Śledziłem ostatnio relacje osób które przeżyły śmierć kliniczną. Bardzo często to w co wierzyły, w jakiś sposób przekładało się na to co zobaczyły. Szczególnie u osób nazwijmy to silnie uwarunkowanych obrazami i przekonaniami religijnymi. Niektóre nawet widziały Jezusa.
Zastanowiło mnie jednak to, że nie trafiłem na relację, aby ktoś spotkał zaraz po śmierci klinicznej istotę którą postrzegałby jako demoniczną lub po prostu szatana. Zawsze mówią o tym, że stan w jakim się znaleźli był rodzajem euforii. Później następował powrót.
Z przekazów Duchów wynika jednak jasno, że zaraz po śmierci przechodziły trudny okres zaburzeń i swoistej pokuty. O tym też dowiedział się Kardec. To by wslkazywało na to, że śmierć kliniczna przebiega odmiennie od pełnej deinkarnacji. Jest jakby innym zjawiskiem - co sądzicie na ten temat ?

