1Prawda1 pisze:naukowcy moga glosic jedno, ale dowody naukowe zwlaszacz jesli sie je polaczy mowia jednym glosem.
Jeśli dowody się łączą to już można w zasadzie uznać coś za prawdę, chyba, że dowody były oparte na jakiejś zagadce która je wszystkie podważyła, ale wszyscy wiemy że badania to metoda prób i błędów.
A propos archeologii, polecam ten film:
https://www.youtube.com/watch?v=BSugzFkBXWA
dowody byly oparte...
poważnie?
nigdy nie slyszalem o dowodach opartych na czymkolwiek.
co do ze nauka jest metoda prob i bledów.
i tak i nie.
badania maja na celu wykazać czy dane założenie jest prawdziwe czy nie. Istotą tak rozumianych badań jest znalezienie dowodu popierającego lub obalajacego jakąś tezę.
Tu nie ma błedów w badaniach bo odpowiedz negatywna jest odpowiedzia -prowadzi nas do wniosku ze przy danym zbiorze dowodów nie moze zajsc dana sytuacja. błedne moga byc wnioski. Tezy stawiane przed badaniemai sa z kolei obarczone ryzykiem uzyskania negatywnej odpowiedzi - dopiero proces badawczy ma wykazac czy teza jest zgodna z prawdą czy nie.
skoro wieć znajdujemy pewne ślady archeologiczne - materiał kostny, ślady historyczne - podania inkaskie i kroniki konkwisty, oraz antropologiczne (a. ultury) w postaci zachowanych legend i obrządków, systemu moralnego obowiązujacego w danym kraju to nie podlega wątpliwości ze mamy do czynienia z dowodami ktore powstaly niezalzeznie na roznych płaszczyznach i kazde z osobna i wszytskie azem są świadectwem jednego i tego samego.
Naprawde dziwię sie ludziom. Nauka daje nam dowody do ręki. odpowiedzi nawet w zakresie spirytyzmu a ludzie wciąż twierdza ze nauka jest do kitu.
Tak czasem sobie mysle ze jest tyle wyznan a tylko jedna nauka. i to przemawia za nauką bo to forma samoregulujaca się. A religie są w wiekszosci jedyne sluszne i nie podlegające dyskusji. I wlasnie to ze nauka swoja wlasna metoda potrafi sie oczyszczac z beldow staje sie czyms wiekszym od religii, ktore tylko gnusnieja w swoich klamstwach i ambicjach swoich kaplanow.
A objawienia, doznania duchowe... a czymze sie to rozni od obserwacji naukowej? niczym. problem lezy nie w fakcie czy to mialo miejsce tylko w stawianiu tez i wyciaganiu wniosków. czyli w wiarygodności obserwatora.