Niezwykła historia Marty Robin

Rozwój nauki, naukowe ciekawostki, pseudo i paranauki. Sprytne i ciekawe rzeczy, badania i doswiadczenia.. Pisz o swoich zainteresowaniach.

Re: Niezwykła historia Marty Robin

Postautor: Hansel » 22 lut 2015, 15:06

Krzysztoff pisze:kobieta z pewnością wykonywała misję zaplanowaną (przez siebie i wyższe duchy) jeszcze przed wcieleniem


Czyli to ona sama się tak poświęciła ? Kim trzeba być żeby się na coś takiego zgodzić ?

Ja nie jestem nawet w stanie patrzeć jak ktoś przy mnie cierpi...
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Niezwykła historia Marty Robin

Postautor: Nikita » 22 lut 2015, 17:35

Dla mnie to tez trudny temat i sama sie zastanawialam nad tego typu ludzmi. Ale znanych jest w historii kosciola wielu takich meczennikow. Byc moze oni wlasnie sa juz na krawedzi oczysczenia sie i aby przyspieszyc spalanie wlasnej karmy i zasluzyc na niewcielanie sie wiecej na tym padole i powrot do Boga biora na siebei tak trudne i meczenskie zycie...poprzez nich dokonuja sie uzdrowienia i prawa laski. A oni po tym zyciu pelnym cierpien i wyrzeczen odchodza prosto do Boga....albo do wyzszych swiatow.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Niezwykła historia Marty Robin

Postautor: Xsenia » 24 lut 2015, 09:38

Hansel pisze:Ale też tego nie rozumiem jak nieskończenie dobry Bóg mógł na coś takiego pozwolić ?

No właśnie dlatego, że Bóg nie jest tylko dobry :)

Tak tą kobietę wychwalacie, że się poświęciła i tak bardzo cierpiała. To ja was zapytam, jak to było z jej karmą? A może w poprzednim życiu była tak zła, tak zdeprawowana, że Bóg postanowił ją w ten sposób ukarać? Piszecie, że ona sama sobie to zaplanowała, ale wspominaliście też, że wyjątkowi zbrodniarze nie mają prawa decydować o swoim przyszłym życiu. Może ona była takim zbrodniarzem i te życie było jej karą. I może te rany, które dostawała od "szatana" były ranami, które ona sama zadawała w poprzednim życiu?

Zastanawia mnie jeszcze jedno stwierdzenie, że "Każdy promień światła zadawał jej ogromny ból." I teraz powiedźcie mi, jak światło mogło sprawiać jej ból, skoro mówi się, że światło pochodzi od Boga i prowadzi do Boga?

Nie wierzę w jej świętość. Skoro aż tak cierpiała, to najwidoczniej tak miło być.

Nikita pisze:Byc moze oni wlasnie sa juz na krawedzi oczysczenia sie i aby przyspieszyc spalanie wlasnej karmy i zasluzyc na niewcielanie sie wiecej na tym padole i powrot do Boga biora na siebei tak trudne i meczenskie zycie...poprzez nich dokonuja sie uzdrowienia i prawa laski. A oni po tym zyciu pelnym cierpien i wyrzeczen odchodza prosto do Boga....albo do wyzszych swiatow.

To by znaczyło, że ci ludzie są chciwi i niecierpliwi, bo chcą "już" uzdrowienia i "już" prawa łaski. I niby jakby to miało wyglądać? Pomodlę się o 3 zdrowaśki więcej i już będę święta? Nie wydaje mi się.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Niezwykła historia Marty Robin

Postautor: Nikita » 24 lut 2015, 14:11

Chciwi i niecierpliwi? No co Ty? Ci ludzie kochaja Boga najbardziej na swiecie i poswiecaja wlasne zycie dla innych. Byc moze wcielali sie juz tyle razy , ze ich dusza dojrzala do tego aby zakonczyc te sielanke na Ziemi. A ze jeszcze troche karmy im zostalo to trzeba bylo ja splacic. Nie wydaje mi sie aby to byli mordercy z poprzednich zyc bo calkiem inny jest stan swiadomosci osoby dazacej do swietosci a mordercy, ktory nie czuje skruchy. Ja tez nie do konca rozumiem to cierpietnictwo w chrzescijanstwie ale to sie przeciez wydarza....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Niezwykła historia Marty Robin

Postautor: Hansel » 24 lut 2015, 15:09

Nikita pisze:Ja tez nie do konca rozumiem to cierpietnictwo w chrzescijanstwie ale to sie przeciez wydarza....


Też mi się to przestało podobać w Chrześcijaństwie...
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Niezwykła historia Marty Robin

Postautor: Krzysztoff » 24 lut 2015, 15:52

duch niski który został by umieszczony w takich okolicznościach za karę - z pewnością by się buntował i złorzeczył Bogu ,
tutaj próba polegała na utrzymaniu niezachwianej postawy moralnej - pomimo tak strasznych doświadczeń - opisana osoba dała przykład niezachwianej wiary i triumfu ducha nad złem

Ten przykład pokazuje także jak wielka jest potęga wolnej woli , tak samo jak niskie duchy nie są w stanie na siłę zaciągnąć nas "do piekła" tak samo dobre duchy nie mogą wbrew woli buntowniczego ducha - zmienić go w anioła.

Niezwykłe wydarzenia wokół takich osób (np. opętanych ) - przyciągają uwagę wielu ludzi i przypominają im o wartościach duchowych.
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Niezwykła historia Marty Robin

Postautor: Hansel » 24 lut 2015, 17:49

Krzysztoff pisze:Niezwykłe wydarzenia wokół takich osób (np. opętanych ) - przyciągają uwagę wielu ludzi i przypominają im o wartościach duchowych.
To tak jak z Anneliese Michel ? Ale to właśnie potwierdzało by że nie ma Szatana a są tylko Duchy złych ludzi, bo on na pewno nigdy nie działał by w tak widowiskowy sposób.
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Poprzednia

Wróć do Nauka

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości