Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Luperci Faviani » 20 lut 2010, 13:26

vinitor pisze:Więzienie i obciążanie tym tych którzy doświadczają skutków panoszącego się zła to prawie tak, jakby ci poszkodowani, tracący swoich krewnych w wyniku aktów zabójstwa, brali tych złoczyńców pod swój dach, dawali im darmowe utrzymanie i dbali, żeby im żaden włos z głowy nie spadł a przy tym tyrając od świtu do nocy. Czy tak powinna wyglądać sprawiedliwość spirytystyczna?

Tak, właśnie na tym polega sprawiedliwość spirytystyczna - aby pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują.
Voldo pisze:Ostatnio widziałem w jakimś artykule, że owszem, woleliby.
No ale po co dawać im możliwość pracy, niech się kiszą w swoich celach, nudzą i nic nie robią.
Ale to wszystko sprowadza się do myślenia naszych kochanych polityków. Czy innych ludzi za to odpowiedzialnych.

Mylisz się, Voldo. Wiele osób czyni bardzo dużo w celu aktywizowania osadzonych, ale nie jest to takie proste, jak w amerykańskim kinie.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 20 lut 2010, 18:29

Luperci Faviani pisze:Tak, właśnie na tym polega sprawiedliwość spirytystyczna - aby pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują.

To są - jak zwykle - słowa. Oprócz potrzebujących o których jest głośno i mogących protestować nie ma tych cicho siedzących pod miotłą? Czy widzi się tylko tych krzyczących, bo złamali prawo nie tylko Boże ale i ludzkie? Ja nie mówię, że nic im się nie należy ale ja uważam, że należy ich też traktować jak innych obywateli, których przeważająca liczba w pocie czoła musi zabiegać o środki dla życia i nie wyciąga rąk po ciężko zarobione pieniądze starających się iść drogą uczciwą. To, że system nie umie lub nie chce tego rozwiązać, to nie moja wina. Póki co, należy bardziej widzieć tych dających dobry przykład i też ich wspierać a nie pozostawiać na łasce nie zawsze pomyślnego losu.
Zazwyczaj łamanie prawa wynika z własnej woli. Klepanie biedy i ciężkie warunki materialne niekoniecznie zależą od wyboru, co najwyżej są wypadkową jakichś zdarzeń, na które często nie ma się wpływu. A kto może więcej powiedzieć o szacunku do samodzielnie zarobionych pieniędzy? Bezczynność nie jest skutecznym środkiem wychowawczym. Nadmierne litowanie się nie wyleczy z pokus do popełniania złych uczynków. Człowiek postępujący uczciwie jeśli nie ma na utrzymanie, to ma mniejsze szanse na pomoc z zewnątrz, bo po prostu nikt go nie zauważy. Pozostanie mu droga przestępcza lub żebranie. Koło się zamyka. Znam przypadki, gdy nie płacący alimentów robił wszystko, aby pójść do paki na zimę, bo miał wikt i opierunek. Kto tu kogo wykorzystuje? Sprawiedliwość nakłada maskę Temidy.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 20 lut 2010, 21:53

Opuszczając temat sprawiedliwości wkraczamy na forum historyczne.
Ponieważ post dotyczy św. Augustyna (przypuszczam, że właśnie tego), więc zamieszczam kilka zdań z jego życiorysu.

Aureliusz Augustyn, wczesnochrześcijański filozof i teolog; ojciec i doktor Kościoła.
. W wieku 29 lat przeniósł się do Rzymu a nieco później do Mediolanu gdzie został profesorem retoryki, tam też zapoznał się z neoplatonizmem (zmodyfikowana wersja filozofii Platona opracowana w III w. przez Platyna). Pod wpływem ówczesnego biskupa mediolańskiego św. Ambrożego nawrócił się i w 387 r przyjął chrzest z jego rąk. Ten dawny sceptyk stał się żarliwym rzecznikiem chrześcijaństwa. 396 roku Augustyna wybrano biskupem Hipponie (Afryka Pn). Urząd ten piastował do śmierci. Stał się fanatycznym wręcz obrońcą chrześcijaństwa, słynnym „młotem na heretyków”.

Dla porównania stanowisko Ducha św. Augustyna zanotowane w końcowym fragmencie „Księgi Duchów”:

„Już wystarczająco za długo ludzie znieważali się i obrzucali klątwami w imię Boga pokoju i miłosierdzia, obrażając Go tym świętokradztwem.
Spirytyzm to czynnik więzi, który pewnego dnia zjednoczy
ludzi, ukazując im, gdzie jest prawda, a gdzie fałsz; jednak jeszcze długo
uczeni w piśmie i faryzeusze będą mu zaprzeczać, tak jak zaprzeczali
naukom Chrystusa....”

Komentarz.
Jak się domyślam, spirytysta nowe spojrzenie Augustyna podciągnie pod wiedzę zdobytą przez setki lat po śmierci fizycznej. Żeby uznać to za fakt oczywisty lub do niego zbliżony, sam św. Augustyn powinien był o tym powiedzieć. W podanej wyżej formie trudno zgodzić się z nieoczekiwanymi zmianami. Najpierw był wzorowym rzecznikiem chrześcijaństwa, które zwalczało kontakty z duchami, a po „spotkaniu” z Kardekiem” odmieniło mu się i stał się gorliwym rzecznikiem spirytyzmu. Ciekawi mnie, czy jest więcej przykładów tego rodzaju przemian na rzecz spirytyzmu. Gdyby tak było naprawdę, to Kościół powinien go wykluczyć z grona świętych, bo przeciwstawił się pewnej prawdzie głoszonej już od czasów Mojżesza. Kościół katolicki krytykuje naukę sprzeczną z głoszonymi przez niego poglądami i to samo dotyczy ludzi, np. ksiądz Brune. I jeszcze jedna ciekawostka wynikająca z relacji świętego. Otóż użył on pojęcia „spirytyzm”, które według aktualnych danych ujrzało światło dzienne dopiero za czasów Kardeka (jest on jego twórcą.) A może to dzięki temu modernistycznemu świętemu Kardec nazwał tę doktrynę spirytyzmem?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: cthulhu87 » 20 lut 2010, 22:49

vinitor pisze:Najpierw był wzorowym rzecznikiem chrześcijaństwa, które zwalczało kontakty z duchami, a po „spotkaniu” z Kardekiem” odmieniło mu się i stał się gorliwym rzecznikiem spirytyzmu.


To nie jest takie proste. Byłoby może, gdyby doktryna była jednolita, i nie zmieniała się w ciągu wieków, pomijajac już kwestię rozłamów, herezji i schizm, a tych w IV i V wieku było szczególnie wiele. Zresztą skąd wniosek, że chrześcijaństwo zwalczało wówczas kontakty z duchami? Są oczywiście wypowiedzi papieży o takich kontaktach, ale w XIX wieku. W odniesieniu do IV/V wieku trudno zresztą mówić o papiestwie, takim jak dzisiaj je sobie wyobrażamy. Rzym nie miał przodującego znaczenia. Należy zadać sobie pytanie: czy na ówczesnych soborach czy synodach ktoś stwierdził, że duchy, z którymi kontaktują się ludzie, to demony/szatan, i zakazywał tego typy kontaktów?

Leon Denis cytuje Augustyna w dziele "Życie po śmierci".

Kilka wyjątków:

"Święty Augustyn, biskup Hippony w traktacie De Cura pro mortui mówi o zjawiskach okultystycznych i dodaje: "Dlaczego nie przypisać tych spraw duchom zmarłych i nie uwierzyć, że Opatrzność Boska obraca wszystko na pozytek, aby ludzi nauczyć, pocieszyc i odstraszać"?
Tenże Ojciec Kościoła w swym dziele O królestwie Bożym, mówiąco ciele eterycznym, świetlanym i wonnym, które jest wzorem dla ciała fizycznego, wpsomina o operacjach teurgicznych znanych nam pod nazwą teletes, któe usposobiały do porozumiewania się z Duchami i Aniołami i do cudownych widzeń.
O wyznawanej przez Orygenesa wielokrotności przeżyć, Augustyn tak mówi w swych Wyznaniach: "czyż dzieciństwo moje nie nastąpiło po innym wieku, przeżytym poprzednio?" "Czyż nie byłem gdziekolwiek przed tym czasem? Czy byłem kimś?" ''Upewniłem się, żę u platończyków jest wiele rzeczy niesprzeciwiających się naszym dogmatom. Głos Platona najczyściejszy w filozofii przemówił ustami Plotyna, jak gdyby byli sobie współcześni, a jednak dość czasu ich dzieli, aby przypuścić, że pierwszy odrodził się w drugim".

Dodam tylko, że Orygenesa potępiono dopiero sto lat po śmierci Augustyna.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Luperci Faviani » 21 lut 2010, 09:29

vinitor pisze:Bezczynność nie jest skutecznym środkiem wychowawczym.

Trudno temu zaprzeczyć, ale bezczynność jest też ciężką karą, więc nie można sugerować, że osadzeni mają fajnie, bo nie muszą pracować.
vinitor pisze:
Luperci Faviani pisze:Tak, właśnie na tym polega sprawiedliwość spirytystyczna - aby pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują.

To są - jak zwykle - słowa.

To są słowa i fakt, ale trzeba chcieć go zaakceptować.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 21 lut 2010, 12:39

Luperci Faviani pisze:Trudno temu zaprzeczyć, ale bezczynność jest też ciężką karą, więc nie można sugerować, że osadzeni mają
fajnie, bo nie muszą pracować


I vice-versa. Pracujący nie muszą być szczęśliwi wiedząc, że utrzymują tych, którzy w większości nie chcieli pracować lub zeszli na złą drogę.

Prawda jest też taka, że niektórym takie życie odpowiada i nie narzekają (przypadki świadomego wyboru „miejsca zamieszkania”). Znałem (już nie żyje) pewnego wytrwałego łamacza prawa, który praktycznie całe życie spędził za kratkami. Gdy już był mało sprawny i za bardzo niezdolny do szlifowania formy, żeby biedak nie umarł z nudów i braku zajęcia, dostał świadczenia za „wypracowane” lata. Pomoc jak najbardziej na czasie.
Ostatecznie lenistwo też da się podciągnąć pod bezczynność z wyboru. Tak więc względność znaczeń utrudnia weryfikację właściwych potrzeb. Kara dla jednych jest karą a dla innych zabawą w życie. Skrajności występują powszechnie. Niedoskonałe prawo potrafiło zrobić z napastowanego przestępcę. Kogo za to winić?


.
Luperci Faviani pisze:To są słowa i fakt, ale trzeba chcieć go zaakceptować.


Są słowa pociechy, nagany, miłości, nienawiści, szczere i obłudne. Pomoc pochwalam ale z własnych doświadczeń wiem, że nie jest ona do końca sprawdzona i przemyślana. Iluż to nierobów i pijaków otrzymywało zapomogi, ileż rodzin mieszkało i mieszka w fatalnych warunkach? Tylko nieliczne przypadki oglądają światło dzienne. Na który system nie spojrzeć ma pełno dziur, defektów i zaniedbań. To wynik nie tylko ignorancji ale i lekceważenia, pogardy, gloryfikacji społecznych, własnych interesów. Temat jak rzeka... Niech sobie płynie dalej...
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Luperci Faviani » 21 lut 2010, 14:58

Najwyraźniej Twoje pojęcie "miłosierdzia" jest inne, niż moje...
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 21 lut 2010, 18:32

Luperci Faviani pisze:Najwyraźniej Twoje pojęcie "miłosierdzia" jest inne, niż moje...

Być może, gdyż operujemy słowami, które są różnie rozumiane. Niestety, na forum takich nauk się nie prowadzi. Patrząc na tematyki i wymijające odpowiedzi można się domyślać, że zdobywanie wiedzy w zakresie wyeliminowania wieloznaczności i ogólników tak szybko nie zagości na jego stronach. Ja mam też swój punkt widzenia oparty na obserwacjach i doświadczeniach. Pomoc wymaga i rozeznania i uwzględniania nieprawidłowości, odchyleń, pozorów, umiejętności wyboru odpowiedniego obiektu. Czy ma to być w czymś w rodzaju okazania miłosierdzia akurat temu lub tym, bo tak mi się podoba, mimo że są cięższe przypadki wymagające pierwszej pomocy? To powinna być POMOC a nie pomoc. Piszę o nadużywaniu pomocy, o źle ukierunkowanej pomocy. Nie neguję Twojego miłosierdzia. Wskazuję na priorytety i nie mam wpływu na decyzje, bo jest to sprawa indywidualna. Staram się poruszać różne sprawy ale tak jak pisałem, częściej napotykam odwracanie się plecami do ważkich tematów, bo są trudne i trzeba zająć jakieś stanowisko. Otwartość i szczerość jest towarem rzadkim ale osiągalnym, co zależy od nas samych.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Luperci Faviani » 21 lut 2010, 22:34

vinitor pisze:Nie neguję Twojego miłosierdzia.

Nie ma problemu; nie traktuję tej rozmowy aż tak osobiście.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 22 lut 2010, 03:59

cthulhu87 pisze:Leon Denis cytuje Augustyna w dziele "Życie po śmierci".


Biblia zawsze była i jest źródłem wiary i zasad chrześcijanina. W każdym czasie Pismo to odrzucało, ale nie dotyczy to ludzi, kontakty z duchami.
Pisząc tamten post nie szło mi o przedstawienie historii chrześcijaństwa w osobie św. Augustyna. Zwróciłem uwagę na słowo „spirytyzm”, znajdujące się – jak to podał Kardec – w wypowiedzi św. Augustyna. Chciałem dowiedzieć się, skąd znajomość tego słowa u ducha człowieka urodzonego w V wieku, skoro pojęcie to zostało przypisane Kardekowi, twórcy doktryny spirytystycznej? Daje się to wytłumaczyć na trzy sposoby. Albo wynikiem tego jest błąd tłumacza, albo to nie był duch Augustyna, albo zawdzięczamy to „poprawkom” autora spirytyzmu. Kardec był samodzielnym badaczem i inicjatorem spotkań z Duchami, w wyniku czego otrzymaliśmy setki odpowiedzi podane przez Duchy. Właśnie dlatego, że był sam, nie licząc Mediów i osób towarzyszących, spisane a potem podane do wiadomości w książkach, mogły ulec modyfikacjom, czego nie wolno nie wykluczać. Ze względu na indywidualizm prac Kardeka, niezbędna jest praca zespołowa, pozwalająca do pewnego stopnia odświeżyć doktrynę, potwierdzić wiele szczegółów budzących wątpliwości. Spotykam się jednak z mało przekonywującą odmową i protestami, że dzieło Kardeca jest super i jakiekolwiek poprawki są zbędne. Skąd ta pewność? Można założyć, że odpowiedzi pochodziły od Duchów ale ich kontrola do pewnego stopnia w tym momencie się skończyła. Dalsze kroki to czysta działalność człowieka. A ludzie, jak to ludzie, nie gardzą fantazją i mówieniem (podawaniem do publicznej wiadomości) nieprawdy.

.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości