autor: Leszek » 30 sty 2010, 16:15
Może i ja coś dodam od siebie. Póki co, zło najłatwiejszy bezpośredni dostęp do mnie miało właśnie podczas snu. Przez dzień jestem kuloodporny, nic złego nie ma do mnie prawa się zbliżyć, wiem o tym. Jednak podczas snu zdarzyło się tak że "coś" lub też ktoś, mnie DUSIŁ. Zaczęło się we śnie i jak ból stał się nie do wytrzymania to się obudziłem ze strasznym uciskiem w klatce piersiowej. Jedyne co zobaczyłem zaraz po otworzeniu oczu to jakby czarny dymek, który szybko zniknął. Cały dzień chodziłem struty, moja wiara w swoją nietykalność upadła. Powiedziałem matce, ta od razu z tym do medium, no i wyszło kto, co i dlaczego.
Dziś w nocy był drugi przypadek, coś typowo mnie nastraszyło, to była chwila, zwykły sen i nagle z niczego "BUUU", powiem Wam, taki wielki STRACH, przygniótł mnie całego, od razu zwalił z nóg, sparaliżowało mnie, chciałem powiedzieć "W imieniu Jezusa Chrystusa" ale gardło ani drgnie, pozostały jedynie myśli, gdy wymówiłem w myślach pierwsze słowa mantry, puściło mnie i obudziłem się. Nikomu nie życzę poczuć tego co ja dzisiaj. Jednak pamiętałem jak Darek Szugier radził walczyć ze strachem w swoich podróżach poza ciałem, jedyną metodą aby odszedł, była miłość. Bóg jest u mnie odruchem bezwarunkowym, mam to wyryte w podświadomości, jeśli w śnie coś idzie nie tak, od razu szukam u niego pomocy.
Świadomość podczas snu odzyskałem tylko raz, w momencie w którym biegłem przez cmentarz i skakałem z nagrobka na nagrobek w ostatnim skoku odzyskałem świadomość i zacząłem lecieć w górę, nie umiałem tego kontrolować. W tej samej sekundzie stwierdziłem, że zmarli mogą być źli że tak potraktowałem ich groby i coś może mnie dorwać, więc chciałem się obudzić, ale się nie dało! Jasna cholera, wiecie jakie to jest uczucie leżeć w ciele jak truchło i próbować obudzić taką kupę mięsa?! No otwórz oczy, otwórz, bo zaraz spadniesz... Po tym wszystkim byłem zły, ze zmarnowania takiego LD.
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie