Dziękuje wam, że nie nazwaliście mnie szaleńcem, że nie wyśmialiście i mogłem w spokoju podzielić się swoja wiedzą. Powiem wam teraz trochę o sobie i jak wpłynęło na mnie to zdarzenie.
Byłem oszalałym od nadmiaru testosteronu i kompleksów człowiekiem pastwiącym się na najbliższych za moje nieudane życie. szarpałem się ze swoim życiem kalecząc psychicznie wszystkich odrzucając miłość i radość. uwięziony byłem w kleszczach win i obwiniania innych. Liczyłem się ja i na dodatek chciałem by inni żyli według mnie. Pracowałem na swoim i w pewnym momencie wydało mi się, że już gorzej nie może być, a ja jestem najważniejszy i mnie się wszystko należy.
Wtedy zdarzył się Incydent.
teraz po kilku latach odrzuciłem stary świat i stare przyzwyczajenia. Odeszli starzy znajomi i żona, która nie chciała uwierzyć w to wszystko co mi się przytrafiło. Nie potrafiła zaakceptować tego, że już nigdy nie będzie jak przed Incydentem. Nie potrafiła zrozumieć, że skończyłem pomnarzać, a zacząłem się rozwijać duchowo.
Minął czas odnalazłem się w sferze, która kiedyś dla mnie była obiektem drwin. JA wielki Pan handlowiec pogardzałem nierobami artystami. teraz maluje obrazy i pisze opowiadania, książki. Odnalazła mnie na drodze piękna kobieta, która zaakceptowała mnie takim jakim jestem. Uwierzyła we wszystko ponieważ podobnie jej losy się splotły.
Mimo wszystko, mimo mistycyzmu przepełniającego mój świat jestem bardzo racjonalnym człowiekiem i wiem jak to brzmi dla zwykłego zjadacza chleba. Ale proszę mi wierzyć, jeżeli po śmierci sprawdzi się ta teoria to możemy spać spokojnie, opiekunowie czuwają byśmy odrabiali lekcje życiowe, a nie czyniąc innym przykrości dla naszej własnej satysfakcji spokojnie doczekamy chwili gdy przejdziemy kryształowym mostem ku potężnym wieżą naszego prawdziwego domu, gdzie czas nie stanowi żadnego problemu.
