autor: OneNight » 07 sie 2015, 17:46
Zrozum - aby mieć 100% pewność, myśl logicznie dopóki możesz. Wiem co czułeś, bo też tak nieraz mam ahh... piękne są takie sny. Mam dwa pytania: Jak znalazłeś się w tym miejscu i jak wróciłeś do jawy?
np dzisiaj
Obudziłem się w swoim rodzinnym domu. Wyszedłem na dwór, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Nagle zauważyłem, że podchodzi do mnie ojciec z jakimś metalowym narzędziem i krzyczy:
-Zabiję Cię ateisto!
-Ty jesteś jakiś nienormalny! - odpowiedziałem - opanuj się psycholu!
-Ja Ci zaraz dam nienormalny! - odpowiedział, biegnąc w moim kierunku i machając czymś w rodzaju młota.
Gdy już był bardzo blisko mnie, uniosłem się w powietrze i zdałem sobie sprawę, że to nie jest jawa. Zacząłem wolno opadać, ale gdy zapragnąłem się wznieść, poleciałem poza teren domu rodzinnego. "Chciałbym się znaleźć w Norwegii" pomyślałem i obraz stał się prawie zamazany - widziałem tylko morze i po chwili ląd. Na lądzie zwolniłem. Widziałem góre, która była tak piękna i jasno zielona, że wyglądała jak sztuczna. Leciałem dalej - za góre, a za górą był kościół, który stał na jakimś wzgórzu. Elektryczne wózki inwalidzkie jeździły drogą okrężną, aby dostać się na górę. Dookoła tłok. kościół był przeogromny. Zauważyłem, że pewna pani na zwykłym wózku stacza się, więc ją zatrzymałem, ale zacząłem tracić na sile i wózek staczał się wraz ze mną. Stukałem w nią, ale nie reagowała i wreszcie zakrzyczałem: "Pani wózek się stacza!" ona nacisneła jakąś blokadę i podziękowała. Popatrzyłem na kościół i po chwili zdałem sobie sprawę, że jestem już poza jawą bardzo długo(ciągle myślałem, że to nie sen a oobe). Pomyślałem, że chciałbym kogoś odwiedzić, ale z prędkością światła znalazłem się w swoim domu i gdy dotarłem do łóżka, widziałem ciemność przed oczami.