Myślę że określenie "tradycyjny" jest przeszkodą ponieważ nawiązuje do przyzwyczajeń, czyli myśli i emocji przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Zachodzi wówczas potrzeba dociekań skąd właściwie te myśli i emocje się biorą (wzięły), co je wzmacnia a co osłabia... Trochę to, przynajmniej dla mnie, pogmatwane, wystarczy zresztą przyjrzeć się historii, tym wszystkim wojnom, skąd one się wzięły...
Rzeczywiście natomiast postrzeganie drugiego człowieka przez pryzmat korzyści (nie tylko zresztą seksualnych czy emocjonalnych) jest jego uprzedmiotowieniem, to jest bardzo niedobrze.
I to, tak naprawdę, dotyczy właściwie każdej płaszczyzny relacji międzyludzkich.
W każdej zaś relacji międzyludzkiej istnieje możliwość wymiany dobra. I o tym należy przede wszystkim pamiętać.
Ciekawe że całe judeochrześcijaństwo i cały islam przywiązują tak wielką wagę do seksualności. I są tak zgodne akurat tu, będąc zupełnie niezgodnymi gdzie indziej.
Ciekawe jest też, że mijające wieki nie zmieniły wiele w oglądzie seksualności przez te religie. Zaś z upływem tego czasu zdążyły się te religie podzielić na zwalczające się, bywa że do dziś, wyznania...
Może chodzi po prostu o to żeby mniej angażować się w przyjemności doczesne, ogólnie pojęte, zaś starać się zauważyć Boga w drugim człowieku ?
W ostatnim zdaniu napisałem właściwie to co napisała Melys w swoim ostatnim poście w tym wątku (o ile mogę się powołać, robię to nieśmiało ponieważ nie wiem czy dobrze rozumiem

).