Generalnie temat zacząłem czytać od momentu, w którym ostatnio byłem czyli od 9 strony. Nosz myślałem, że mnie co trafi XD Więc nie udało mi się przeczytać wszystkiego. Jestem Ci wdzięczny, że zastosowałeś się do rad
cthulhu87 i piszesz zwięźlej.
Brak ciała to równocześnie ubóstwo zajęć, stąd określenie „Duch błąkający się”. A co ma robić? Pozostaje mu myślenie i medytacje nad swoim bytem.
Ciekawe spostrzeżenie. Może to trochę ignoranckie ale zacznę się tym martwić dopiero po śmierci. W końcu gdybanie mi tutaj nie pomoże w świecie niematerialnym. Nawet jak dojdę do wniosku, że tam jest nudno to nie będę mógł zabrać książki do poczytania.
Ale sądzę, że duch w zaświatach może komunikować się z innymi duchami w o wiele mniej ograniczony sposób - i to też pewnie jest jakaś frajda. Poza tym, skoro duchy są wśród nas, to dlaczego nie mogą lewitować nad nami i oglądać telewizji? W szczególności te, które są mocno przywiązane do materii i życia ziemskiego.
świat duchowy to nie tylko Duchy wyższe. Panuje tam pozorna miłość wyrażająca się, że się tak wyrażę, prawieniem morałów przez inteligencję z górnych szczebli drabiny.
W KD jest trochę schematyczności, poza które trzeba czasami wyjść (a nie w nie popadać). Myślę, że wcale nie panuje tam ani pozorna, ani zwykła miłość. Jest chyba podobnie jak tutaj, z tą różnicą, iż duchy wyższe reprezentują zupełnie inny stopień doskonałości, z którym na Ziemi my, ludzie, nie jesteśmy obeznani i relacje między nimi wyglądają zupełnie inaczej (pewnie między nimi panuje ta "miłość"). Ale przecież w grupach duchów niższych jest podobnie jak u nas. Ktoś kogoś nienawidzi, ktoś się pokłóci itd. itd.
Może jednak warto spojrzeć na drabinę duchową bardziej dojrzale i starać się dostrzec w niej znamiona ludzkiej niedoskonałości.
Drabina duchowa też jest jakimś schematem. Jak dla mnie kategoryzacja duchów jest zwyczajnie sztuczna. Osobowość, moralność, charakter ducha składa sięz tak wielu czynników, iż nie da się obsadzić wszystkich w określone ramki poszczególnych stopni drabiny (zresztą napomknął o tym Kardec).
I w ogóle samo pojęcie
drabiny duchowej to taki substytut językowy charakteryzujący coś, czego w naszym języku nie da się wyjaśnić. Swego rodzaju przypowieść.
Jeżeli Bogu służą wyłącznie Duchy czyste, to komu te kłamliwe? Przecież te przepełnione łgarstwami także się z ludźmi kontaktują.
A dlaczego zakładasz, że muszą komuś służyć? Może tworzą zaprzyjaźnione grupi, wybierają przywódcę spośród siebie i służą jemu? Co prawda to już sugeruje jakiś stopień rozwoju, ale może te niższe po prostu są samotne (co jest świetnym bodźcem do odkrycia się na prawdę

)?