Granice obrony własnej

Czyli wasze trudności życiowe, problemy z rodziną, przyjaciółmi i skomplikowane sytuacje. Nie wiesz, jak sobie poradzić? Napisz...

Re: Granice obrony własnej

Postautor: Mirek » 20 cze 2015, 06:25

Jeżeli człowiek nie ma w sobie wewnętrznej agresji na poziomie subtelnym, to coś takiego jak obrona własna dla niego nie istnieje. Takiego człowieka nigdy nie spotka atak, czy to ze strony innego człowieka, czy zwierzęcia. Niedawno to sobie uświadomiłem.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Granice obrony własnej

Postautor: Hansel » 20 cze 2015, 07:18

Mirek pisze:Jeżeli człowiek nie ma w sobie wewnętrznej agresji na poziomie subtelnym, to coś takiego jak obrona własna dla niego nie istnieje. Takiego człowieka nigdy nie spotka atak, czy to ze strony innego człowieka, czy zwierzęcia. Niedawno to sobie uświadomiłem.


Ja nie raz jak najbardziej odczuwam agresję ukierunkowaną na ciebie z powodu tego jak się zachowujesz...
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Granice obrony własnej

Postautor: Mirek » 20 cze 2015, 08:54

To masz problem z własnymi emocjami i duże ryzyko, że możesz być przez kogoś zaatakowany.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Granice obrony własnej

Postautor: Nikita » 20 cze 2015, 09:59

Nie zwalaj winy na Hansela za swoje zachowanie na forum. Hansel twoje odczucia sa wporzadku...skoro ktos zachowuje sie zle to mamy prawo do odczuc negatywnych. Dobrze sobie to uswiadomic i byc moze popracowac nad tym czyli zaakceptowac to co jest. Bo Ty Mirka nie zmienisz...on sam musi nad soba popracowac. Ty Hansel mozesz jedynie popracowac nad soba i poprostu nauczyc sie akceptowac ten swiat i ludzi takimi jacy sa.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Granice obrony własnej

Postautor: Mirek » 20 cze 2015, 11:35

Nikita pisze:Nie zwalaj winy na Hansela za swoje zachowanie na forum. Hansel twoje odczucia sa wporzadku...skoro ktos zachowuje sie zle to mamy prawo do odczuc negatywnych. Dobrze sobie to uswiadomic i byc moze popracowac nad tym czyli zaakceptowac to co jest. Bo Ty Mirka nie zmienisz...on sam musi nad soba popracowac. Ty Hansel mozesz jedynie popracowac nad soba i poprostu nauczyc sie akceptowac ten swiat i ludzi takimi jacy sa.

Nic na nikogo nie zwalam, nie zamierzam go zmieniać, bo jego zmiana, czy Twoja, to nie mój problem. Jeżeli ktoś lubi się obrażać i denerwować, to po co to zmieniać. Ja nie lubię, więc się staram nie denerwować ani nie obrażam. Skoro moje słowa sprawiają obrazę w Tobie, czy zdenerwowanie, to tylko dlatego, że uderzają w Twoje sumienie, które wtedy się budzi. Nie potrafisz wiele rzeczy zaakceptować w sobie więc je uzewnętrzniasz. Musisz niestety sama nad tym popracować, bo ja za Ciebie żadnej lekcji nie przerobię.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Granice obrony własnej

Postautor: Nikita » 20 cze 2015, 12:40

A jednak nasza konwersacja tez ma sens bo zarowno Ty jak i ja uswiadamiamy sobie cos...i jezeli ja cos w Tobie zauwazam a Ty we mnie to dobrze gdy sobie to powiemy....lepiej uswiadomic sobie drzemiace w nas demony.... :mrgreen:
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Granice obrony własnej

Postautor: Mirek » 20 cze 2015, 12:52

Każda konwersacja jest dobra. Ważna aby nie było złośliwości. Bo ona najbardziej szkodzi nadawcy ;)
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Granice obrony własnej

Postautor: cthulhu87 » 20 cze 2015, 15:52

Mirek pisze:Każda konwersacja jest dobra. Ważna aby nie było złośliwości. Bo ona najbardziej szkodzi nadawcy ;)


Nie dalej jak dwie godziny temu napisałeś złośliwy komentarz w innym temacie, nie odczuwasz żadnej szkody z tego tytułu? ;)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Granice obrony własnej

Postautor: Mirek » 20 cze 2015, 19:18

I tu jest Twój dramat Marcinie, bo nie odróżniasz dowcipu od złośliwości.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Granice obrony własnej

Postautor: Mirek » 21 cze 2015, 19:54

„Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”.
Ile było prób dosłownego wprowadzenia tego przykazania w życie. Trzeba po prostu zrozumieć, że przykazania Jezusa są skierowane do naszej duszy,
a nie do ciała. Jeśli zostałeś obrażony, upokorzony lub zdradzony, to nie należy mścić się na tym człowieku, gardzić nim lub obrażać się na niego - jest to
dane od Boga. Bądź gotów jeszcze raz przyjąć taką próbę. Człowiekowi wolno odpowiadać, a Bogu nie wolno. Jeśli ktoś nas napadł, chce okraść i zabić,
możemy bronić się na zewnątrz, ale nie mamy prawa bronić się wewnętrznie.

Według spirytyzmu należy kochać tego, kto mnie uderzył i nie bronić się.

Bóg jest we wszystkim, więc powinniśmy kochać Boga we wszystkim - w zabójcy, który przyszedł nas zabić, w złodzieju, który chce nas okraść z majątku,
w niegodziwcu, który wykorzystał nasze zaufanie. Jednak zewnętrzna obrona może być różna.
Gdy ktoś mnie obraził, mogę wziąć nóż i go zabić. To jest obrona. Lub mogę go ciężko pobić w odpowiedzi - to też obrona. Lub mogę mu odpowiedzieć,
że jest łajdakiem, niegodziwcem, draniem - i znowu się bronię. Mogę też powiedzieć:
Próbowałeś mnie obrazić, ale w ten sposób tylko upokarzasz siebie.
Albo mogę bronić się inaczej, mówiąc do niego:
Pewnie miałeś ostatnio parę trudnych dni, skoro aż tak wszystkich nienawidzisz.
Lub wzruszam ramionami i mówię:
Niech Bóg ci będzie sędzią.
Albo nic nie odpowiadam i zaczynam modlić się, a potem w myślach proszę go o wybaczenie za to, że wywołałem w nim chęć obrażenia mnie. To też jest obrona,
przy czym o wiele efektywniejsza, ponieważ wtedy zmienia się mój charakter i znika powód do obrażania mnie. Im mniej zmieniamy się, broniąc, tym więcej
ataków przyciągamy do siebie i tym większa agresja rozpala się w naszej duszy... Myślę, że forumowicze rozumieją, czym to się kończy.
Nowe informacje przychodzą poprzez niespodziewaną, nieprzyjemną sytuację. Im bardziej zdecydowanie się bronimy, tym bardziej maleją nasze możliwości
adaptacji do otaczającego świata.
Niedawno pewna dziewczyna opowiedziała mi o niespodziewanej sytuacji, która ją spotkała. Jechała windą z mężczyzną, który zatrzymał windę pomiędzy piętrami
i chciał ją zgwałcić. Zaczęła się modlić, a potem bez złości i nienawiści zwróciła się do niego. Wywiązała się rozmowa, po której zjechali na parter, mężczyzna wyszedł,
pomachał jej ręką na pożegnanie i odszedł.
Więc należy się bronić, ale trzeba to robić kierując się ku miłości, a nie nienawiści. Im bardziej widzimy i czujemy Boską wolę we wszystkim, co się dzieje, tym mniej
potrzebujemy nienawiści i złości podczas obrony.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

PoprzedniaNastępna

Wróć do Na zakręcie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 0 gości