Personal Jesus*

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: Personal Jesus*

Postautor: lilo » 08 lut 2010, 20:36

I jeszcze chcę zwrócic Waszą uwagę na sens inwokacji do ew.Jana która jest moim podpisem. W miejscu gdzie są trzy kropki jest : "Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie się stało, a bez Niego nic sie nie stało, z tego co się stało" - i wystarczy w miejsce słowa "Słowo" wpisać "Chrystus"... wszystko staje się sensowne, a raczej bardziej wyraziste i dosłowne. I pamiętajmy, że "Ono było na poczatku u Boga", podkreślam: na początku.
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Personal Jesus*

Postautor: sigma » 08 lut 2010, 20:46

Drogie Panie,

cyt.: "Jeśli Bóg (i Jezus Chrystus)..."

Jezus Chrystus jako Syn Boży jest wcielonym Bogiem.

cyt.: "...wszelkie stwierdzenia o Nim są z natury swej aprioryczne..."

Nie jest tak ponieważ Jezus Chrystus objawił się w czasie (i przestrzeni, co nie wszyscy dodają przyjmując to za oczywiste). Ewangelie mówią przecież o Chrystusie sporo.

cyt.: "Myślę, ze ważne jest odczucie indywidualne (personal Jesus)..."

Owszem. Trzeba tylko roztropności żeby indywidualnie odnaleźć "osobistego Jezusa". Jeżeli mogę się ośmielić na refleksję z moich poszukiwań to kierownicy duchowi nakłaniali mnie (a ściślej: nas, bo poszukiwania duchowe prowadzone całkiem na własną rękę to ryzykowne zajęcie) do odpowiedzi na m.in. takie pytania:

Gdzie jest twój Egipt ?

Kto jest twoim faraonem ?

Kto jest twoim Mojżeszem ?

Gdzie jest twoje Morze Czerwone ?

Gdzie jest twoja Ziemia Obiecana ?

i inne.

Istotą chrześcijaństwa jest zmartwychwstanie. Mój "osobisty Jezus" to te miejsca gdzie Bóg, czyli Miłość, została uśmiercona. Niekoniecznie na krzyżu. Krzyż nie jest symbolem sam w sobie, był przecież rzeczywistością. Krzyż natomiast jest symbolem ostatecznego odrzucenia.

Ale Ukrzyżowany zmartwychwstał. I, wyruszając na Spotkanie, dobrze jest o tym pamiętać...

I jeszcze:

cyt.: "Nie ma odpowiedzi na ww. temat a posteriori, przynajmniej nie w tym wymiarze. Zawsze nasze wypowiedzi w tym temacie (i nie tylko) będą a priori. Opieraja się wyłącznie na odczuciach ... Nasze uczucia - tak jak piszesz - są subiektywne, ale to wszystko co mamy."

Kobieca logika zawsze mnie fascynowała.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Personal Jesus*

Postautor: lilo » 08 lut 2010, 21:11

sigma pisze:I jeszcze:

cyt.: "Nie ma odpowiedzi na ww. temat a posteriori, przynajmniej nie w tym wymiarze. Zawsze nasze wypowiedzi w tym temacie (i nie tylko) będą a priori. Opieraja się wyłącznie na odczuciach ... Nasze uczucia - tak jak piszesz - są subiektywne, ale to wszystko co mamy."

Kobieca logika zawsze mnie fascynowała.


To nie jest sarkazm prawda ?????

Sigma, powiedz coś wiecej, dlaczego nie zostałeś franciszkaninem i dlaczego chciałeś nim być? :)

Słyszałam, też taką teorię a raczej opis do teorii, że życie w tym wymiarze jest snem Jezusa, snem o życiu majacym formę, życiu które ma swoją wolę i oto na pewnym etapie snu przychodzi Pan tego snu, "przyszło do swojej własności, a oni go nieprzyjeli"
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Personal Jesus*

Postautor: atalia » 08 lut 2010, 22:10

Wydaje mi sie,Sigmo,że zbytnio utożsamaiasz sie z opinią Lobsanga Rampy na temat kobiet.
Owszem,uwazam,że wiedza na temat Jezusa jako istoty duchowej jest aprioryczna,gdyż Ewangelie zajmuja sie jedynie tym, co Jezus zrobił lub powiedział,zreszta długi czas po Jego śmierci:nie mówiąc już o tym,że wiele ewangelii zostało zniszczonych,ponieważ uznano je za niepożądane z pewnych wzgledów.
Moim zdaniem jedynie miłosc jest w stanie uzasadnić i wyjasnić wszystko-jesli przyjąć,że miłosć jest podstawowym prawem i spoiwem Wszechświata,ujrzymy jak konieczny aprioryzm religii zaczyna tracić na znaczeniu.
Serdecznie pozdrawiam
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Personal Jesus*

Postautor: Jul » 08 lut 2010, 22:11

Atalio, ciekawa relacja z życia, potwierdzająca znane powiedzenie Tischnera: "Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę czytając Marksa (lub dowolnego innego wolnomyśliciela - Jul), za to widzę wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi."

atalia pisze:Jeśli Bóg(i Jezus Chrystus)jest transcendentalny(a zakładamy,że jest),wszelkie stwierdznie o Nim są z natury swej aprioryczne,czyli wpada sie wtedy w pułapke paradoksu semantycznego.
Mysle,ze wazne jest odczucie indywidualne(personal Jesus),gdyż każda próba odpowiedzi a posteriori jest z góry skazana na porazke.


To jest bardziej złożona kwestia. Na dychotomię aprori-aposteriori nakłada się także dychotomia sądy analityczne-sądy syntetyczne. Tak więc sądy apriori mają być z natury analityczne (a więc mogą coś wytłumaczyć tylko rozważając dane pojęcie), a sądy aposteriori syntetyczne (odwołując się do materiału empirycznego). Kant całą "Krytykę czystego rozumu" poświęcił rozważaniom, czy możliwe są sądy apriori syntetyczne, czyli między innymi twierdzenia metafizyki i teologii. Udzielił odpowiedzi negatywnej... ale bronił idei Boga i nieśmiertelności w kolejnej "Krytyce..", używając innej argumentacji, którą nie będę już tu przynudzał.

Poza tym wg. ogromnej części metafizyków i mistyków, Bóg jest nie tylko transcendentny, ale także immanentny. A więc jeśli każdy z nas jest przynajmniej nosi w sobie cząstkę Boga, to tu jest jedna z możliwych "furtek" do poznania tajemniczego Absolutu.

I jeszcze "transcendentny" i "transcendentalny" to pojęcia o innym znaczeniu, ale to już czepialstwo semantyczne :-)

Sigma, również mnie ciekawi, co z tym niedoszłym powołaniem..
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Personal Jesus*

Postautor: sigma » 08 lut 2010, 22:37

Moja śp. Mama urodziła się i wychowała na Podhalu. Odkąd pamiętam, zawsze znałem tzw. "pustynię Brata Alberta". Znajduje się ona przy drodze z Kuźnic na Kalatówki. Właściwie to już przecież Tatry. Stąd zainteresowanie osobą Adama Chmielowskiego, późniejszego świętego. Kadet, student, powstaniec, emigrant, malarz, inwalida, w końcu świecki franciszkanin... Trudno w takim życiorysie odnaleźć porządek, ale też wszystko wzięło się z chaosu... Stąd też zainteresowanie św. Franciszkiem z Asyżu i franciszkańskim sposobem życia. Coś z tego, nawiasem mówiąc, zostało. I stąd, podjęta późno, próba odnalezienia się w rygorze zakonnym. Całkiem po prostu...

Ale myślę że św. Franciszek z Asyżu, św. Brat Albert, inni święci franciszkańscy i nie tylko franciszkańscy nie wyczerpują tego o co chodzi we franciszkańskim rozumieniu rzeczywistości.

Czy każdy jest katolikiem ? Nie. W takim razie co z Albertem Schweitzerem, luteraninem ? Co z Martinem Lutherem Kingiem, baptystą ?

Czy każdy jest chrześcijaninem ? Nie. W takim razie co z Czogjamem Trungpą, buddystą ?

Otwartości na innych nie da się ująć w ramy. W sztywne reguły, nawet jeżeli są namaszczone zakonnymi statutami.

Czy to widać w życiu ? Owszem, tak, bywa że przeraźliwie wyraźnie.

Otwartość otwartością, a co z życiem ? Czy żyjąc w przyjaźni z Chrystusem mogę mieć nadzieję na zbawienie ? A jeżeli będę jeszcze wiele razy wrzucony w kocioł doczesności ? Jak się do tego przygotować ?

W Kościele spotkałem ludzi fascynujących otwartością. Ale to dzięki nim jestem tu gdzie jestem. I jestem z tego powodu zadowolony. I stąd moja chęć wypowiadania się. Nie chcę ukrywać tego czego się dowiedziałem.

A habit "szarego brata" nadal mnie fascynuje ... Ale to chyba nie dla mnie.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Personal Jesus*

Postautor: sigma » 08 lut 2010, 22:44

lilo pisze:
sigma pisze:...Kobieca logika zawsze mnie fascynowała.
To nie jest sarkazm prawda ?????


atalia pisze:Wydaje mi sie,Sigmo,że zbytnio utożsamaiasz sie z opinią Lobsanga Rampy na temat kobiet...


Ja tylko przecież napisałem że mnie fascynuje kobieca logika...

:roll:

:D
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Personal Jesus*

Postautor: atalia » 09 lut 2010, 09:30

Drogi Julu,wiadomość jest taka,że być może za pewien czas będzie można powiedzieć,że religia jest nauką empiryczna,a zatem nasze rozwazania w tym temacie straca jakikolwiek sens.Fizycy zajmujący się mechaniką kwantową juz nieźle nad pracują-my pewnie w obecnym wcieleniu tego nie doczekamy.
Jesli chodzi o "transcendenty"i "transcendentalny",masz absolutną racje-myslałam jedno,napisałam drugie.to nie jest błąd semantyczny tylko po prostu głupi czeski bład,wynikający z mojej porywczej natury.

Drogi Sigmo,fascynuje mnie Twój życiorys buddysty i chrzescijanina i bynajmniej nie widzę tu żadnej sprzeczności-"wiele jest ścieżek prowadzących do Pana".
Mam, nadzieję,że nie czujesz się urazony naszą łagodną utarczką-osobiście uwielbiam takie nie raniące wymiany ciosów. :D :D
Serdecznie pozdrawiam
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Personal Jesus*

Postautor: sigma » 09 lut 2010, 19:02

atalia pisze:...Mam, nadzieję,że nie czujesz się urazony naszą łagodną utarczką-osobiście uwielbiam takie nie raniące wymiany ciosów. :D :D
...


Atalio, mnie do głowy nie przyszłoby określenie "wymiana ciosów", żadną miarą.

:shock:

A jeżeli choćby przez chwilę tak doświadczałaś naszego tutaj dialogowania :oops: , to serdecznie Cię przepraszam :) .

Mam nadzieję że Lilo będzie jeszcze kiedyś chciała ze mną rozmawiać...

:roll:

Pozdrawiam :)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Personal Jesus*

Postautor: atalia » 09 lut 2010, 20:00

Drogi Przyjacielu, użyłam słowa "ciosy"absolutnie nie myśląc o ranieniu kogokolwiek.Po prostu ono samo się tak jakos nasunęło.Widzę,że muszę bardziej wazyć słowa.
Bardzo sobie cenię nasze rozgowory i za nic nie chciałabym z nich rezygnowac-tak lubię czekac na Twoja odpowiedź.

Bardzo,bardzo serdecznie pozdrawiam.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość