Witam.
Dzisiaj znalazłem to forum, przeczytałem kilka tematów i mam wielką nadzieje że ktoś mógłby mi pomóc w zrozumieniu mojej sytuacji. Wszystko zaczęło się półtora roku temu gdy zacząłem słyszeć głosy w głowie. Co może być istotne to to że w tym czasie zajmowałem się medytacją, aromaterapią, w wolnym czasie oglądałem duża filmów na youtube z tematyki spiritual awakening .
Dokładnie nie pamiętam początków bo był to straszny okres, ale zacząłem słyszeć głosy które się do mnie zwracały. Z początku wsłuchiwałem się chcąc zrozumieć o co im chodzi , były to przeważnie głosy negatywne. To był szok dla psychiki i ciała,w ciągu tygodnia zostałem owładnięty przez te głosy. Pod tak dużym obciążeniem głosów i negatywizmu oraz natłokiem natarczywych ohydnych myśli od których nie mogłem się odpędzić , chcąc skończyć ten koszmar jedynym wyjściem okazało sie samobójstwo. Próba nie udana.
To co działo się w pierwszym tygodniu można nazwać epizodem paranoidalnym. Nie będę opisywał szczegółów, było dużo rzeczy których nie dało się racjonalnie wytłumaczyć.
Jak można się domyśleć moje życie legło w gruzach, straciłem wszystko. Żyłem w innym świecie pełnym strachu ciągle atakowany przez głosy. Miałem różnego rodzaju wizje których nie rozumiałem. Szukałem sposobów na radzenie sobie z głosami, próbowałem różnych strategi od skupianiu uwagi na czymś innym po walkę i wyzywanie, to drugie tylko pogarszało sytuacje. Nie da się opisać życia z ciągle rozpraszającymi negatywnymi głosami w głowie które różnymi sposobami próbują cię owładnąć.
Zawsze wierzyłem w sprawiedliwość i dobroć ale przez te doświadczenia straciłem wiarę że Bóg istnieje, że może na takie coś pozwolić, na istnienie takiego zła.
Po przeczytaniu wszystkiego co możliwe na temat fenomenu słyszenia głosów i poznaniu doświadczeń innych wróciłem na drogę wiary. Idea że są to duchy i nie wszystkie duchy muszą być dobre pozwoliła mi się trochę od nich zdystansować.
Miałem doświadczenie w nocy. Gdy próbowałem zasnąć atakowany przez głosy zacząłem się modlić i po jakimś czasie poczułem uczucie bezpieczeństwa, świadomość że Bóg jest silniejszy że głosy nie mogą mi nic zrobić. Miałem uczucie jakbym wracał do swojego ciała i czułem się bezpieczny i spokojny.
Od tego czasu głosy nie mają na mnie takiego wpływu. Cały czas próbują mnie wciągnąć w dyskusje. Zagadują pozytywne słówka żeby przyciągają moją uwagę żeby po chwili znowu zaatakować. Wiedzą że jak jestem w stanie strachu to mają kontrole dlatego kłamią cały czas. Rzeczy typu że mam raka, że z tego nie wyjdę , że oddałem dusze diabłu, że nie a Boga. Doświadczenie pozwoliło mi ich zdemaskować i poznać ich naturę dzięki czemu nie mają takiej kontroli.
Podzieliłem się tymi doświadczeniami bo próbuje to wszystko zrozumieć i chciałbym poznać wasz punkt widzenia na ten temat. Są inne osoby które też słyszą głosy i może to być to dla nich pomocne w tak trudnej sytuacji.
Dziękuje Pozdrawiam

