cthulhu87 pisze:Vinitor, zdaje mi się, że Twój problem polega na tym, iż podchodzisz do KD jak do tekstu objawionego. KD nie jest dla nas Biblią. Nie jest ostatecznym punktem, rozstrzygającym o Bogu. Jeśli na coś nie godzi się Twój rozum albo sumienie, weź nożyczki i usuń ten fragment z książki. Nikt nie powie Ci, że zrobiłeś źle. To Ty decydujesz. Pod warunkiem, że w zamian pokierujesz się czymś, co jest dobre (a może i lepsze?) i nie stoi w sprzeczności z sumieniem.
Wielkie dzięki za oryginalną radę, której aktywowanie praktycznie upadło, bowiem nie uwielbiam rozlewu krwi. Prawdę mówiąc nie przepadam za czynnościami mającymi związek z białą bronią: cięcie, pchnięcie i uniki.
Nie pasjonują mnie także dziecięce wycinanki. Po co się wysilać jak to i tak nic nie zmienia. O wiele łatwiej zamknąć oczy i nie robić nic a efekt będzie nie gorszy. Zyskuję przy tym relaks, rzecz przydatna a tak mało doceniana przez goniących za dodatkowymi zyskami.
Żeby zrozumieć ludzi i ich różnorodność poglądów (silenie się na oryginalność czy nuda?) chirurgiczny zabieg nie zda egzaminu. Taka kuchenna metoda sztucznie ogranicza widzenie i zniekształca rzeczywistość. Oszukiwanie się, że wszystko jest w najlepszym porządku wypacza i tak dość koślawo prezentujący się sens życia. Człowiek ma dosyć wad i dodawanie kolejnej w postaci niedostrzegania czegoś, co jest zauważane przez innych, będzie postrzegane jako prymityw pierwszego stopnia.
Jeżeli jadę samochodem, to mam zwracać uwagę na to co koło mnie i w dalszej perspektywie. Zastosowanie cięcia spowoduje pozorne usunięcie przeszkody ale nie zapobiegnie kraksie. Tak więc kształtowanie rzeczywistości nie polega na zabawie w wycinanie i dopasowywanie świata do własnych wyobrażeń. Prawidłowo to ja, pojedynczy osobnik, powinienem czerpać wzorce z tych, którzy go współtworzą. Czerpać ale nie bezkrytycznie. Czerpać przykłady ale które? Zmierzam do ujednolicenia widzenia obrazu otaczającego mnie świata, a do tego jest niezbędna zbieżność i wspólnota widzenia tego samego w identycznym świetle. Jeżeli świadkowie wypadku nie są zgodni co widzieli to oznacza, że w życiu będącym bardziej złożonym przypadkiem, trudno będzie się im porozumieć.
Rozmawiamy o spirytyzmie i o „Księdze Duchów", gdzie zagadka goni zagadkę. Być może tylko dla mnie, bo niewielu się wypowiada. Czy mam bezmyślnie po kolei je odrzucać, bo nie rozumiem lub wydaje mi się, że ma jakieś odchylenia i wymaga korekty? Czy czytając lub dyskutując mam jak automat powtarzać: „Tak”,. „ W porządku.”, „Bardzo dobrze”., „Idealnie”, „Samo sedno”, „Zgadza się” itp.? Czy przed zjedzeniem potrawy zabronione jest ją posmakować i starać się rozeznać czy nadaje się do konsumpcji?
Dzieło Kardeka nie jest objawieniem czy idealną koncepcją i dlatego tym bardziej wskazane jest jednoczyć się dla uformowania zgodnego spojrzenia z sensownymi i zdrowymi zasadami. Jeżeli coś nie daje się sprawdzić, to nie mówi się o pewności ale o przesłankach. Forum ma dyskutować na równi z Towarzystwem, co nie ulega wątpliwości. Coś, co jest jednoznaczne ma największą szansę wejść w struktury kośćca doktryny. Gadanie „Ja w to wierzę” - to słowa bez pokrycia. Dopóki na licach nie pojawią się rumieńce będzie znaczyć, że obiekt jest śmiertelnie blady lub martwy. Konstrukcja złożona z większej ilości pewników będzie pulsować i zachowywać się jak żywy organ. Lepienie bałwana da w rezultacie tylko nieżywego bałwana a przecież prawdziwa idea ma tętnić życiem i być niepodważalna w większości punktów. Zmierzanie do zrozumienia to nie kreowanie tylu poglądów ilu jest ludzi ale polega na rzetelnym uświadamianiu innym prawidłowego widzenia najprawdziwszej prawdy i wskazaniu czynników wspomagających jej rozpoznanie. Celem ma być osiągnięcie jedności a nie stosowanie dyrektywy „Dziel i rządź”. Nie sztuka wylać dziecko z kąpielą ale należy umieć temu zapobiec.
