autor: Mirek » 21 cze 2015, 19:54
„Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”.
Ile było prób dosłownego wprowadzenia tego przykazania w życie. Trzeba po prostu zrozumieć, że przykazania Jezusa są skierowane do naszej duszy,
a nie do ciała. Jeśli zostałeś obrażony, upokorzony lub zdradzony, to nie należy mścić się na tym człowieku, gardzić nim lub obrażać się na niego - jest to
dane od Boga. Bądź gotów jeszcze raz przyjąć taką próbę. Człowiekowi wolno odpowiadać, a Bogu nie wolno. Jeśli ktoś nas napadł, chce okraść i zabić,
możemy bronić się na zewnątrz, ale nie mamy prawa bronić się wewnętrznie.
Według spirytyzmu należy kochać tego, kto mnie uderzył i nie bronić się.
Bóg jest we wszystkim, więc powinniśmy kochać Boga we wszystkim - w zabójcy, który przyszedł nas zabić, w złodzieju, który chce nas okraść z majątku,
w niegodziwcu, który wykorzystał nasze zaufanie. Jednak zewnętrzna obrona może być różna.
Gdy ktoś mnie obraził, mogę wziąć nóż i go zabić. To jest obrona. Lub mogę go ciężko pobić w odpowiedzi - to też obrona. Lub mogę mu odpowiedzieć,
że jest łajdakiem, niegodziwcem, draniem - i znowu się bronię. Mogę też powiedzieć:
Próbowałeś mnie obrazić, ale w ten sposób tylko upokarzasz siebie.
Albo mogę bronić się inaczej, mówiąc do niego:
Pewnie miałeś ostatnio parę trudnych dni, skoro aż tak wszystkich nienawidzisz.
Lub wzruszam ramionami i mówię:
Niech Bóg ci będzie sędzią.
Albo nic nie odpowiadam i zaczynam modlić się, a potem w myślach proszę go o wybaczenie za to, że wywołałem w nim chęć obrażenia mnie. To też jest obrona,
przy czym o wiele efektywniejsza, ponieważ wtedy zmienia się mój charakter i znika powód do obrażania mnie. Im mniej zmieniamy się, broniąc, tym więcej
ataków przyciągamy do siebie i tym większa agresja rozpala się w naszej duszy... Myślę, że forumowicze rozumieją, czym to się kończy.
Nowe informacje przychodzą poprzez niespodziewaną, nieprzyjemną sytuację. Im bardziej zdecydowanie się bronimy, tym bardziej maleją nasze możliwości
adaptacji do otaczającego świata.
Niedawno pewna dziewczyna opowiedziała mi o niespodziewanej sytuacji, która ją spotkała. Jechała windą z mężczyzną, który zatrzymał windę pomiędzy piętrami
i chciał ją zgwałcić. Zaczęła się modlić, a potem bez złości i nienawiści zwróciła się do niego. Wywiązała się rozmowa, po której zjechali na parter, mężczyzna wyszedł,
pomachał jej ręką na pożegnanie i odszedł.
Więc należy się bronić, ale trzeba to robić kierując się ku miłości, a nie nienawiści. Im bardziej widzimy i czujemy Boską wolę we wszystkim, co się dzieje, tym mniej
potrzebujemy nienawiści i złości podczas obrony.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."