Pojęcie o tym co piszę to raczej mam, bo to jest moje zdanie, i jak tak to wszystko widzę. Co nie znaczy, że uważam że znam prawdę. Piszę tylko to co ja sam czuję i zauważam.
Nie będę się wykłócał, że "moja racja jest mojsza niż twojsza".

Istoty są złe, bo się boją? Bzdura. Istoty są złe, bo dzięki temu odczuwają przyjemność. I co z tego, że krótkotrwałą, przecież można zawsze zło powtórzyć.
Jak dla mnie każde zło wynika ze strachu i egoizmu. Egoizm też jest w sumie strachem przed czymś, co możemy stracić, lub czegoś nie mieć.
Strachem przed tym, że ludzie mogliby zranić, nie zachowując się dokładnie tak, jak my chcemy.
Wiesz na pewno dużo o ludziach, którzy, dla przykładu atakują słownie drugiego człowieka.
Czy czynią to dlatego, że odczuwają przyjemność? Odczuwają po prostu ulgę w swoim strachu, że to ta druga osoba je zrani.
Ale tak jak napisałaś jest to chwilowa ulga, i złudna. Chwilowe przyjemności nie są warte wyrzutów sumienia.
Każdy ma prawo do miłości, do szczęścia, które nie przemija, bo wszystko zależy od nas, od tego jak my postrzegamy świat.
Spytaj jakiekolwiek medium, jeśli oczywiście wierzysz w ich zdolności, co się czuję od Ducha niskiego.
Radość ze zła? Nie sądzę, żeby realnie istniało takie uczucie.
Polecam Ci bardzo, bardzo, bardzo fajne swiadectwo wiary.
https://www.youtube.com/watch?v=PawDzqGCIscWidać tam dobrze, że zło które czynił było skutkiem strachu i bólu, natomiast nie miał prawdziwego szczęścia, chociaż szukał je w takich sprawach jak narkotyki, imprezy, seks, alkohol itp.
Pewnego dnia spotkał w pociągu człowieka od którego biło spokojem, energią, miłością. Ten człowiek był zakonnikiem. I to tak naprawdę od tego ich spotkania zaczęła się przemiana tego człowieka.
Zobaczył przykład tego, że ktoś inny osiągnął szczęście, które nie przemija. Osiągnął je zupełnie odwrotnym sposobem - miłością, pokorą.
Myślisz, że złe istoty są tak głupie, że nie widzą szczęścia tych wyżej?

Tak właściwie Spirytyzm nie przewiduje żadnej kary za złe zachowanie. Ot trochę cierpienia, a te istoty może lubią cierpieć?
Wydaje mi się (powtarzam, to moje zdanie, nie jest to atak na Ciebie), że troche źle pojmujesz spirytyzm.
Według niego kary są równocześnie błogosławieństwami. Oznacza to tyle, że każda kara nie jest po to, żeby istota wycierpiała tyle ile bólu zadała,
ale po to żeby przez doświadczenie tego bólu zrozumiała co zrobiła źle, zmieniła się. Zasada oko za oko nie ma tu miejsca.
Załóżmy sytuację, że dziecko uderzyło drugie dziecko. Oddasz mu tylko dlatego, żeby zadać mu trochę cierpienia,
czy postawisz w kącie i wytłumaczysz tak, żeby zrozumiało co zrobiło źle?
A dorosłego człowieka na przykład nie uderzysz ani też nie postawisz w kącie.
Kary są na pewno dostosowane do sytuacji i do każdej istoty, myślę, że nie ma żadnych reguł i nie dzieje się to automatycznie.
Ja myślę że te naprawdę złe Duchy swojego Stwórcy czyli Boga nienawidzą.
Być może, jeśli tkwią w swojej głupocie i, tak jak my często robimy, zwalamy winę za swoje nieszczęście na innych.

Poza tym, może tak naprawdę szatan jest do czegoś potrzebny? Jak rozwijać swoją moralność, jeśli nie będzie pokusy by zgrzeszyć? Czy można być wiernym żonie, jeśli nie ma innych kobiet? Czy można być złodziejem, jeśli wszystko należy do nas i nie ma czego ukraść?
Jak moralnie mieliby Adam i Ewa rozwijać się żyjąc w raju, bez szatana?
Jestem za stanowiskiem Krzysztofa: A czy szatan nie jest troche po to, zeby zwalać swoje słabości na jego działanie?
Myślę, że nigdy tak naprawdę nie możnaby się uwolnić od pokus, słabości, jeśli nie przyjmiemy że to wszystko jest w naszych rękach.
Jak już powiedziałem: uważam, że istnieją niskie Duchy, które działają tak jak uważacie że działa szatan,
ale uważam też że tylko od nas zależy czy ulegniemy ich podszeptom.
To my je przyciągamy swoimi myślami. To my ulegamy ich pomysłom.Dlaczego? Bo trochę nam się podobają. Bo troche nadal tego chcemy.
Bo sami podtrzymujemy te myśli. To bardzo komunistyczne rozumowanie - wszystkim po równo. Skąd w spirytystach ta pycha i chęć pouczania i krępowania Boga? Dajecie mu prawo kreacji, ale tylko istot równych człowiekowi. Ładne mi prawo wszechmocy.
Być może się mylę, bo nie łudzę się nawet, ze pojmuję Boga. W moim rozumieniu jednak nie nadaje mu cech ludzkich, więc nie ma takich cech jak: robienie co mi się podoba, bo mogę wszystko.
Hej, mam gorszy humor, stworzę tego słabszego. O, a tu stworzę szatana, zeby wiecznie był zły i nie pozwolę mu na poprawę. O, a tego stworzę silniejszego ot tak. 
To właśnie w Piśmie św. Jezus nauczał, że sprawiedliwie to nie znaczy po równo.
Gdzie?
