyłaby osobistą tragedię.
Awatar użytkownika
Sebastian
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 499
Rejestracja: 14 sty 2010, 22:46
Lokalizacja: Łódź

Re: Transseksualizm

Postautor: Hansel » 08 lis 2015, 06:09

Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Transseksualizm

Postautor: stefan12 » 22 gru 2015, 13:10

Davidius pisze:Transseksualizm jest to ''zaburzenie'' genetyczne [mutacja], i trzeba tą wadę zlikwidować przez zmianę płci - korektę płci i odpowiednią dawkę hormonów .


Natury nie oszukasz, jakoś nawet bez penisa, ale Anna Grodzka nadal dla mnie kobietą nie jest i chyba musiałaby przeszczepić sobie całe ciało bym zmienił zdanie.
Awatar użytkownika
stefan12
 
Posty: 474
Rejestracja: 05 gru 2013, 13:08

Re: Transseksualizm

Postautor: stefan12 » 23 gru 2015, 22:47

Refundować można co najwyżej kurację psychologiczną by zaakceptowali swój mózg. Jak mają problem z akceptacją ciała to polecam terapie z tym panem:
https://youtu.be/mX5JfQgQcOU
Awatar użytkownika
stefan12
 
Posty: 474
Rejestracja: 05 gru 2013, 13:08

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 0 gości