Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 08 lut 2010, 18:17

cthulhu87 pisze:Co chcesz powiedzieć, pisząc "dowolność tworzenia własnych reguł istnienia nie jest tu wskazana?" O jakie reguły chodzi? Pytam, bo trudno zgadnąć, co kryje się pod hasłem "reguły istnienia". Przez kogo dowolność ta nie jest wskazana?

Odpowiadam po kolei.
1. Dzień dobry!
2. Kardec oficjalnie nie wypowiadał się o wzorcach zaczerpniętych z biblii.
3. Kardec nie podaje źródeł moralności spirytysty, chociaż wspomina Jezusa.
4. Gdy spirytystą zamierza zostać człek z buszu, to skąd ma czerpać pomocne wskazówki?
5. Człowieka nie ma cechować dowolność norm moralnych według własnego widzimisię ale wypracowanych wspólnie, i to są „reguły istnienia”. Tak więc reguły istnienia takiej a nie innej moralności.
6. Dla dobra reguł powszechnych popieram ujednolicenie ich, aby każdy uważający się za spirytystę, wiedział czym się ma kierować.
7. Moralność jest jak kodeks drogowy – taki sam obowiązuje wszystkich.
8. Indywidualizm w tej materii przeczy jedności i prowadzi do rozdźwięków.
9. Zapraszam do wypowiadania się na temat jak widzę moralność, co robię by jej sprostać, czym się ma charakteryzować (tyczy spirytysty).
10. Bye-bye!
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 08 lut 2010, 21:31

1. Dzień dobry!
Dzień dobry!
2. Kardec oficjalnie nie wypowiadał się o wzorcach zaczerpniętych z biblii.
A "Ewangelia według spirytyzmu" to co? W KD może nie jest o tym tak dużo, ale na KD świat się nie kończy?
3. Kardec nie podaje źródeł moralności spirytysty, chociaż wspomina Jezusa.
Wspomina wielokrotnie, że moralność spirytyzmu to moralność chrześcijańska.
4. Gdy spirytystą zamierza zostać człek z buszu, to skąd ma czerpać pomocne wskazówki?
Spirytyzm nie pojawił się kilkanaście tysięcy lat temu, bo ludzkość nie była nań gotowa. Człek z buszu nie potrzebuje więc spirytyzmu tak bardzo jak ludzie współcześni. Człek z buszu potrzebuje bardziej rozwijać swoją inteligencję i zarodki moralności, a spirytyzm mógłby mu w tym przeszkadzać.
5. Człowieka nie ma cechować dowolność norm moralnych według własnego widzimisię ale wypracowanych wspólnie, i to są „reguły istnienia”. Tak więc reguły istnienia takiej a nie innej moralności.
Człowieka ma cechować postępowanie zgodne z regułami stworzonymi przez Boga, gdyż te są dla niego najlepsze (jak nie wierzy, kiedyś się o tym przekona). Reguły wypracowane wspólnie nie zawsze są właściwe.
6. Dla dobra reguł powszechnych popieram ujednolicenie ich, aby każdy uważający się za spirytystę, wiedział czym się ma kierować.
"Bez miłosierdzia nie ma zbawienia" - jedno słowo: "miłosierdzie". Więcej elaboratów tu nie trzeba.
7. Moralność jest jak kodeks drogowy – taki sam obowiązuje wszystkich.
Zgadzam się.
8. Indywidualizm w tej materii przeczy jedności i prowadzi do rozdźwięków.
Zgadzam się
9. Zapraszam do wypowiadania się na temat jak widzę moralność, co robię by jej sprostać, czym się ma charakteryzować (tyczy spirytysty).
Moralność to postępowanie zgodnie z zasadą "Czyń innym, jak chciałbyś, by i tobie czyniono" Mówił o tym Jezus, mówił Budda i wielu innych myślicieli. Ale to za trudne, więc ludzie sobie dorabiają własną, wygodniejszą moralność. Dla mnie moralność to wcielanie w życie tej zasady i działanie zgodnie z zasadami miłosierdzia. Słowo miłosierdzie może być tu ciut mylące, bo nie ma dobrego tłumaczenia. Odróżnienie miłości od miłosierdzia jest jednak proste - miłość to uczucie, miłosierdzie to czyn, to postępowanie tak, by innym ludziom okazać miłość.
10. Bye-bye!
Miłego wieczoru :)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Jul » 08 lut 2010, 22:46

Ad. 1. Dobry wieczór.
Ad. 4 Chciałbym zwrócić uwagę, że choć wierzenia i poglądy
"ludzi z buszu" rzadko mają usystematyzowaną formę, to noszę wiele znamion prespirytystycznych. Zarówno w postaci dosłownej - plemiona często poprzez szamanów i zbiorowe rytuały praktykują łączność z duchami, najczęściej przodków. A także w postaci teoretycznej - przecież wszelkiego rodzaju "tubylcze" plemiona wierzą w życie po śmierci, mają bogate wyobrażenia eschatologiczne, uznają pomimo kolorytu politeistycznego-animistycznego istnienie jednego Boga, Istoty Najwyższej (choć raczej go nie czczą). Nie lekceważyłbym też autochtonicznej moralności - pomijając odosobnione przypadki kanibalizmu czy sporadyczne promiskuityzmu - "ludzie dzicy" niekiedy swoją niewinnością znacznie przewyższali "cywilizowanych" przybyszy z Europy, do historii chyba nie muszę się odwoływać. Wskazówek więc ludziom buszu nie brakuje, mają je we własnej tradycji plemiennej.
Ad. 5 - Co w takim razie z zasadą etyczną imperatywu "Postępuj wedle takiej zasady, wedle jakiej chciałbyś, żeby każdy postępował." Do jakiej szufladki zakwalifikujesz to prawo moralne? Moim zdaniem dobrze rozumiane postępowanie wg własnego widzimisię nie oznacza relatywizmu czy nihilizmu moralnego. Jeśli chciałbyś potraktować etykę spirytystyczną jako absolutnie kategoryczną i autorytatywną, po pierwsze narażasz się na dyskomfort, w obliczu złożoności i nieprzewidywalności sytuacji życiowych, po drugie zabierasz sobie wolność własnego, indywidualnego trybunału rozumu etycznego.
Ad. 6 - Nawet jeśli wierzysz w taki projekt nowego, ujednoliconego dekalogu spirytystycznego, to nic się to nie zda, jeśli a) zlikwidujesz rozumną wolność i indywidualność każdego spirytysty b) usystematyzowany kodeks moralny może być martwy, vide dekalog biblijny, a historia wojen i zbrodni od czasów Starego Testamentu.
Ad. 7 - Moralność obowiązuje wszystkich na mocy rozumnego, indywidualnego i świadomego wyboru.
Ad. 8 - Nie zgadzam się - patrz wyżej.
Ad. 9 - Z uwagi na postulat treściwego wypowiadania się, punkt ten pominę, bo groził by ponowną obstrukcją całego tematu.
Ad.10 - Dobranoc.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 09 lut 2010, 04:44

W porównaniu z cthulhu87 posty Konrada są dojrzałe, przyjazne, spokojne, bez dryfującego ładunku emocji, spójne. Mogę powiedzieć, że wynoszę z ich czytania jakąś przyjemność.
To, że przyjmuję spirytyzm z powątpiewaniem wynika z braku zaufania do Duchów. Duchy potrafią kłamać i zmyślać nie gorzej od swych ucieleśnionych braci. Poza tym dużo niejasności próbuję na swój sposób zrozumieć. Być może takie podejście burzy schematy myślowe wielu współczesnych spirytystów. Mogę się mylić, czemu nie przeczę, jednak opieranie się na samych relacjach Duchów to stanowczo za mało.

Aby urządzenia działało należy je złożyć z różnych części. Gdy części te z jakichś powodów nie dają się dopasować, w grę wchodzą kombinacje, aby uruchomić je z dostarczonych przez Duchy podzespołów. Niby wszystko jest w porządku ale u mnie ta maszyneria nie chodzi tak, jak opisuje Kardec i jego Duchy.

W najbliższym czasie dojdzie jeszcze dwustronicowy post, dotyczący między innymi rozwoju. Zwolennicy reinkarnacji będą psioczyć ale w tej chwili tak to widzę. Pisząc nie chcę nikogo obrażać. To są moje przemyślenia i nie uzurpuję sobie prawa do stawiania ich wyżej od innych, czy choćby dorównania im. Nie wszystkie teorie bywają od razu entuzjastycznie witane, gdy nie są poparte autorytetem.
Tak jak pisałem, jestem samotnym jeźdźcem i jadę mniej utartymi szlakami.
Następne posty postaram się tworzyć znacznie krótsze, aby nie nadwerężać cierpliwości mniej odpornych na mnogość słów.

Zamykam temat moralności, bo okazuje się, że wszyscy ją dobrze znają a mnie się tylko wydawało...
Niechaj więc dalej dzieje się jak się dzieje, bowiem najlepsze intencje są zasypywane obfitością ułomnych czynów. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, a zatem sporadyczne dobro odzwierciedla lepszy rydz niż nic.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 10 lut 2010, 22:06

Uprzejmie komunikuję, iż niniejszy post nie jest zalecany dla osób z defektami cierpliwości, nie przepadającymi za ewentualną ornamentyką słowną, oczekujących słownictwa naukowego i skondensowanych pytań w punktach.
Nie odpowiadam za skutki uboczne nie dostosowania się do mojej prośby.
Przepraszam rozczarowanych i za utrudnienia, dziękuję za zrozumienie.
W każdym momencie przeglądania dopuszczalne jest używanie słów niecenzuralnych, jeśli nie rozsierdzi to wrażliwych sąsiadów zza ściany.


Drabina duchowa została wprowadzona i opisana przez Duchy. Jej akceptacja nie sprawia trudności, bowiem jak żywo przypomina profile charakterów Ziemian. Elementem różnicującym jest głównie ciało i z tego względu odmienność celu, aczkolwiek w swoim założeniu jest równorzędny – dojście do szczytu. U ludzi objawia się to karierą a jej wyznacznikiem są dobra materialne; u Duchów przeważa wiedza, intelekt, moralność. Życie ludzkie ma swój kres, gdy tymczasem duchowe nieograniczone, z bezterminową przepustką do wieczności. Spoglądając z góry na obydwa schematy strukturalne, pokusiłbym się traktować te względnie różne systemy jako jeden, ponieważ wspólnym mianownikiem działania jest Duch czy to w ciele, czy od niego uwolniony. Pomimo tej jedności jest się nad czym zastanawiać.
Zbieżność zachowań świata cielesnego i duchowego zmusza do wytężonej analizy rzucającej się w oczy analogii. Już na początku stworzenia Duchy zostały przyrównane do dzieci i kolejne etapy kojarzą się z osiągnięciami człowieka , tyle że ograniczonymi czasowym limitem. Porównanie obu istnień na odcinku równym życiu człowieka jest OK. Sytuacja zaczyna się gmatwać po śmierci. Ciało obumiera. Spirytyzm wyznacza rolę – powtórne wcielenie. Jednak chociaż życie podobne jak pierwsze ale niezupełnie. Tym razem Duch wyposażony w większy zasób wiedzy zdobytej w poprzedniej egzystencji odradza się w organizmie startującym od zera. W spirytyzmie tak przedstawiony cykl nie razi a całe zdarzenie ma znamiona naturalności. Dla mnie nie jest to tak oczywiste. Formalnie akcja nie budzi zastrzeżeń, jednakże uzasadnienie przebiegu tej operacji jest niekonsekwentne. Mówi się, że Duch w swoim rozwoju nigdy nie cofa się. A jak wygląda przywiązanie do ciała, powiedzmy przez pierwsze dwadzieścia lat życia człowieka? Zarodek, płód, niemowlę, lata dziecięce, młodzieńcze, dojrzewanie, wkraczanie w dorosłe życie. „Cofa się” nie dosłownie, bliższe jest to stagnacji, przymusu wynikającego z niedojrzałości zasiedlonej cielesnej okrywy. Przez ten czas, wziąwszy pod uwagę zdobyte wcześniej doświadczenie, Duch gra rolę nierozgarniętego i uczącego się od nowa sterowania ciałem kierowcy. Ponownie musi zdobywać życiowe szlify, formować osobowość, wkuwać podstawową wiedzę. A jak czułby się dorosły człowiek, który zostałby nakłoniony do chodzenia w pampersach, poruszania się na czworakach (na trzeźwo!), do układania klocków, ponownego uczęszczania do pierwszej klasy itd.? Obserwując parodystyczne zmagania dojrzałego i bardziej doświadczonego osobnika, zaczyna mnie prześladować myśl, iż ktoś chce mnie przekonać o tym, że do karety wół jest najbardziej odpowiedni. Cykliczność występowania tego zjawiska bardziej odpowiada właściwościom robota nie posiadającego własnej świadomości, zdolności odczuwania, rejestrowania zdarzeń skojarzonych, pamięci. Powielanie się okresów niemowlęctwa i stanów mocno odbiegających od faktycznego poziomu wiedzy Ducha jest na wskroś głupie i poniżające. Rzecz jasna, jak to zwykle bywa, są sytuacje wyjątkowe, o czym innym razem. Jeżeli nawet świadomość Ducha jest w jakiś sposób stłumiona, to po powrocie do swojego świata zda sobie sprawę, że przeżył katusze, będąc przez część istnienia powłoki cieniem samego siebie. Duch nie jest nakręcaną zabawką, potrafi myśleć i odczuwać bardziej intensywnie niż w materialnej skorupie. Dla mnie motywacja przeżywania odcinków czasu na niskim pułapie umiejętności degraduje wysiłek włożony w potrzebę podnoszenia jakości wiedzy na wyższe piętro. Praca nad sobą nie jest praca naukową, gdzie nieraz trzeba zniżyć loty ze względu na jej rodzaj (np. badacza kultury słabiej rozwiniętych lub patologicznych grup społecznych).Reinkarnację tłumaczy się nakazem rozwoju, zdobywania wiedzy, doskonalenia moralności. Przecież niektóre z tych potrzeb dotyczą typowych wymagań w świecie materialnym. Na co Duchowi znajomość maszyny parowej, historii ziemi, astronomii, archeologii i innych? Niech mi ktoś wyjaśni jak Duch spożytkuje zdobycze nauki w świecie duchowym? Poza tym ten rodzaj wiedzy łatwo uzyska u siebie a także poprzez swoją duchową obecność wśród rzeszy ludzkiej. Intelekt i inteligencja nie bazuje na ilości odcisków wyniesionych z pracy fizycznej. Mówiąc o wiedzy i moralności przychodzi na myśl człowiek i jego postępowanie. U Kardeca pojęcie „wiedza” ogarnia próby i doświadczenia, co jest bliższe cechom duchowym, a te daje się osiągnąć poza światem materialnym. Jeżeli jest to wiedza, to chciałbym wiedzieć jak wyuczyć się opanowania pokus i słabości (jaka to nauka?) i jak powinno wyglądać życie takiego idealnego stworzenia. Ślizganie się po pojęciach nie wzbogaca. Na lewo i prawo szasta się wyrazami w rodzaju: miłosierdzie pycha, miłość, zarozumialstwo i wiele, wiele innych. Takie przedstawianie potrzeb i wymogów życia człowieka idealnego ma charakter słownikowy a nie praktyczny. Kto ma szkolić mniej rozwinięte jednostki i uświadamiać je, wspierać kształtowanie osobowości? Grzebanie w stosach poradników i podręczników jest sposobem na duchową doskonałość, zlikwiduje wady i psychiczne deformacje? . A może zrobi się samo, albo na drodze ewolucji?

Dla odprężenia cytaty z „Księgi Duchów”:

„Dorzućmy jeszcze i tę uwagę, o której nigdy nie należy zapominać .
mianowicie, że wśród Duchów, jak i wśród ludzi, można spotkać wielu
ignorantów; w związku z tym nigdy nie za wiele ostrożności, gdy chodzi
o opinię, że Duchy muszą koniecznie dobrze wiedzieć wszystko tylko
dlatego, iż są Duchami. Każda klasyfikacja wymaga metody, analizy
i głębokiej znajomości przedmiotu. Również w świecie Duchów istoty
posiadające niewielkie wiadomości są jak niewykształceni ludzie w naszym
świecie - niezdolne do ogarnięcia czegokolwiek, sformułowania
jakiejkolwiek koncepcji; nie znają bądź słabo rozumieją ideę jakiejkolwiek
klasyfikacji; ...”

„Musimy jednak zaznaczyć, że Duchy nie zawsze należą do takiej czy innej klasy; ich postęp
dokonuje się stopniowo i często bardziej w jednym kierunku niż w innym,
mogą więc posiadać cechy charakterystyczne dla wielu kategorii,
co łatwo jest stwierdzić na podstawie ich słów i czynów”

Nawiązując do końcowego zdania przedstawiam poniżej pytanie z KD:

123. Dlaczego Bóg pozwolił, by Duchy szły drogą zła?
„Jak śmiecie wymagać od Boga, by tłumaczył się ze swoich czynów!
Myślicie, że jesteście w stanie pojąć Jego intencje? Możecie
jednak sobie powiedzieć: mądrość Boga tkwi w ofiarowywanej każdemu
wolności wyboru - każdy bowiem ma zasługi odpowiednie do swych czynów”.

Co należy pomyśleć o Duchu odpowiadającym takim tonem? Arogancja, pycha, dominacja, zarozumialstwo. Do której grupy zaliczyć tego informatora Kardeka? Moim zdaniem do podkategorii siódmej, a więc Duchów nie mających nic wspólnego z dobrymi i godnymi zaufania.
Duch został stworzony prosty, nie znający dobra i zła. A może ktoś wskaże, nie opierając się na czasach dzisiejszych, na podstawie czego mógł wywnioskować, że to jest dobre lub złe, moralne lub niemoralne? Gdzie miał zapisane te prawa? W „Księdze Duchów” wyraźnie stoi napisane: nie odróżniał dobra od zła. Można przyjąć, że dla niego te pojęcia były nieznane. Patrząc z perspektywy czasu, aby odsunąć obecne rozumowanie ludzi, proponuję postawić się na miejscu tego prostego, niedoświadczonego Ducha. Weźmy pod lupę takie zdarzenie:
Grupa ucieleśnionych Duchów o zerowym poziomie wiedzy udaje się na polowanie, Podczas walki z mamutem ginie jeden z nich ugodzony maczugą. Jak zakwalifikować śmierć współplemieńca? Uderzający winien zabójstwa i karze? Z jakiego tytułu? Jak widać, jesteśmy zmuszeni używać współczesnych określeń, bo nie wiemy nic o tych odległych czasach. Czy mamy prawo wydawać werdykt nie znając szczegółów? Najbardziej znane prawo Hammurabiego zostało wprowadzone z pewnymi modyfikacjami u Izraelitów. Czy współcześni byliby mu przychylni i zdecydowani ponownie go wprowadzić w życie? Powiedzenie „nie” argumentuje się postępem. Jak by nie było, kiedyś musiał być jakiś początek prawa, które poczęło kształtować umysły ówczesnych homo. A w którym momencie rozwoju człowieka pojawiła się świadomość autentycznej moralności? Kiedy zdał sobie sprawę jak ważne jest prawo, moralność sumienie? Nie mając o tym pojęcia nie mógł podlegać karze, o której szeroko pisze Kardec dzięki łaskawości Duchów.

Z innej beczki.
Ludność istnieje x lat a Duchy na ten temat mówią bardzo mało albo wcale. Najodleglejsze dotyczące znanych postaci sięgają historii Adama. Im dalej w las, tym więcej drzew, które zasłaniają widzenie przeszłości. Tak tłumaczyć potrafią tylko ludzie. Zdolność liczenia u Duchów raczkuje. Chyba dlatego, że nie mają systemu monetarnego, majątków, palców u rąk i nóg i włosów, których ilość zna Ojciec, jak powiedział Jezus. Za to człowiek, biegły matematyk, założy że istniała wymierna ilość Duchów, które podlegały wcieleniu. Zgodnie z założeniami (misją wyznaczoną przez Boga), miały się systematycznie rozwijać i piąć do góry. I co się stało? Ano część się rozwinęła jak Bóg przykazał, a część utknęła na pierwszych stopniach drabiny. Nie dziwne? Duchy nie cofają się w rozwoju ale mimo upływu niepoliczalnych lat zrezygnowały z rozwoju i są dalej tępe, nierozgarnięte, niedouczone, nieczyste. Wpadam w pesymizm. Zupełnie jakby coś je sparaliżowało lub zniechęciło do wspinaczki na wyższe szczeble drabinkowego rankingu. Wyglądają żałośnie, tworząc grupę nieudaczników przynoszących wstyd rodzinie. Uff! Mnie przynajmniej to ostanie nie dotyczy - jestem sierotą. Jedynym wytłumaczeniem nie zmniejszającej się populacji Duchów niższego rzędu jest ich taśmowa produkcja, duchowe Eldorado. I tak właściwie jest, co gwarantuje, że świat Duchów prostych nigdy nie przejdzie do historii i wciąż będą nam dokuczać wyzuci spod prawa, niemoralni, przesiąknięci złem.
Nie najmocniejsza strona Duchów w rachunkach jest rekompensowana czystością i moralnością – magiczną siłą napędową ich słusznego rozwoju Co z tego kiedy tą radość psują leniwe, rozkapryszone doły. Zupełnie jak na naszym pięknym globie, gdzie multum ludzkich istot ani myśli wieść życie miłosiernych i sprawiedliwych.
Oj, Trochę matematyki byłoby przydatne. Tak bym chciał pogadać z Duchem liczącym parę milionów lat. Taką mam ochotę posłuchać historii wcieleń jakiegoś dobrego Ducha…. Jak się żyło jaskiniowcom. Na razie błoga cisza... Sekret potęgą niewiedzy.


..
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 11 lut 2010, 21:38

„Spirytyzm” – Allan Kardec
Dlaczego jedni rodzą się w nędzy, a inni opływają w dostatki? Dlaczego są ludzie ślepi, głusi, niemi, zaatakowani przez nieuleczalne choroby, gdy inni mogą cieszyć się wszystkimi zaletami ciała? Czy jest to wszystko przypadek, czy jest skutkiem Opatrzności?

Jeśli jest to przypadek, to nie można mówić o istnieniu Opatrzności. Jeżeli zaś powoduje to Opatrzność, to rodzi się pytanie o jej dobroć i sprawiedliwość. Wielu ludzi nie rozumiejąc przyczyny tego typu nieszczęść, niesłusznie oskarża Opatrzność.


I pytania moje:
Czy choroby roślin i zwierząt zaliczyć do przypadku, czy przyczyniła się do tego Opatrzność?
Czy istota choroby zwierzęcia jest inna niż choroby człowieka?
Czy pod względem fizjologii obydwa organizmy nie są prawie identyczne?.
Czy prawo natury dla jednego i drugiego jest odmienne?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Przepol » 12 lut 2010, 06:55

Ja odpowiem krótko - dla mnie reinkarnacja daje możliwość sprawdzenia ducha w nowym środowisko - co to za test skoro znasz pytania i odpowiedzi (wiedza z poprzedniego świata). Poza tym być może rozwój ciała może wymagać "ogłupienia" ducha. Ostatnia kwestia - może nas mozg jest jest słabym ogniwem i nie jest wstanie przejąc pamięć ducha - może mamy za małą pamięć operacyjną.

Do reszty pytań ustosunkuje się w niedziele - niestety nie mam czasu wcześniej.

Nie porównywałbym naszej drabiny wartości do duchowej - to jak porównanie układu słonecznego do budowy atomu - 150 lat temu było trafne a teraz mamy fizykę kwantową i nasze spojrzenie bardzo się zmieniło.
Przepol
 
Posty: 82
Rejestracja: 20 lis 2009, 22:01

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 12 lut 2010, 17:03

vinitor pisze:\I pytania moje:
Czy choroby roślin i zwierząt zaliczyć do przypadku, czy przyczyniła się do tego Opatrzność?
Czy istota choroby zwierzęcia jest inna niż choroby człowieka?
Czy pod względem fizjologii obydwa organizmy nie są prawie identyczne?.
Czy prawo natury dla jednego i drugiego jest odmienne?


Jak zapewne pamiętasz z lektury KD, Duchy nie wypowiadają się wprost, czy dusze zwierząt przechodzą w dusze ludzi. Twierdzą, że to i dla nich jest tajemnica. Z tego, co jednak mówią i z samej filozofii spirytystycznej, możemy wnioskować, że Bóg nie tworzy istot skazanych na bezużyteczność i niemożność rozwoju. Spodziewam się więc, że istnieją dwa rodzaje istot/rzeczy stworzonych przez Boga: mające duszę i jej niemające. Jedyne pytanie teraz, czy rośliny i zwierzęta są w pierwszej czy w drugiej grupie.

W przypadku zwierząt nie wątpiąc, że są w nich i uczucia, i inteligencja, choć często w szczątkowej formie, przychylam się do teorii o tym, że są to istoty takie jak my, więc przyczyny ich chorób są takie same jak u ludzi.

Jeśli chodzi o rośliny, tu już trudniej coś powiedzieć, choć z tego, co pamiętam, z niektórych badań naukowych wynikało, że rośliny mają coś w rodzaju uczuć. Nie wiem, jak jest do końca, ale spodziewam się, że rośliny równie dobrze mogą być w pewnym sensie ożywioną materią tj. materią zawierającą to, co Kardec zwał fluidem życiowym. To wydaje mi się nawet nieco bardziej prawdopodobne - gdyby była w roślinach dusza, zjadając marchewkę, w pewnym sensie zabijalibyśmy jakąś inteligentną istotę, co jest raczej złe. Czym byśmy się wtedy żywili?

Co do samych chorób, należy pamiętać, że jednym z Boskich praw jest również prawo zniszczenia, o którym mam nadzieję, miałeś okazję przeczytać w KD. Ono wyjaśnia w pewnym sensie przyczynę wielu chorób wynikających po prostu z osłabienia organizmu.

Tak, jak pisałem już kilkakrotnie na forum, przyczyn chorób jest kilka. W przypadku ludzi dochodzi kwestia odpowiedzialności za swoje czyny i wolnego wyboru niektórych chorób.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 12 lut 2010, 19:09

Przepol pisze:Nie porównywałbym naszej drabiny wartości do duchowej - to jak porównanie układu słonecznego do budowy atomu - 150 lat temu było trafne a teraz mamy fizykę kwantową i nasze spojrzenie bardzo się zmieniło.


Nie bardzo rozumiem takiej argumentacji. Czy mam przenieść drabinę duchową do czasów fizyki kwantowej i spostrzec, że to nie ta sama, co 150 lat temu? Poza tym nie idzie mi o porównanie wartości ale cechy (charaktery). Wystarczy zaznajomić się z nią dokładnie i zrozumieć kogo przedstawiają poszczególne grupy Duchów a okaże się, że ludzi można podzielić tak samo. Nie będę posiłkował się przytaczaniem oryginalnego tekstu, aby wykazać zadziwiające podobieństwo. Z drugiej strony nie ma w tym nic dziwnego, gdyż nie muszę udowadniać, że Duchy to też jak ludzie, tylko bez ciała. Czy Duch bez ciała nie jest (był)częścią ludzkiej skorupy? Nie rozpatruję tutaj Ducha jako wcześniejszego dzieła stworzenia ale okres wcielenia i po śmierci ciała. Uważam, że wyczerpująco przedstawiłem motywy równorzędności drabiny duchowej i kategorii ludzkich jednostek.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: cthulhu87 » 12 lut 2010, 22:42

konrad pisze:Jak zapewne pamiętasz z lektury KD, Duchy nie wypowiadają się wprost, czy dusze zwierząt przechodzą w dusze ludzi. Twierdzą, że to i dla nich jest tajemnica. Z tego, co jednak mówią i z samej filozofii spirytystycznej, możemy wnioskować, że Bóg nie tworzy istot skazanych na bezużyteczność i niemożność rozwoju. Spodziewam się więc, że istnieją dwa rodzaje istot/rzeczy stworzonych przez Boga: mające duszę i jej niemające. Jedyne pytanie teraz, czy rośliny i zwierzęta są w pierwszej czy w drugiej grupie.

W przypadku zwierząt nie wątpiąc, że są w nich i uczucia, i inteligencja, choć często w szczątkowej formie, przychylam się do teorii o tym, że są to istoty takie jak my, więc przyczyny ich chorób są takie same jak u ludzi.


Wszystko jest płynne. Myślę, że osiąganie człowieczeństwa w sposób stopniowy przez dusze, które animują zwierzęta (a nawet rośliny czy mikroorganizmy), jest całkiem logiczny. Paradoksalnie, zdaje mi się że pewien argument znalazłem w książce skrajnego antyteisty... Dawkinsa:). Przedstawia on naprawdę istotny problem, nad którym się nie zastanawiamy. Tu odnośnie ewolucji człowieka: "wyobraźmy sobie, że jakiś gatunek pośredni, na przykład Australopithecus afarensis, cudem przeżył i natknęliśmy się na jego przedstawiciela gdzieś w afrykańskim interiorze. Czy tę istotę zaliczymy do "ludzi" czy nie? Absolutysta (...) bez tego nie może zastosować swoich zasad moralnych, na mocy których ludziom przysługuje status szczególny, bowiem są "ludźmi". (...) A nawet jeśli w przypadku australopiteka udało sięwątpliwości rozwiać, to ciągłość jest immanentnie wpisana w ewolucję biologiczną i z całą pewnością istniał jakiś gatunek pośredni, któy znalazłby się wystarczająco blisko owej 'granicy', aby znów zamazać moralne pryncypia"

A tak abstrahując, nie wiem dlaczego dąb - roślina, miałby być tylko ożywioną materią, a pantofelek - zwierzę, już nie. Albo grzyby... Grzyb nie jest ani rośliną ani zwierzęciem. Zresztą to wszystko wyłącznie wyraz naszego ludzkiego dążenia do klasyfikowania. Bo ktoś zawsze może powiedzieć, że człowiekiem nie jest zwykła małpa, nie jest też inna małpa wyprostowana z małą pojemnością mózgoczaszki, ale jest już małpa wyprostowana z dużą pojemnością mózgoczaszki. itd.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość