autor: vinitor » 10 lut 2010, 22:06
Uprzejmie komunikuję, iż niniejszy post nie jest zalecany dla osób z defektami cierpliwości, nie przepadającymi za ewentualną ornamentyką słowną, oczekujących słownictwa naukowego i skondensowanych pytań w punktach.
Nie odpowiadam za skutki uboczne nie dostosowania się do mojej prośby.
Przepraszam rozczarowanych i za utrudnienia, dziękuję za zrozumienie.
W każdym momencie przeglądania dopuszczalne jest używanie słów niecenzuralnych, jeśli nie rozsierdzi to wrażliwych sąsiadów zza ściany.
Drabina duchowa została wprowadzona i opisana przez Duchy. Jej akceptacja nie sprawia trudności, bowiem jak żywo przypomina profile charakterów Ziemian. Elementem różnicującym jest głównie ciało i z tego względu odmienność celu, aczkolwiek w swoim założeniu jest równorzędny – dojście do szczytu. U ludzi objawia się to karierą a jej wyznacznikiem są dobra materialne; u Duchów przeważa wiedza, intelekt, moralność. Życie ludzkie ma swój kres, gdy tymczasem duchowe nieograniczone, z bezterminową przepustką do wieczności. Spoglądając z góry na obydwa schematy strukturalne, pokusiłbym się traktować te względnie różne systemy jako jeden, ponieważ wspólnym mianownikiem działania jest Duch czy to w ciele, czy od niego uwolniony. Pomimo tej jedności jest się nad czym zastanawiać.
Zbieżność zachowań świata cielesnego i duchowego zmusza do wytężonej analizy rzucającej się w oczy analogii. Już na początku stworzenia Duchy zostały przyrównane do dzieci i kolejne etapy kojarzą się z osiągnięciami człowieka , tyle że ograniczonymi czasowym limitem. Porównanie obu istnień na odcinku równym życiu człowieka jest OK. Sytuacja zaczyna się gmatwać po śmierci. Ciało obumiera. Spirytyzm wyznacza rolę – powtórne wcielenie. Jednak chociaż życie podobne jak pierwsze ale niezupełnie. Tym razem Duch wyposażony w większy zasób wiedzy zdobytej w poprzedniej egzystencji odradza się w organizmie startującym od zera. W spirytyzmie tak przedstawiony cykl nie razi a całe zdarzenie ma znamiona naturalności. Dla mnie nie jest to tak oczywiste. Formalnie akcja nie budzi zastrzeżeń, jednakże uzasadnienie przebiegu tej operacji jest niekonsekwentne. Mówi się, że Duch w swoim rozwoju nigdy nie cofa się. A jak wygląda przywiązanie do ciała, powiedzmy przez pierwsze dwadzieścia lat życia człowieka? Zarodek, płód, niemowlę, lata dziecięce, młodzieńcze, dojrzewanie, wkraczanie w dorosłe życie. „Cofa się” nie dosłownie, bliższe jest to stagnacji, przymusu wynikającego z niedojrzałości zasiedlonej cielesnej okrywy. Przez ten czas, wziąwszy pod uwagę zdobyte wcześniej doświadczenie, Duch gra rolę nierozgarniętego i uczącego się od nowa sterowania ciałem kierowcy. Ponownie musi zdobywać życiowe szlify, formować osobowość, wkuwać podstawową wiedzę. A jak czułby się dorosły człowiek, który zostałby nakłoniony do chodzenia w pampersach, poruszania się na czworakach (na trzeźwo!), do układania klocków, ponownego uczęszczania do pierwszej klasy itd.? Obserwując parodystyczne zmagania dojrzałego i bardziej doświadczonego osobnika, zaczyna mnie prześladować myśl, iż ktoś chce mnie przekonać o tym, że do karety wół jest najbardziej odpowiedni. Cykliczność występowania tego zjawiska bardziej odpowiada właściwościom robota nie posiadającego własnej świadomości, zdolności odczuwania, rejestrowania zdarzeń skojarzonych, pamięci. Powielanie się okresów niemowlęctwa i stanów mocno odbiegających od faktycznego poziomu wiedzy Ducha jest na wskroś głupie i poniżające. Rzecz jasna, jak to zwykle bywa, są sytuacje wyjątkowe, o czym innym razem. Jeżeli nawet świadomość Ducha jest w jakiś sposób stłumiona, to po powrocie do swojego świata zda sobie sprawę, że przeżył katusze, będąc przez część istnienia powłoki cieniem samego siebie. Duch nie jest nakręcaną zabawką, potrafi myśleć i odczuwać bardziej intensywnie niż w materialnej skorupie. Dla mnie motywacja przeżywania odcinków czasu na niskim pułapie umiejętności degraduje wysiłek włożony w potrzebę podnoszenia jakości wiedzy na wyższe piętro. Praca nad sobą nie jest praca naukową, gdzie nieraz trzeba zniżyć loty ze względu na jej rodzaj (np. badacza kultury słabiej rozwiniętych lub patologicznych grup społecznych).Reinkarnację tłumaczy się nakazem rozwoju, zdobywania wiedzy, doskonalenia moralności. Przecież niektóre z tych potrzeb dotyczą typowych wymagań w świecie materialnym. Na co Duchowi znajomość maszyny parowej, historii ziemi, astronomii, archeologii i innych? Niech mi ktoś wyjaśni jak Duch spożytkuje zdobycze nauki w świecie duchowym? Poza tym ten rodzaj wiedzy łatwo uzyska u siebie a także poprzez swoją duchową obecność wśród rzeszy ludzkiej. Intelekt i inteligencja nie bazuje na ilości odcisków wyniesionych z pracy fizycznej. Mówiąc o wiedzy i moralności przychodzi na myśl człowiek i jego postępowanie. U Kardeca pojęcie „wiedza” ogarnia próby i doświadczenia, co jest bliższe cechom duchowym, a te daje się osiągnąć poza światem materialnym. Jeżeli jest to wiedza, to chciałbym wiedzieć jak wyuczyć się opanowania pokus i słabości (jaka to nauka?) i jak powinno wyglądać życie takiego idealnego stworzenia. Ślizganie się po pojęciach nie wzbogaca. Na lewo i prawo szasta się wyrazami w rodzaju: miłosierdzie pycha, miłość, zarozumialstwo i wiele, wiele innych. Takie przedstawianie potrzeb i wymogów życia człowieka idealnego ma charakter słownikowy a nie praktyczny. Kto ma szkolić mniej rozwinięte jednostki i uświadamiać je, wspierać kształtowanie osobowości? Grzebanie w stosach poradników i podręczników jest sposobem na duchową doskonałość, zlikwiduje wady i psychiczne deformacje? . A może zrobi się samo, albo na drodze ewolucji?
Dla odprężenia cytaty z „Księgi Duchów”:
„Dorzućmy jeszcze i tę uwagę, o której nigdy nie należy zapominać .
mianowicie, że wśród Duchów, jak i wśród ludzi, można spotkać wielu
ignorantów; w związku z tym nigdy nie za wiele ostrożności, gdy chodzi
o opinię, że Duchy muszą koniecznie dobrze wiedzieć wszystko tylko
dlatego, iż są Duchami. Każda klasyfikacja wymaga metody, analizy
i głębokiej znajomości przedmiotu. Również w świecie Duchów istoty
posiadające niewielkie wiadomości są jak niewykształceni ludzie w naszym
świecie - niezdolne do ogarnięcia czegokolwiek, sformułowania
jakiejkolwiek koncepcji; nie znają bądź słabo rozumieją ideę jakiejkolwiek
klasyfikacji; ...”
„Musimy jednak zaznaczyć, że Duchy nie zawsze należą do takiej czy innej klasy; ich postęp
dokonuje się stopniowo i często bardziej w jednym kierunku niż w innym,
mogą więc posiadać cechy charakterystyczne dla wielu kategorii,
co łatwo jest stwierdzić na podstawie ich słów i czynów”
Nawiązując do końcowego zdania przedstawiam poniżej pytanie z KD:
123. Dlaczego Bóg pozwolił, by Duchy szły drogą zła?
„Jak śmiecie wymagać od Boga, by tłumaczył się ze swoich czynów!
Myślicie, że jesteście w stanie pojąć Jego intencje? Możecie
jednak sobie powiedzieć: mądrość Boga tkwi w ofiarowywanej każdemu
wolności wyboru - każdy bowiem ma zasługi odpowiednie do swych czynów”.
Co należy pomyśleć o Duchu odpowiadającym takim tonem? Arogancja, pycha, dominacja, zarozumialstwo. Do której grupy zaliczyć tego informatora Kardeka? Moim zdaniem do podkategorii siódmej, a więc Duchów nie mających nic wspólnego z dobrymi i godnymi zaufania.
Duch został stworzony prosty, nie znający dobra i zła. A może ktoś wskaże, nie opierając się na czasach dzisiejszych, na podstawie czego mógł wywnioskować, że to jest dobre lub złe, moralne lub niemoralne? Gdzie miał zapisane te prawa? W „Księdze Duchów” wyraźnie stoi napisane: nie odróżniał dobra od zła. Można przyjąć, że dla niego te pojęcia były nieznane. Patrząc z perspektywy czasu, aby odsunąć obecne rozumowanie ludzi, proponuję postawić się na miejscu tego prostego, niedoświadczonego Ducha. Weźmy pod lupę takie zdarzenie:
Grupa ucieleśnionych Duchów o zerowym poziomie wiedzy udaje się na polowanie, Podczas walki z mamutem ginie jeden z nich ugodzony maczugą. Jak zakwalifikować śmierć współplemieńca? Uderzający winien zabójstwa i karze? Z jakiego tytułu? Jak widać, jesteśmy zmuszeni używać współczesnych określeń, bo nie wiemy nic o tych odległych czasach. Czy mamy prawo wydawać werdykt nie znając szczegółów? Najbardziej znane prawo Hammurabiego zostało wprowadzone z pewnymi modyfikacjami u Izraelitów. Czy współcześni byliby mu przychylni i zdecydowani ponownie go wprowadzić w życie? Powiedzenie „nie” argumentuje się postępem. Jak by nie było, kiedyś musiał być jakiś początek prawa, które poczęło kształtować umysły ówczesnych homo. A w którym momencie rozwoju człowieka pojawiła się świadomość autentycznej moralności? Kiedy zdał sobie sprawę jak ważne jest prawo, moralność sumienie? Nie mając o tym pojęcia nie mógł podlegać karze, o której szeroko pisze Kardec dzięki łaskawości Duchów.
Z innej beczki.
Ludność istnieje x lat a Duchy na ten temat mówią bardzo mało albo wcale. Najodleglejsze dotyczące znanych postaci sięgają historii Adama. Im dalej w las, tym więcej drzew, które zasłaniają widzenie przeszłości. Tak tłumaczyć potrafią tylko ludzie. Zdolność liczenia u Duchów raczkuje. Chyba dlatego, że nie mają systemu monetarnego, majątków, palców u rąk i nóg i włosów, których ilość zna Ojciec, jak powiedział Jezus. Za to człowiek, biegły matematyk, założy że istniała wymierna ilość Duchów, które podlegały wcieleniu. Zgodnie z założeniami (misją wyznaczoną przez Boga), miały się systematycznie rozwijać i piąć do góry. I co się stało? Ano część się rozwinęła jak Bóg przykazał, a część utknęła na pierwszych stopniach drabiny. Nie dziwne? Duchy nie cofają się w rozwoju ale mimo upływu niepoliczalnych lat zrezygnowały z rozwoju i są dalej tępe, nierozgarnięte, niedouczone, nieczyste. Wpadam w pesymizm. Zupełnie jakby coś je sparaliżowało lub zniechęciło do wspinaczki na wyższe szczeble drabinkowego rankingu. Wyglądają żałośnie, tworząc grupę nieudaczników przynoszących wstyd rodzinie. Uff! Mnie przynajmniej to ostanie nie dotyczy - jestem sierotą. Jedynym wytłumaczeniem nie zmniejszającej się populacji Duchów niższego rzędu jest ich taśmowa produkcja, duchowe Eldorado. I tak właściwie jest, co gwarantuje, że świat Duchów prostych nigdy nie przejdzie do historii i wciąż będą nam dokuczać wyzuci spod prawa, niemoralni, przesiąknięci złem.
Nie najmocniejsza strona Duchów w rachunkach jest rekompensowana czystością i moralnością – magiczną siłą napędową ich słusznego rozwoju Co z tego kiedy tą radość psują leniwe, rozkapryszone doły. Zupełnie jak na naszym pięknym globie, gdzie multum ludzkich istot ani myśli wieść życie miłosiernych i sprawiedliwych.
Oj, Trochę matematyki byłoby przydatne. Tak bym chciał pogadać z Duchem liczącym parę milionów lat. Taką mam ochotę posłuchać historii wcieleń jakiegoś dobrego Ducha…. Jak się żyło jaskiniowcom. Na razie błoga cisza... Sekret potęgą niewiedzy.
..
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore