Nie miałam czegoś takiego. Ale już wielokrotnie zdarzało mi się odczuć silne uczucie (miłości, przyjaźni, akceptacji) do osób widzianych przelotnie mijanych na ulicach (i już nigdy więcej nie spotkanych). Bardzo często uśmiecham się w takich przypadkach do tych osób i one mi uśmiechem odpowiadają.
Opowiadałam wam już o tym, że mam dwie siostry i mamę, które mają praktycznie identyczne myślenie jak ja. Często gdy poznajemy kogoś obcego i ten ktoś nam bardzo przypasuje, to nazywamy go naszym. Tak jakby należał(a) do rodziny. W większości to kobiety

Tak jakby klub bratnich (siostrzanych) dusz
No i mnie się zdarza, że niektóre mijane na ulicy osoby też bym dołączyła do takiego klubu
