Mimo wszystko, jeśli - jako spirytyści - weźmiemy pod uwagę opisy innych światów dostarczone przez rozmaite Duchy skonstatujemy, że rozwój cywilizacyjny niekoniecznie idzie w parze z rozwojem spirytualnym. Jeśli wierzyć tym opisom, mamy światy, gdzie technologia pozostaje na poziomie ziemskiego średniowiecza, a równocześnie istoty je zamieszkujące są dobre. Mamy też światy, takie jak... Ziemia, której mieszkańcy potrafią przemieścić się na inną planetę oraz skrupulatnie zaplanować eksterminację całych narodów. Od skrajności, do skrajności. Równocześnie, mieliśmy w naszej historii czasy prymitywne (w sensie cywilizacyjnym), gdzie uduchowienie też nie znajdowało się na jakimś wysokim poziomie, skoro człowiek pożerał bliźniego na obiad lub zamieniał go w niewolnika. Dlatego uważam, że rozwój cywilizacyjny nie ma zbyt wiele wspólnego z rozwojem duchowym.
Równocześnie trudno nie zgodzić się z opinią, wedle której, człowiek nakarmiony, odziany i wypoczęty może lepiej skupić się na duchowości; niestety tylko w teorii - na co wykazuje nasza ziemska rzeczywistość.
