Krzysztoff pisze:Natomiast wydaje mi się że nie rozumiesz jednej sprawy - to w co wierzysz (dogmaty) czy nie wierzysz - nie będzie brane pod uwagę po 2-giej stronie życia, natomiast rozważana będzie kwestia : JAKI BYŁEŚ , jak kochałeś , jak się zachowywałeś wobec innych , czy traktowałeś ich z miłosierdziem.
Hmm..... Myślę że tak.... byłem grzeczny wobec niedoskonałych tworów Boga

ale byłem również niegrzeczny wobec Pana mego życia i śmierci

To będę zbawiony???!
Krzysztoff pisze:Osoby które przeżyły doświadczenie z pogranicza śmierci (śmierć kliniczna) - właśnie o tym mówią - że po śmierci pada jedno ale zasadnicze pytanie "jak kochałeś" ?
Po śmierci jest sąd na duszy który się odbywa przed Bogiem (którego nie widzisz ale czujesz Jego obecność i swym Aniołem Stróżem (ale czy to jest stróż czy opiekun - pewności nie mam). Słyszysz swe odczucia, słyszysz swe myśli - I ONI TEŻ! Na końcu się kajasz i sam osądzasz (od tego sądu - sądu twej pozbawionej ciała swej własnej duszy zależy wyrok - A SĄD JEST BARDZO OSTRY

Jak się już tam znajdziesz to sobie przypomnisz:) ON po ciebie przyjdzie

Ale kimże ja jestem by ciebie pouczać spirytysto

Kim jestem byś mi wierzył - i czy mi na tym zależy byś mi uwierzył
Krzysztoff pisze:W ewangelii też można znaleźć wspaniałe fragmenty które o tym mówią "nie każdy kto mi mówi panie panie wejdzie do królestwa niebieskiego" .... albo najpiękniejszy (moim zdaniem) fragment ewangelii "Hymn do miłości" z 1 listu do Koryntian
Więc pytanie brzmi nie "w co wierzyć" ale "jak kochać" ?
Akurat tu muszę się zgodzić

Ale to "jak kochać?" to nie chodzi tu o zwykłą miłość w sensie przyjaźń czy przyjacielskość! Tu chodzi o taką miłość do bliźniego że człowiek błaga swego Boga by zabił MNIE a dał życie i zdrowie JEJ! Albo gdy człowiek w sensie właściciel np. psa który tonie w przeręblu idzie na śmierć w sensie po swego przyjaciela bo ten przyjaciel mu ufa i wtedy chcąc / niechcąc Bóg ratuje nas ratując naszego czworonoga
