Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Postautor: Obserwator » 24 paź 2014, 22:54

Przeszedłem przez punkt na linii rozwoju mojego światopoglądu, zza którego nie mam już drogi powrotu. To dziwne – miesiąc temu nie znałem jeszcze spirytyzmu, a obecnie zrozumiałem, że udało mi się odkryć coś bardzo dla mnie istotnego. Skoro wszyscy opowiadają na forum o tym, jak stało się to, że zostali spirytystami, pomyślałem, że być może kogoś zainteresuje moja historia.

W zasadzie od kiedy pamiętam zadawałem sobie zawsze jedno pytanie: kim jestem, dlaczego jestem świadomy tego że istnieję ? (ot takie miałem zboczenie, zamiast uganiać się za piłką i dziewczynami) ;) Religia dawała na to odpowiedź, ale wymagała wiary. Już jako nastolatek odkryłem, że nie mogę kierować się wiarą, jeśli nie chcę utknąć w mglistej mgle złudzeń. Odrzuciłem religię i zostałem materialistą. Myślałem, że nauka odpowie na moje pytania, ale im więcej wiedziałem, tym bardziej mglista wydawała mi się odpowiedź na najważniejsze dla mnie pytanie. Nauka odpowiadała hipotezą, że moja samoświadomość to funkcja mózgu. Problem polegał, na tym, że przyjęcie jej wymagałoby wiary w nieomylność naukowych hipotez, bo samoświadomość jest czymś zbędnym z punktu widzenia ewolucjonizmu. Istota będąca tylko konglomeratem wyspecjalizowanych w różnych funkcjach komórek wcale nie potrzebowałaby samoświadomości do funkcjonowania. Ba – samoświadomość powodowałaby, że taka istota byłaby mniej wydajna we własnym środowisku, choćby przez to, że traciłaby czas na rozważania (tak jak ja) , zamiast działać i zaspokajać swoje potrzeby.
Inna hipoteza głosi, że samoświadomość jest ewolucyjnie konieczna, aby wśród naczelnych pojawiły się zachowania społeczne. To kolejna naciągana hipoteza, bo nawet mrówki posiadają zachowania społeczne ( funkcjonujące skuteczniej niż te w świecie ludzi) więc znów nie mogłem znaleźć żadnej wiarygodnej odpowiedzi. Mimo tego jednak, dalej szukałem swojego Graala w namacalnym materializmie. Zajęło mi to kilkadziesiąt lat i im więcej wiedziałem, tym bardziej wątpiłem w to, że nauka da jakąkolwiek istotną odpowiedź w tej kwestii.

Co się stało ?
Mam wrażenie, że mój Opiekun miał dość wysłuchiwania moich pytań o to kim jestem, w czasie, kiedy coraz bardziej bezproduktywnie przemielałem naukowe teorie, więc wcisnął mi w dłoń pierwszą książkę o spirytyzmie, a potem powiedział: „masz czytaj i przestań mnie w końcu zamęczać pytaniami bo mam ważniejsze sprawy do zrobienia. ;)

Przeczytałem i chciałem więcej. Zacząłem dostrzegać, że mam do czynienia z istniejącymi faktami, które właśnie „mój ukochany” materializm zepchnął na margines ludzkiej świadomości. Czy przyjąłem coś na wiarę ? Nic. Przeanalizowałem wydarzenia. Zrozumiałem, że nie można stosować kryteriów powtarzalności nauk fizycznych do zjawisk mających charakter inteligentnych manifestacji. To był mój punkt wyjścia do spirytyzmu. Powszechność oraz podobieństwo zjawisk wyjaśniała, że nie może być mowy tylko o celowej manipulacji. Potem pozostało mi tylko zapoznać się z treścią przekazów jakie uzyskano w czasie seansów.

Co uzyskałem ?
Spokój. Nigdy nie przypuszczałem, że otrzymam tak jasną i logiczną odpowiedź na pytanie kim jestem. Ba, nie wierzyłem już, że to możliwe. Teraz mam wrażenie, że mój światopogląd domknął się.

Kiedyś jako nastolatek chodzący do kościoła nie umiałem zrozumieć idei chrześcijańskiego nieba i na swoją potrzebę wymyśliłem sobie, że jeśli ma mnie spotkać po śmierci coś dobrego, to nie będę śpiewał w chórach anielskich ;) , tylko osiągnę stan w którym moja wiedza będzie pełna a świadomość nieograniczona. Teraz wiem, że jestem tutaj po to ( i wrócę jeszcze nie raz ) aby właśnie zasłużyć sobie na dokładnie taki stan. To zaskakujące, że jeszcze jako nastolatek miałem takie właśnie marzenie, jakbym przeczuwał po co tutaj jestem i marzył właśnie o tym. Teraz ogarnął mnie spokój, bo wiem, że mam na to wszystko szansę i co najważniejsze wszystko zależy ode mnie. Tak po prostu. A jeśli coś się nie uda, zawsze będzie termin poprawkowy, zupełnie jak na studiach ;)

Przepraszam za długi post, ale moja droga do spirytyzmu była jeszcze dłuższa :)
"Żeby zdobyć wiedzę, trzeba studiować. Żeby zdobyć mądrość, trzeba obserwować."
 Marilyn vos Savant
Awatar użytkownika
Obserwator
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 292
Rejestracja: 03 paź 2014, 22:48
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Postautor: Achill » 24 paź 2014, 23:10

Obserwatorze.
Nie kazdy z nas jest spirytystą, niekorzy są wciąż poszukujący.
osobiście mam podobne wrażenie, ze po zetknięciu ze spirytyzmem nie tylko wszytsko się wyjaśnia i układa w jedna całość, ale i ogarnia człowieka spokój.
Obserwator pisze:A jeśli coś się nie uda, zawsze będzie termin poprawkowy, zupełnie jak na studiach

No, no uważaj ;)
spirytyzm nie uczy bezkarności. Jesli zrobisz coś źle Twoj duch poniesie tego konsekwencje czy juz na Ziemi, czy w tym posmiertnym wymiarze. Pamiętaj, że reinkarnacja tez może być formą konsekwencji - zesłania na Zeimie może mieć jakiś cel, zmusić Cię do nauczenia Cię czegoś - rozwiązania konfliktów itp itd.

poza tym cieszę się że dołączyłeś. lubię Twoje trzeźwe spojrzenie.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Postautor: Obserwator » 25 paź 2014, 02:36

Achill pisze:Obserwatorze.
No, no uważaj ;)
spirytyzm nie uczy bezkarności. Jesli zrobisz coś źle Twoj duch poniesie tego konsekwencje czy juz na Ziemi, czy w tym posmiertnym wymiarze. Pamiętaj, że reinkarnacja tez może być formą konsekwencji - zesłania na Zeimie może mieć jakiś cel, zmusić Cię do nauczenia Cię czegoś - rozwiązania konfliktów itp itd.


Wiem o tym :)

Ale, w porówniu z wiecznymi mękami po jednym jedynym nieudanym życiu (z dala od jedynie słusznej religii), którym straszono mnie od dziecka, rzeczywista możliwość odpokutowania, naprawienia błędów, a potem dalszego doskonalenia jest czymś naprawdę sprawiedliwym. :)

Wiesz jestem teraz w fazie analizowania swojej przeszłości pod kątem tego co zrobiłem źle, a co dobrze. Na pewno trochę nasłucham się od swojego Opiekuna ;) i pewnie też jeszcze nie raz namęczę w materialnym świecie, ale liczy się cel, a ten jest możliwy do osiągnięcia.

To co mnie martwi, to fakt, że któregoś dnia znów zacznę od dzieciństwa i znów nie będę miał pojęcia spirytyzmie i znów pewnie będę walił głową w mur materializmu szukając odpowiedzi na to samo pytanie ;) :) No ale taki to już człowieczy los :)
"Żeby zdobyć wiedzę, trzeba studiować. Żeby zdobyć mądrość, trzeba obserwować."
 Marilyn vos Savant
Awatar użytkownika
Obserwator
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 292
Rejestracja: 03 paź 2014, 22:48
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Postautor: Mirek » 25 paź 2014, 05:08

Niekoniecznie tak musi być Obserwatorze. Owszem zaczniesz od powtórnych narodzin lecz możesz od samego początku być osobą bardzo wierzącą (nie mylić z religijną) i na wysokim poziomie moralnym. Wszystko w Twoich rękach tu i teraz. Od tego będzie zależało Twoje następne wcielenie.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Postautor: atalia » 25 paź 2014, 11:31

He, he, skąd ja to znam???
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Postautor: Nikita » 25 paź 2014, 11:47

Bardzo ciekawie piszesz Obserwatorze...bardzo madrze...W przyszlym wcieleniu trafisz na pewne wskazowki, krtore Cie zaprowadza tam gdzie uprzednio dotarles....nie ma przypadku...byc moze nie przypadkowow trafiles na spirytyzm...byc moze juz sie znim spotkales w poprzednim wcieleniu....Zycze Ci wytrwalosci na drodze ku poznaniu...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Postautor: Darel » 26 paź 2014, 19:18

Bardzo mądry wpis obserwatorze :) Mnie osobiście cieszy, że przeszliśmy dosyć podobną drogę, chociaż ja na dzień dzisiejszy nie nazwałbym się spirytystą - co najwyżej sympatykiem spirytyzmu :)
Powodzenia w dalszej drodze rozwoju :chico:
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Darel
 
Posty: 175
Rejestracja: 22 mar 2014, 16:12

Re: Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Postautor: Krzysztoff » 26 paź 2014, 19:46

Obserwator pisze:Przeszedłem przez punkt na linii rozwoju mojego światopoglądu, zza którego nie mam już drogi powrotu. To dziwne – miesiąc temu nie znałem jeszcze spirytyzmu, a obecnie zrozumiałem, że udało mi się odkryć coś bardzo dla mnie istotnego. Skoro wszyscy opowiadają na forum o tym, jak stało się to, że zostali spirytystami, pomyślałem, że być może kogoś zainteresuje moja historia.

Przekroczyłeś Rubikon :) , to bardzo ważny moment, pamiętam że dla mnie też było to trudne. Ja miałem trochę inną drogę, jakoś do ateizmu nigdy mnie nie zawiało, ale zawsze coś było "nie tak" w innych religiach . Już jako nastolatek stwierdziłem że wiele religii ma pewien uniwersalny rdzeń ale są obudowane "kulturowymi naleciałościami". Co ciekawe nigdy nie studiowałem wielu religii więc to przekonanie przyszło chyba za mną z poprzedniego wcielenia :) . Myślę też że bałem się zaangażować bo to wymaga przewartościowania swojego wygodnego świata...

No i spirytyzm tu mi pomógł bo już nie miałem się do czego przyczepić :lol:
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Postautor: Xsenia » 26 paź 2014, 20:51

Bardzo ciekawe obserwacje Obserwatorze :D
Ja miałam całkiem inny początek ze spirytyzmem. Na podstawie wiary, nauki, dogmatów, przekonań w mojej rodzinie, i wielu innych nauk i doświadczeń wytworzyłam sobie własną wiarę i przekonanie o życiu i wszystkim tym co nas otacza. Różne religie nie zgadzają się z tą moją własną religią. Ateizm, materializm też się z nią nie zgadza. I trafiłam na spirytyzm. Zgadza się z tym w co wierzę tak w 80%. Nie jestem spirytystą w 100%, bo są sprawy, w których totalnie się ze spirytyzmem nie zgadzam. :) Ale pomimo to spirytyzm jest najbardziej zbliżony do tego w co wierzę i o czym jestem przekonana :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Przeszedłem przez punkt krytyczny :)

Postautor: 000Lukas000 » 27 paź 2014, 09:12

Gratuluje dotarcia do pierwszej Bazy

Milo się czyta o czymś co tak blisko nas dotyczy, choć moja droga koncentrowała się na analizie Religii i był czas że działałem w zgodzie z zasadą "Sola Scriptura" . :lol:

Spirytyzm nie jest końcem, jest początkiem drogi i właściwym kierunkiem.

Obierz sobie na przyszłość pewien kurs, co byś chciał mniej więcej osiągnąć, nie jakieś szczegółowe wyobrażenie. Zapewniam cię że twój opiekun poprowadzi cię tą drogą choć ścieżkami którymi się nie spodziewasz.

Mnie tak prowadzi od ponad 10 lat, i gdyby ktoś mi powiedział co będę robił i jakim będę człowiekiem dziś to moja reakcja była by taka :? :lol:
A co jeszcze nas czeka?
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Następna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość