Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 04 lut 2010, 21:41

cthulhu87 pisze:Vinitor, zdaje mi się, że Twój problem polega na tym, iż podchodzisz do KD jak do tekstu objawionego. KD nie jest dla nas Biblią. Nie jest ostatecznym punktem, rozstrzygającym o Bogu. Jeśli na coś nie godzi się Twój rozum albo sumienie, weź nożyczki i usuń ten fragment z książki. Nikt nie powie Ci, że zrobiłeś źle. To Ty decydujesz. Pod warunkiem, że w zamian pokierujesz się czymś, co jest dobre (a może i lepsze?) i nie stoi w sprzeczności z sumieniem.

Wielkie dzięki za oryginalną radę, której aktywowanie praktycznie upadło, bowiem nie uwielbiam rozlewu krwi. Prawdę mówiąc nie przepadam za czynnościami mającymi związek z białą bronią: cięcie, pchnięcie i uniki.
Nie pasjonują mnie także dziecięce wycinanki. Po co się wysilać jak to i tak nic nie zmienia. O wiele łatwiej zamknąć oczy i nie robić nic a efekt będzie nie gorszy. Zyskuję przy tym relaks, rzecz przydatna a tak mało doceniana przez goniących za dodatkowymi zyskami.
Żeby zrozumieć ludzi i ich różnorodność poglądów (silenie się na oryginalność czy nuda?) chirurgiczny zabieg nie zda egzaminu. Taka kuchenna metoda sztucznie ogranicza widzenie i zniekształca rzeczywistość. Oszukiwanie się, że wszystko jest w najlepszym porządku wypacza i tak dość koślawo prezentujący się sens życia. Człowiek ma dosyć wad i dodawanie kolejnej w postaci niedostrzegania czegoś, co jest zauważane przez innych, będzie postrzegane jako prymityw pierwszego stopnia.
Jeżeli jadę samochodem, to mam zwracać uwagę na to co koło mnie i w dalszej perspektywie. Zastosowanie cięcia spowoduje pozorne usunięcie przeszkody ale nie zapobiegnie kraksie. Tak więc kształtowanie rzeczywistości nie polega na zabawie w wycinanie i dopasowywanie świata do własnych wyobrażeń. Prawidłowo to ja, pojedynczy osobnik, powinienem czerpać wzorce z tych, którzy go współtworzą. Czerpać ale nie bezkrytycznie. Czerpać przykłady ale które? Zmierzam do ujednolicenia widzenia obrazu otaczającego mnie świata, a do tego jest niezbędna zbieżność i wspólnota widzenia tego samego w identycznym świetle. Jeżeli świadkowie wypadku nie są zgodni co widzieli to oznacza, że w życiu będącym bardziej złożonym przypadkiem, trudno będzie się im porozumieć.
Rozmawiamy o spirytyzmie i o „Księdze Duchów", gdzie zagadka goni zagadkę. Być może tylko dla mnie, bo niewielu się wypowiada. Czy mam bezmyślnie po kolei je odrzucać, bo nie rozumiem lub wydaje mi się, że ma jakieś odchylenia i wymaga korekty? Czy czytając lub dyskutując mam jak automat powtarzać: „Tak”,. „ W porządku.”, „Bardzo dobrze”., „Idealnie”, „Samo sedno”, „Zgadza się” itp.? Czy przed zjedzeniem potrawy zabronione jest ją posmakować i starać się rozeznać czy nadaje się do konsumpcji?
Dzieło Kardeka nie jest objawieniem czy idealną koncepcją i dlatego tym bardziej wskazane jest jednoczyć się dla uformowania zgodnego spojrzenia z sensownymi i zdrowymi zasadami. Jeżeli coś nie daje się sprawdzić, to nie mówi się o pewności ale o przesłankach. Forum ma dyskutować na równi z Towarzystwem, co nie ulega wątpliwości. Coś, co jest jednoznaczne ma największą szansę wejść w struktury kośćca doktryny. Gadanie „Ja w to wierzę” - to słowa bez pokrycia. Dopóki na licach nie pojawią się rumieńce będzie znaczyć, że obiekt jest śmiertelnie blady lub martwy. Konstrukcja złożona z większej ilości pewników będzie pulsować i zachowywać się jak żywy organ. Lepienie bałwana da w rezultacie tylko nieżywego bałwana a przecież prawdziwa idea ma tętnić życiem i być niepodważalna w większości punktów. Zmierzanie do zrozumienia to nie kreowanie tylu poglądów ilu jest ludzi ale polega na rzetelnym uświadamianiu innym prawidłowego widzenia najprawdziwszej prawdy i wskazaniu czynników wspomagających jej rozpoznanie. Celem ma być osiągnięcie jedności a nie stosowanie dyrektywy „Dziel i rządź”. Nie sztuka wylać dziecko z kąpielą ale należy umieć temu zapobiec.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 05 lut 2010, 21:56



Co tu kryć, zaczynam się martwić, że szeregi dyskutantów na tematy bliskie sercu spirytysty zostały
drastycznie uszczuplone. Nie wydaje mi się, żeby przyczyna leżała w nieznanych mi działaniach militarnych i większość hurmem na ochotnika wstąpiło w szeregi potrzebujących zastrzyku adrenaliny. Zostałem prawie sam na sam z Kardekiem, którego rozmowy z Duchami przeciągają się do późnych godzin nocnych a czasem i białego rana. Nie uważam się za jego zagorzałego fana ale z uwagą przeglądam jego obfite zapiski.
Dziesiątki pytań zawisło w próżni i dostają totalnej zadyszki. Aż przykro patrzeć na ich pyszczki łapczywie wdychające ostatnie mililitry życiodajnego tlenu, niczym ryby wyciągnięte z żywiołu wodnego.
Jestem samotnym jeźdźcem na rozległych bezdrożach spirytystycznej krainy. Hej, jest tam kto?
Dzisiejsze króciutkie i zawężone opracowanie dedykuję moralności.

Dogłębne poznanie dziedziny spirytyzmu, podobnie jak i innej nauki, wymaga wiedzy. Jej pochodzenie może być różne ale ma gwarantować pewne i gruntowne zaznajomienie się z danymi poglądami. Zainteresowany jej zdobywaniem zastanawiam się jakie jest źródło moralności, która wydaje się być niezmiernie ważnym czynnikiem na obu platformach życia spirytysty ziemskiego i po jego zakończeniu. Spirytyzm nie jest religią ale ma dużo wspólnego z moralnością chrześcijańską. Katolik ma swoją biblię, będącą zbiorem zasad i norm postępowania. A na podstawie czego ma formować swój doczesny żywot poczuwający się za spirytystę? Przecież dowolność tworzenia własnych reguł istnienia nie jest tu wskazana.
Deklaracja przynależności do ruchu spirytystycznego niczego specjalnego nie wnosi i trudno się zorientować czym dokładnie się kierować przy podejmowaniu decyzji wchodzących w zakres owej wszechobecnej moralności. Czy twierdzenie, że ktoś jest dobry określa z kim naprawdę mamy do czynienia? Czy wystarczy poprzestać na osobistej satysfakcji uwarunkowanej li tylko samym mówieniem co jest właściwe, co prezentuje pozytywne myślenie?
Tak sobie myślę, że portal powinien zająć wyraźne stanowisko w kwestii moralności dnia codziennego. Mogłyby być omówione podstawowe jej funkcje wzbogacone przemyśleniami samych użytkowników. Wielu może uważać, że nie ma problemu i doskonale sobie radzi w życiu a wyciąganie na forum opanowanego tematu to strata czasu. To tylko propozycja i na wybór nie mam wpływu. Można też poprzez wypunktowanie wykazać zasadnicze różnice w stosunku do określonego wyznania, np. pomiędzy moralnością chrześcijanina a spirytysty (jeżeli są) itp.
Jako mało obeznany z tym zagadnieniem w kontekście specyficznej wizji spirytyzmu, poszukuję klarownych, pisanych prostym i treściwym językiem informacji. Fakt posiadania wolnej woli sytuacji nie poprawia a jest raczej przyczyną zagrożeń w zachowaniu przyzwoitego porządku. Ciekawi mnie jak przeciętny spirytysta kształtuje swoją moralność, jak ją umacnia i kontroluje jej jakość. W postach forum niewiele a może i wcale nie znajdzie się zdań poświęconych jednemu z najważniejszych wymogów stawianych i Duchowi, i człowiekowi.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 07 lut 2010, 23:57

Witam!
Nie będzie to odpowiedź w pełnym tego słowa znaczeniu. Wskutek opóźnień środków transportowych nie dotarła najświeższa korespondencja. Żeby temu zaradzić podejmuję się sam załatać "postne" niedostatki.
Zainteresowanie forumowiczów „Księgą Duchów” nie zachwyca. Dział jej poświęcony świeci przysłowiowymi pustkami. Konrad przekonywał mnie w jednym z postów, że gdyby czytelnik znajdował w niej odpowiedzi dające się zamknąć krótkimi słowami „tak” lub „nie”, to byłaby nudna. Wziąwszy pod uwagę, że ziewanie jest bardzo zaraźliwe, moglibyśmy się rozchorować a skutki.... Lepiej odpukać w niemalowane...
I cóż z tego, kiedy pomimo nie spełniania tych pocieszających kryteriów, ta pozycja wydawnicza nie cieszy się fenomenalnym powodzeniem. Myślę tutaj o głębszych rozważaniach a nie zaliczeniu jej do przeczytanych, tak jak to bywa z obowiązkowymi lekturami. Jak zawsze przyjmuję trzy warianty tego stanu rzeczy. Jest akceptowana:
a) W całości.
b) Częściowo lub cała ale nie ma o czym gadać.
c) Po łebkach, ale z postanowieniem, że jest się spirytystą.
Nie będę się rozpisywał. W punkcie „a” są najbardziej zaawansowani i pewni siebie. Nikt i nic ich nie odwiedzie od zaprogramowanego schematu. Są podobni do CD-ROMu trwale zapisanego i nie dającego się ani skasować, ani wprowadzić poprawek. O ile by tak nie było, to dlaczego z takim uporem broniliby idei, co nie ma w całości dostatecznych znamion pewnika? Przecież odnotowanie jednej, dwóch czy kilkanaście niejasności nie dyskwalifikuje książki jako nieprzydatnej i przekreślającej dorobek spirytyzmu. Może się mylić człowiek, może winę ponosić Duch traktujący płytko postawione przed nim zadanie.
Znalezienie bryłki złota w jakimś miejscu nie jest równoznaczne z faktem, że dana okolica jest złotodajnym polem. Do każdego znaleziska należy podchodzić z rezerwą. W przypadku omawianej bryłki, mimo namacalnego dowodu rzeczowego, nie ma absolutnie pewności, co do zawartości podłoża. Wiadomości w „Księdze Duchów” są jakby tymi bryłkami rozsianymi tu i tam przez Duchy. Czy z tego względu jest uzasadnione, żeby KD oceniać jako jednorodną żyłę złota? Czy mając na uwadze powiedzenie ” Nie wszystko złoto, co się świeci”, nie należy poskromić ekscytacji i wziąć się fachowo i z większym zapałem do analizy znaleziska?
Jakoś niechętnie przyjmuje się inne spojrzenie na KD, jakby na świecie zapomniano o tworzeniu fałszywek, duplikatów, kopii i imitacji do złudzenia podobnych do opanowujących umysł wizji. Kardekowi znane były pojęcia prawdy, półprawdy i fałszu. Znane lecz nikt nie zaręczy, że będąc w nie uzbrojony nie popełniał błędów, nie uległ zdradliwej sugestii, która jak wirus przeniknęła na następne pokolenia.
Czy znajomość artykułów spożywczych i ich nazw gwarantuje, że ów znawca jest także dobrym kucharzem?
Nawet nowe dzieło wymaga troski i dbałości o elegancki wygląd a dodatkowo także przydatna jest rola dostrzegania usterek.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: cthulhu87 » 08 lut 2010, 02:35

vinitor pisze:Dziesiątki pytań zawisło w próżni i dostają totalnej zadyszki.

Wcale nie. Ja na przykład wypowiedziałem się kiedyś na temat wojen i cierpienia, i jakoś dyskusja się urwała. Nie wiem do końca, czego oczekujesz...

No i taka drobna, ale ważna uwaga. Ja jestem wytrwały i cierpliwy, ale nie dziw się reakcji forumowiczów, bo ludziom po prostu nie chce się czytać długich i pokręconych postów:), i mnie jest dużo wygodniej czytać posty konkretne. Wtedy nic nie umyka.

Możesz pomóc mi i - być może - innym forumowiczom, jeśli zaczniesz pisać zwięźle i na temat, jasno przedstawisz swoje wątpliwości. Nie dziw się, że nikt nie czyta, skoro musi się przebić przez bryłki złota, artykuły spożywcze, noce spędzone z książką Kardeca, łapczywe wdychanie ostatnich mililitrów życiodajnego tlenu, wywody o budowie domu na litym gruncie, a nie miałkim piasku; przerzedzanie się szeregów dyskutantów i lepienie bałwana... Mnie to do niczego niepotrzebne, i nijak się ma do tematu, który w ten sposób rozmazujesz, i tak do końca nie wiadomo o co w tym wszystkim chodzi. Zobacz, jaki treściwy i konkretny byłby post, gdybyś wątpliwości wypunktował i ograniczył tę całą quasi-ornamentykę literacką.
No i dalej podtrzymuję, że KD nie jest księgą objawioną. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ktoś analizował każde słowo pierwszego lepszego tekstu (popularno)naukowego na podobnej zasadzie. Łatwo przekroczyć granicę jałowej scholastyki, która prowadzi do nikąd.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: cthulhu87 » 08 lut 2010, 02:46

vinitor pisze:
Spirytyzm nie jest religią ale ma dużo wspólnego z moralnością chrześcijańską. Katolik ma swoją biblię, będącą zbiorem zasad i norm postępowania. A na podstawie czego ma formować swój doczesny żywot poczuwający się za spirytystę? Przecież dowolność tworzenia własnych reguł istnienia nie jest tu wskazana.


Jeśli nie jest religią, to dlaczego nie kierować się Biblią? Czy spirytyzm zabrania kierowania się Biblią? Dla czołowych spirytystów, jak np. Xavier, Biblia była niezwykle ważna, zaznaczali przy tym, że szczególnie cenią sobie Nowy Testament i moralność, której źródło można znaleźć w słowach Chrystusa. Są katolicy, którzy jednocześnie są spirytystami, są też ewangelicy, którzy nimi są. Na forum jest kilka takich osób. Czy aby na pewno widzisz różnicę miedzy spirytyzmem a kolejną doktryną religijną?

Co chcesz powiedzieć, pisząc "dowolność tworzenia własnych reguł istnienia nie jest tu wskazana?" O jakie reguły chodzi? Pytam, bo trudno zgadnąć, co kryje się pod hasłem "reguły istnienia". Przez kogo dowolność ta nie jest wskazana?
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 08 lut 2010, 12:44

Miałem napisać podobny post, co cthulhu87. Czytanie bardzo dobrze napisanych z literackiego punktu widzenia postów vinitora jest z jednej strony bardzo rozwijające, z drugiej jednak wymaga większego wysiłku intelektualnego, na który akurat mnie nie zawsze jest stać po nieprzespanych nocach spędzonych nad tłumaczeniami książek.

Zapewne wiele osób lubi posty vinitora w takiej formie, w jakiej one w tej chwili są, czemu dawały wyraz już wielokrotnie na forum. Mi byłoby łatwiej, gdyby rzeczywiście wątpliwość była zawarta w zwięzłym zdaniu czy dwóch. Oczywiście nie mam zamiaru zmieniać vinitora, bo lubię go takim, jaki jest :) Po prostu chcę się usprawiedliwić, że nie zawsze odpowiadam na posty z jego wątpliwościami. Bardzo jednak cenię to, że szuka i że nie przyjmuje niczego na ślepo, bo o to właśnie chodzi w spirytyzmie.

Co do samej Księgi Duchów. Rzeczywiście, póki co, nie jest to książka w Polsce popularna. Składa się na to kilka rzeczy:
1) nigdy nie była specjalnie promowana - owszem wydał ją KOS, ale po prostu traktował ją jako jeden z wielu produktów w swojej ofercie. Z tego też powodu wiele osób po prostu nie wie o jej istnieniu albo też nie domyśla się, ile może w sobie cennych informacji zawierać
2) do tej pory nie było dobrego gruntu na promocję tej książki - z jednej strony silna pozycja Kościoła, która od jakiegoś czasu powoli słabnie, z drugiej - stereotypy
Sytuacja ta powoli się zmienia, w czym swoją skromną cegiełkę ma PTSS, portal spirytyzm.pl i nasze forum.

Co do samej KD i tego, jak ludzie ją przyjmują, chciałbym przypomnieć kilka ważnych spraw:
1) nie jest to święta księga spirytyzmu; ma raczej skłaniać do myślenia, aniżeli narzucać sztywne dogmaty
2) nie jest to dzieło jednego człowieka w tym sensie, że ktoś przedstawia jakąś swoją teorię, którą możemy naszymi filozoficznymi rozważaniami burzyć; Kardec zebrał w niej wyniki swoich obserwacji i teorie, które spełniały dwa warunki: a) były sensowne i logiczne; b) przekazywane były z zaświatów w wielu różnych miejscach. Z powszechności opisów niektórych zjawisk, wyciągał wniosek, że właśnie tak musi być skonstruowany świat Duchów - jest to o tyle ważne, że jeśli Kardec odrzucał, przynajmniej na pewien czas, niektóre teorie z zaświatów tylko dlatego, że pojawiały się tylko w jednym miejscu, zrobiłby tak samo z teoriami, którymi się tutaj na forum wymieniamy. Dopóki nie uzyskają one sprawdzenia w przekazach otrzymanych w wielu miejscach, pozostaną one niestety pustymi teoriami. Powiedzmy też sobie szczerze - ponieważ brak nam odpowiedniego postrzegania zmysłowego, by badać zaświaty, póki co musimy polegać na tym, co usłyszymy od samych Duchów. Dam taki przykład. Wyobraźmy sobie, że napisałem książkę o sympatycznym mieście Madras znajdującym się w Indiach. Zapewne jestem jedyną osobą z forumowiczów, która tam była. Opisuję więc w tej książce, że na przykład mężczyźni chodzą tam po ulicach i trzymają się za ręce. Wówczas jakiś forumowicz podważy moje zdanie mówiąc: "To jakaś bzdura. Przecież to nielogiczne". I co dalej? Wówczas sugerowałbym po prostu poszukanie w jakichś źródłach potwierdzenia tego, co mówię. Nie ma sensu roztrząsanie tego faktu i zastanawianie się: "Może się nie trzymają za ręce, ale za uszy". Ktoś kto nie był w jakimś miejscu, po prostu musi zdać się na opowieści tych, którzy tam byli i tyle. Podobnie jest z Duchami - każdy z nas nie pamięta nic z naszego pobytu w ich świecie, więc musi zdać się na opowieści tych, którzy tam w tej chwili przebywają. Jeśli jakaś teoria wydaje nam się nielogiczna, szukajmy więc odpowiedzi w innych źródłach, w wypowiedziach innych Duchów (tu nawet zorganizowanie seansu nie pomoże, bo poznamy jedno tylko zdanie - nawet jak kilka Duchów będzie się komunikować, nie mamy pewności, czy to nie ten sam opowiada swoje złudne teorie).
3) w KD nie znajdziemy odpowiedzi na wszystkie pytania; ma ona raczej nas inspirować... Powiem tak, już kiedyś ludzie zatracili w bezowocnych dyskusjach przesłanie miłości dane nam przez Chrystusa. Zaczęli się zastanawiać, kiedy można kogoś zabić, a kiedy nie, czy Chrystus miał sakiewkę ze złotem czy nie, co miał na myśli, kiedy powiedział, że trzeba porzucić matkę i ojca, by za nim pójść itp... Zamiast skupić się na czynieniu dobra, debatowano bez końca na tematy, które nic do dyskusji nie wnosiły.
4) KD była napisana po francusku, więc w tłumaczeniu na język polski sens niektórych słów został zatracony

Dla mnie KD jest inspiracją i drogowskazem. Gdy na drogowskazie napisane jest, że do danej miejscowości jest 100 km, to czy będzie różnica, jeśli okaże się, że było tych kilometrów 103? Nie, ważne jest, że znak ten pokazał nam drogę, którą powinniśmy podążać. Tak ja na to patrzę. Nie analizuję każdego słowa KD, bo wiem, że to mija się z celem. Wyciągam po prostu z niej następujące wnioski:
1) Śmierć nie istnieje
2) Nasi bliscy, którzy odeszli z tego świata, wciąż żyją i niedługo ich ujrzymy
3) Celem mojego przebywania na Ziemi jest mój rozwój moralny i intelektualny
4) Wszyscy kiedyś będziemy doskonali
5) Można kontaktować się ze zmarłymi
6) Najważniejsza jest miłość i miłosierdzie

Dziękuję za uwagę.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 08 lut 2010, 14:39

cthulhu87 pisze:Zobacz, jaki treściwy i konkretny byłby post, gdybyś wątpliwości wypunktował i ograniczył tę całą quasi-ornamentykę literacką.


Krótko? Proszę.
1. Kto tu nie kuma?
2. Dziesiątki pytań bez odpowiedzi. W przyszłości będę je stawiał pojedynczo ale wtedy nikt nie zrozumie do czego się odnoszą.
3. Zainteresowanie działem KD tycie.
4. Nie zmuszam do czytania.
5. Naczelna zasada: Czytaj i myśl, bo nauka sama nie wchodzi do głowy.
6. Przykład. Dom – teoria Kardeka. Fundament – na czym się opiera.
7. Mnóstwo postów nie wiąże się z KD ale krytyka moderatora je omija.
8. Staram się pisać ciekawie a nie bulgotać jak tonąca butelka w mętnej wodzie.
9. Operowanie językiem to nie łupanie drzewa na opał.
10. Scholastyka nie jest terminem odpowiednim do określenia właściwości moich postów.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: sigma » 08 lut 2010, 15:53

vinitor pisze:...1. Kto tu nie kuma?...


Ja.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: cthulhu87 » 08 lut 2010, 15:55

vinitor pisze:8. Staram się pisać ciekawie a nie bulgotać jak tonąca butelka w mętnej wodzie.


nihil novi, więc cierpliwie poczekam. Pobulgocz trochę, porąb drewna, bo świat języka, to nie tylko piękna proza, ale też teksty o dyferencjacji funkcji społecznych, fotosyntezie, albo produkcji przemysłowej w dziewiętnastowiecznej Anglii itd. Zamiast więc pisać ciekawie, pisz zrozumiale, albo nie miej pretensji, że nikt nie włącza się w dyskusję. Tak inteligentny człowiek chyba widzi różnicę. W każdym razie, jeśli dyskusja ma być owocna poproszę też o zastosowanie się do mojej prośby i rozwinięcie punktu drugiego :) . Może więc w końcu porozmawiamy o konkretnym problemie. Naprawdę lubię beletrystykę, ale nie taką "forumową". Szkoda mi na nią czasu - z całym szacunkiem.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 08 lut 2010, 16:16

vinitor pisze:6. Przykład. Dom – teoria Kardeka. Fundament – na czym się opiera.


Pozwolisz, że odniosę się do zagadnienia, które wydaje mi się najciekawsze ze wszystkich przytoczonych punktów.

Otóż teoria Kardeca ma bardzo silny fundament, śmiem powiedzieć, że dużo potężniejszy niż te, na których opierały się koncepcje filozoficzne i religijne. Religie zawsze bazowały na jakimś objawieniu, często zapisanym w księdze uznanej za świętą, choć niekoniecznie. Generalnie jakaś osoba mówiła, że Bóg powiedział jej to i owo, a ponieważ był to Bóg, wszyscy mieli w to uwierzyć. Oczywiście działało to w starożytności, dziś jest średnio przekonujące.

Filozofowie zaś dochodzili do swoich koncepcji metodą rozumowania, stawiania hipotez, brakowało im jednak potwierdzenia tego, o czym pisali.

Spirytyzm nie jest jedynie filozofią podobną do tej Platona, którą można dowolnie poddawać w wątpliwość. Choć często mówi się, że jest trzecim objawieniem, mamy tu do czynienia z objawieniem zupełnie innym.

Spirytyzm bazuje na przekazach od Duchów, które opowiadają o swoim losie po śmierci, o tym, jak wpływają na nasze życie. Na pierwszym etapie spirytyści badali, czy w ogóle te manifestacje pochodzą z zaświatów, czy nie są efektem halucynacji, iluzji czy oszustwa. Gdy poprzez swoje badania przekonali się o ich realności, zaczęli wykorzystywać nowy kanał komunikacyjny, by zdobyć informacje na temat świata, który znajduje się po drugiej stronie.

Można więc powiedzieć, że fundamentów spirytyzmu jest kilka:
1) informacje z zaświatów na temat rzeczy, których nie możemy zbadać gołym okiem
2) powszechność przekazywanych komunikatów - jeśli wszyscy dookoła mówią Ci, że się pali, to lepiej nie filozofować, tylko brać nogi za pas
3) logiczność teorii przedstawionej przez Duchy wyższe - ciężko jest cokolwiek tej teorii naprawdę zarzucić, można się spierać o szczególiki, ale to tylko ta teoria daje rozsądne wyjaśnienie sensu naszego życia i sensu cierpienia
4) zasady miłosierdzia, które wypływają ze spirytyzmu, a które są bezpośrednim odbiciem tego, o czym nauczał Jezus
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 4 gości