Akceptacja

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Akceptacja

Postautor: Achill » 06 sty 2015, 16:45

Mirek pisze:Achillesie jeżeli jedziesz samochodem i uczestniczysz w wypadku drogowym, wiechał w Ciebie pijany kierowca, który w wyniku tego zdarzenia poniósł śmierć, to jesteś mordercą, prawda? Chciałeś zabić?

nie rozumiem logiki Twojego rozumowania. to nie ja wjechalem w niego wiec, jezlei ktokolwik chcial tu kogoś usmiercic to on siebie i/lub mnie.

poza tym zastanów się... nad podobna sytuacją kiedy w wypadku w ktorym uczestnicza trzeźwi kierowcy jeden z nich ten , który spowodował wypadek [i nie ma co do tego wątpliwości] zginał. Czy naprawde uważasz, że ten który przeżyl ot tak będzie sobie dlaej zył i jeździl po ulicach jakby nigdy nic?
Bo ja jestem niemal pewien, że do końca życia będzie sobie stawial pytanie: czy tamten kierowca by przeżył gdyby on wjechal na skrzyzowanie 2 sekundy później.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Akceptacja

Postautor: Mirek » 06 sty 2015, 17:16

Dlatego tyle nieporozumień między nami, ponieważ inaczej interpretujesz to co chcę przekazać.
Są sytuacje, za które nie odpowiadasz, nawet jeśli doprowadziły kogoś do śmierci.
To, że będziesz się zastanawiał, to już inna sprawa.
Jeżeli ktoś napadać Cię z zamiarem zabicia i w wyniku szamotaniny ginie napastnik, to też tego nie masz poczytane za zbrodnie. Jak będzie reagować nasze sumienie, to zupełnie inna sprawa.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Akceptacja

Postautor: Achill » 06 sty 2015, 17:43

Mirek pisze:Jeżeli ktoś napadać Cię z zamiarem zabicia i w wyniku szamotaniny ginie napastnik, to też tego nie masz poczytane za zbrodnie.

Rozumiem co chcesz powiedzieć ale takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko. Poza tym zaskoczenie, szok, reakcja wyuczona to tylko kilka pierwszych sekund, potem mózg zaczyna świadomie uczestniczyć w walce.
Mirek pisze:Jak będzie reagować nasze sumienie, to zupełnie inna sprawa.

powiedzialbym, że to kluczowa sprawa w kontekście spirytystycznego rozwoju moralnego.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Akceptacja

Postautor: Xsenia » 06 sty 2015, 21:07

Krzysztoff pisze: Ale z kolei czy taką troską o swoje dzieci można usprawiedliwić wszystkie postępki ? Np. nie udzielanie pomocy Żydom w czasie 2 wojny światowej, donoszenie na innych ?

Nie udzielenie pomocy żydom, w przypadku kiedy za pomoc im zagrażało zabicie całej ratującej rodziny, nie powinno być według mnie złem. To unikanie ryzyka w celu przeżycia. Natomiast donoszenia nigdy nie tolerowałam. Donosiło się by uzyskać jakieś korzyści, dla takiego zachowania nie ma akceptacji.

Może pytanie należy inaczej zadać , za co można zabijać ?
- za ojczyznę ? - można zabijać w imię odzyskania niepodległości ? Nie, w razie konieczności ojczyznę można zmienić.
- za wiarę ? - w obronie swojego systemu wierzeń; - np muzułmanów Nie, chyba że wyznawanie twojego systemu wierzeń jest karane śmiercią.
- w obronie swojej własności ? Nie, nigdy nie warto umierać za rzeczy materialne i na pewno nie warto za nie zabijać.

Za co można zabić już pisałam: by ratować życie najbliższych i własne.

Achill pisze:tak samo w przypadku obrony własnego czy cudzego życia lub tez wolności ... to morderca ma z tego zysk. Tyle tylko, że pod względem moralnym stacza się do rynsztoka. Nawet najszczytniejsze idee tego nie zmienią.

Zyskiem ma być własne życie lub życie najbliższych? Hm W takim przypadku rzeczywiście dla mnie ważniejsze jest pierwsze prawo natury: wydać na świat potomstwo i dopilnować by dorosło do wieku rozrodczego. To jest dla mnie ważniejsze niż ewentualne potępienie mojej duszy w przypadku zabicia człowieka. Z drugiej strony jeśli dla ciebie ważniejsza jest twoja dusza niż życie twojego dziecka, to czy to nie jest egoizm?

Achill pisze:Czlowiek zabija bo nie znajduje w sobie akceptacji dla innych, losu itp itd.

Człowiek zabija bo chce przeżyć. Normalny człowiek dodajmy.

Achill pisze:poza tym zastanów się... nad podobna sytuacją kiedy w wypadku w ktorym uczestnicza trzeźwi kierowcy jeden z nich ten , który spowodował wypadek [i nie ma co do tego wątpliwości] zginał. Czy naprawde uważasz, że ten który przeżyl ot tak będzie sobie dlaej zył i jeździl po ulicach jakby nigdy nic?Bo ja jestem niemal pewien, że do końca życia będzie sobie stawial pytanie: czy tamten kierowca by przeżył gdyby on wjechal na skrzyzowanie 2 sekundy później.

Jeśli człowiek nie jest totalnie zdegenerowany, to do końca życia będzie się zastanawiał czy dało się coś zrobić inaczej, tak by ta inna osoba przeżyła. Achill co ty myślisz? że ja bym się nie zadręczała? że nie myślałabym o tym? że olałabym sprawę i żyła spokojnie dalej?

Achill pisze:Rozumiem co chcesz powiedzieć ale takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko.

Teraz gdy żyjemy we względnym spokoju i pokoju tak. Ale co będzie gdy wybuchnie wojna?
Choć może za bardzo wybiegam w przód :) Tyle, że ja wolę się przygotować emocjonalnie na złe sytuacje (nie tylko ewentualną wojnę). Może jest to związane z tym, że nie lubię przeżywać ekstremalnych emocji, które często czujemy w przypadku niespodziewanych zdarzeń. Unikam tego jak ognia, więc i na różne sytuacje staram się przygotowywać emocjonalnie. Jak na razie żadne państwo nie ma zamiaru wypowiadać nam wojny, więc mogę trochę przesadzać :)
Nie chcę nikogo zabijać i modlę się bym nigdy nie była w sytuacji kiedy będę do tego zmuszona.

Achill pisze:powiedzialbym, że to kluczowa sprawa w kontekście spirytystycznego rozwoju moralnego

Trudno. Może w następnym życiu nie dane mi będzie mieć dzieci i będę mogła się skupić na doskonaleniu własnej duszy. Teraz czuję się zobligowana do zapewnienia bezpieczeństwa najpierw moim dzieciom, potem mnie. Jeśli za moje teraźniejsze zachowanie mam być zastopowana w rozwoju duszy, to niestety nic na to poradzić nie mogę. To jest silniejsze ode mnie. Gdy urodziły mi się dzieci, to ja przestałam się całkiem liczyć. Może taka moja karma, kara, czy obojętnie jak to nazwać.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Akceptacja

Postautor: Krzysztoff » 07 sty 2015, 10:44

Xsenia pisze:
Krzysztoff pisze: Ale z kolei czy taką troską o swoje dzieci można usprawiedliwić wszystkie postępki ? Np. nie udzielanie pomocy Żydom w czasie 2 wojny światowej, donoszenie na innych ?

Nie udzielenie pomocy żydom, w przypadku kiedy za pomoc im zagrażało zabicie całej ratującej rodziny, nie powinno być według mnie złem. To unikanie ryzyka w celu przeżycia.


Mam na ten temat inne zdanie, zasłanianie się bezpieczeństwem rodziny jest całkiem wygodne, można trwać w konformizmie i przymykać oko na zło i niesprawiedliwość poczynając od przymykanie oka na działania pracodawcy (co się stanie z rodziną jak mnie wyrzucą) , działania społeczne,polityczne - nie będę protestował bo mnie zamkną (i co z rodziną)

Większość ludzi ma rodzinę , więc kto ma się nie zgadzać , ryzykować ?
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Akceptacja

Postautor: Mirek » 07 sty 2015, 10:49

A wiesz co Żydzi teraz robią za okazaną naszą pomoc? Jak ich moralność nazwać?
Jeżeli masz kogoś z rodziny albo z kresów zapytaj jak Żydzi zachowywali się w stosunku do Polaków pod Radziecką okupacją w 1939r.
Czy uważasz, że nie pomaganie im, z narażeniem własnego i rodziny życia, w ukrywaniu się za coś nagannego?
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Akceptacja

Postautor: Achill » 07 sty 2015, 11:05

W pelni popieram Cię Krzysztofie.

Postawa księdza z filmu "Misja" granego przez Jeremiego Ironsa jest odpowiedzią na Twoje ostatnie pytanie Mirku.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Akceptacja

Postautor: Mirek » 07 sty 2015, 11:11

Achill, to niezbyt trafny przykład do moich powyższych pytań.. Tego księdza porównałbym raczej do Korczaka, który troszczył się o dzieci.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Akceptacja

Postautor: Krzysztoff » 07 sty 2015, 12:03

Mirek pisze:A wiesz co Żydzi teraz robią za okazaną naszą pomoc? Jak ich moralność nazwać?
Jeżeli masz kogoś z rodziny albo z kresów zapytaj jak Żydzi zachowywali się w stosunku do Polaków pod Radziecką okupacją w 1939r.


Co to ma za znaczenie ? Czy Twoja moralność oparta jest na zasadzie "być dobrym dla dobrych" a "złym dla złych" ?
jeżeli tak , to nie ma to nic wspólnego z chrześcijaństwem ani naukami Jezusa.
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Akceptacja

Postautor: Mirek » 07 sty 2015, 12:55

Moja moralność oparta jest na byciu dobrym dla wszystkich. Nie mam moralnego obowiązku narażać własnego i moich najbliższych życia. Mogę ale nie muszę oddać życia dla drugiego człowieka.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości