000Lukas000 pisze:To nie jest poniżej pasa, takie były wtedy realia.
Proszę cię nie patrz na współczesne zielarstwo poprzez dawne czasy. W dawnych czasach to właśnie "lekarze" najczęściej upuszczali krwi, nie znachorzy.
000Lukas000 pisze:Ludzie zamiast się myć smarowali się mąką, bo woda była "szkodliwa".

Pierwsze słyszę. Mąkę to się stosowało na odparzenia pupy niemowlaka, ale raczej nie do mycia. Kto by drogą mąkę, z której wyrabiało się chleb powszechni używał do mycia?? Żaden obecny znachor by tego nie zalecił.
000Lukas000 pisze:A choroby postrzegano jako ingerencje demonów, najlepsze metody to były upusty, lewatywa, wymioty.
Wszystko to stosowali ówcześni "lekarze"

a nie znachorzy.
000Lukas000 pisze:Albo metody bardziej drastyczne, tylko że dzisiejszą chemie zastępowano właśnie wsadzaniem do pieca lub jeszcze gorszymi zabiegami.
Nie przeczę, bywali źli znachorzy, tak samo jak dzisiaj masz dobrych i złych (podobno wykształconych) lekarzy.
000Lukas000 pisze:Dzisiejsza wiedza o ziołach, obejmuje naukowe badania nad nimi połączone z tą pożyteczną wiedza z tamtych czasów a odcięta została ta większość która była zwykłymi gusłami. Nie było wtedy większej wiedzy, to iluzja którą wpajają sobie pokolenia, że kiedyś było lepiej.
I tu masz po części rację. Zgadzam się, że dzisiejsza wiedza o ziołach zaczyna obejmować badania nad nimi. Ale nie zgodzę się, że większość odrzuconych to gusła. Np. w "Potopie" Sienkiewicza masz tam wzmiankę o tym, że Kmicicowi na ranę przyłożono (o ile dobrze pamiętam) kawałek chleba, wymieszany ze śliną i pajęczynami. Teraz byś się złapał za głowę i powiedział, że to gusła. Ale dopiero niedawno odkryto dlaczego to działało:
"Słynny chleb zagniatany z pajęczyną, który przykładano na rany, to bardzo dobry tego przykład. Włókna pajęczej sieci składają się z białka, które jest doskonałą pożywką dla rozwoju bakterii i pleśni. Aby misterna konstrukcja nie została zjedzona przez niewidoczne drobnoustroje, sieć pokryta jest naturalnym środkiem bakteriobójczym - antybiotykiem. Z przyłożonej na ranę pajęczyny, uwalnia się zabójcza dla bakterii substancja, co znacznie zmniejsza ryzyko infekcji. Obecność chleba w takim ludowym opatrunku można porównać do dzisiejszych „substancji pomocniczych”. Przed dodaniem pajęczyny chlebowy miękisz żuto. Ponieważ w ludzkiej ślinie znajduje się substancja bakteriobójcza, jaką jest lizozym, takie przygotowanie dodatkowo potęgowało siłę opatrunku."
Ktoś też odrzucił przykładanie larw much do ran, bo to nieestetyczne i okropne. A teraz do tej metody wracają lekarze właśnie. Bo larwy much żywią się tylko tkanką martwą i ta metoda potrafi uratować nogę.
000Lukas000 pisze:Kiedyś chłop się zranił, wdała się gangrena, nie stać go było na nic, więc brał siekierę i sobie odcinał nogę, a następnie się wykrwawiał. Dziś jak coś złego się dzieje idzie do lekarza i ma zapewnioną opiekę i mimo wszystko, dostęp do tych leków też.
Dziś jak cukrzykowi zaczynają się problemy z ranami na nogach, to co lekarze robią? AMPUTUJĄ. Poczytaj o współczesnych amputacjach u cukrzyków. I ty mi piszesz o dawnych chłopach....
000Lukas000 pisze:ale zioła nie są w stanie wyleczyć wszystkiego
Są w stanie. Po prostu lekarze jeszcze nie przebadali większości roślin na ziemi. Ale fajnie by było gdybyś poczytał sobie troszkę o współczesnym znajdowaniu leków w roślinach. Wiedza tysiąca lat o ziołach została spalona na stosach. A ona powstała na bazie doświadczeń pokoleń ludzi. Teraz ludzie współcześni ponownie zaczynają ją odkrywać, ale to jeszcze długo potrwa.
000Lukas000 pisze:Problem jest więc tylko w dwóch iluzjach, które tworzymy sami sobie, pierwsza to stwierdzenie "bo kiedyś było lepiej"
Nikt nie napisał, że kiedyś było lepiej. Kiedyś życie było dużo cięższe, ale ludzie radzili sobie jak umieli. Teraz za to mamy choroby cywilizacyjne, których kiedyś nie było. Problemy z cerą, trawieniem, sercem, nerwami, depresjami. To wszystko mogą wyleczyć zioła.
Lukas dobrze ci mówił twój nauczyciel. Ja też nigdy bym nie zalecała by przestać się leczyć i nie chodzić do lekarza. Do wszystkiego trzeba podchodzić z rozumem, a nie ślepo wierzyć, że lekarz, czy znachor wam pomoże na 100%.
Atali masz rację, że zioła mogą działać pomocniczo. Mogą też leczyć proste przypadłości. Ale chorób genetycznych nie wyleczy ani medycyna, ani ziołolecznictwo. Gruźlicę leczy się szczepionkami a nie antybiotykami. Na sepsę ludzie umierają i dzisiaj, pomimo iż są w szpitalach i dostają leki. A zapalenie płuc ja leczę inhalacjami a nie antybiotykami. Inhalacjami z inhalatora i leków medycznych, żeby nie było

Dżumę, cholerę nikt nie wyleczył, gdyby teraz była taka epidemia to ludzie też by umierali tysiącami. Szczepienia ochronne tu zadziałały, nie antybiotyki.
atalia pisze:Zresztą zioła też maja rózne działania niepożądane i nie mozna brać ich bez żadnego umiaru.
Już to pisałam. Nic w nadmiarze nie działa dobrze.