ale mnie rozłożyłeś na części mniejsze
gaba75 pisze:
Powiem tak, dla mnie we wszystkich sytuacjach jest jakaś współodpowiedzialność. Każda z tych sytuacji rodzi pytania, po zadaniu których zgłębiana jest jakaś wiedza na dany temat. Ale wychodzi na to,że nikt nie powinien odpowiadać sam za swoje czyny.
Ludzie powinni być sprawiedliwi, brać pod uwagę fakt, że nie zyjemy sami na świecie i że każdy każdemu jest potrzebny i każdy powinien byc tego świadomy. Ale niestety, spotykamy róznych ludzi i różne sytuacje a do tego prawo jest bezlitosne.

gaba75 pisze:Chcemy iść na spacer we dwoje. Zgadzamy się oboje że tego chcemy w tej samej minucie. Czy za to co się wydarzy na tym spacerze odpowiada jedna osoba?
gaba75 pisze:Albo np. Jedziemy autokarem na wczasy. Jeden z podróżujących zajmuje uwagę kierowcy rozmową, choć ten powinien obserwować jezdnię. Kto jest winny jesli wydarzy się wypadek?
gaba75 pisze:para młodych ludzi bierze ślub,obojętne, czy jest to cywilny czy kościelny ślub. Przyrzekają sobie oboje różne rzeczy,które nie maja całościowego pokrycia w ich późniejszym życiu, kto jest odpowiedzialny za rozpad?
gaba75 pisze:Para ludzi decyduje się na seks bez zabezpieczenia,przy czym oboje są dorośli i świadomi konsekwencji. Kto zatem jest winny tym konsekwencjom, czyli np zarażeniu czymkolwiek, czy ciąży, kobieta czy mężczyzna?
gaba75 pisze:Więc nie biorę pod uwagę tego że mam sama siebie winić za wszystko.
gaba75 pisze:Jesli dziecko rodzi się z chorobą, to kto za to odpowiada, sama matka czy sam ojciec? A może lekarz? A może samo to biedne dziecko? bo karma? Bo tak miało być.
gaba75 pisze:A jeśli kierowca wsiada za kierownicę pijany w sztok, a jego towarzysze libacji, trzeźwiejsi widząc to nie reagują, tak jak powinien zareagowac zdrowo myslący człowiek, to kto jest winny?
gaba75 pisze:Inna sytuacja jesli tenże pijany kierowca wsiada do auta wychodzi z libacji zapewniając swoich towarzyszy, że nie brał samochodu i wraca np autobusem do domu, po czym kieruje się już nie widziany przez kolegów do swojego pojazdu wsiada za kierownicę i powoduje wypadek, co wtedy? kto jest odpowiedzialnym w takiej sytuacji,a może lepiej powiedzieć co spowodowało taki stan rzeczy?
gaba75 pisze:Musiałabym lepiej pomyśleć kiedy odpowiadamy za coś sami, bo nic mi do głowy nie przychodzi.
gaba75 pisze:jeszcze jedna sytuacja.jesli dziewczyna postanawia udać się po urodzinach koleżanki, w nocy, sama do domu, jest trzeźwa, droga do domu prowadzi przez las, koledzy proponują jej że odprowadzą ona nie bardzo chce i oni też zostawiają ją z tą decyzją, bo woli iść sama, ze względu na brak zaufania do tychże ludzi, idąc samotnie napotyka gwałciciela na swojej drodze,zdarza się sytuacja traumatyczna dla dziewczyny i kto jest temu winien, dziewczyna czy koledzy którzy wiedząc że nie powinna po nocy chodzić sama wypuszczają ją?
gaba75 pisze:Powiem tak, dla mnie we wszystkich sytuacjach jest jakaś współodpowiedzialność. Każda z tych sytuacji rodzi pytania, po zadaniu których zgłębiana jest jakaś wiedza na dany temat. Ale wychodzi na to,że nikt nie powinien odpowiadać sam za swoje czyny.
gaba75 pisze:Xseniu,z tego co piszesz wysuwam wniosek, że albo sama siebie winisz za wszystko, albo całościowo zrzucasz winę na innych.
gaba75 pisze:Dlaczego Maria zaszła w ciążę i mówi się o niepokalanym poczęciu?dlaczego więc za to nie ona sama wychowywała Jezusa skoro mówisz że to wina kobiety że zachodzi w ciażę. Dlaczego Maria sama nie podróżowała tylko miała pomoc. Przecież według Ciebie ona jest winna zaciążenia i powinna za to być ukarana. Przecież to ona sama podjęła decyzję według Ciebie że zgadza się nosić w swoim łonie dziecko które dał jej Bóg tak?
gaba75 pisze:Kobieta zachodzi w ciążę Xseniu, nie sama, więc nie wiń kobiet za to że są kobietami. Nie wpędzaj je w poczucie winy.
gaba75 pisze:Tak, masz rację, mogła się zabezpieczyć, dlaczego nie. Jesteśmy w końcu dorośli i mamy dostęp do antykoncepcji, ale dlaczego to zawsze kobieta musi myśleć według Ciebie.
gaba75 pisze:A jesli zdarza się sytuacja,że kobieta mówi mężczyźnie że dziś nie może bo ma dni płodne, mężczyzna stwierdza że będzie bardzo uważał i nic się nie stanie, kobieta mu ufa bo oboje zdecydowali że chcą się kochac i pragną tego, to co wtedy. Czy należy tu winić kogoś?. Sytuacja wiąże sie z zaufaniem.Kobieta ufa mężczyźnie, mężczyzna świadomy dni płodnych kobiety, kocha się z nią. Po kilku tygodniach ona mówi że zaszła w ciążę, on jest w szoku. I.....kto jest winny?
gaba75 pisze:Kobiety mnie nienawidzą. Zadaję sobie pytanie dlaczaego tak jest? i nie znajduję odpowiedzi. Nie jestem piękna- wszystkie kobiety są ode mnie ładniejsze, mam charakter dość nietypowy, każdy napotkany mężczyzna mówi mi że jakaś tam jest 100 razy lepsza, że do pięt którejś nie dorastam, że nie powinnam żyć, że mam się powiesić. To co ze mna jest nie tak? Bo z tego co mi wiadomo nie bardzo mam ochotę wpędzać siebie w poczucie winy całościowo.
gaba75 pisze:Ja jestem spod znaku Barana
gaba75 pisze:To mężczyzna tak naprawdę decyduje o wyborze partnerki.
gaba75 pisze: Takich którzy potrafią kochać jedną kobietę, dbać o nią tak, żeby wiedziała, że może ufać swojemu mężczyźnie, takich przy których kobieta będzie czuła się bezpieczna do końca swoich dni. Wiadomo, że związki przechodzą jakieś kryzysy, ale życzyłabym sobie, żeby mężczyźni byli dojrzali i nie oszukiwali kobiet. jak takiemu dużo we mnie rzeczy nie odpowiada, to lepiej niech nie szaleje tylko odejdzie.
gaba75 pisze:Wczoraj wieczorem oglądałam program surowi rodzice. Nie mogę się nadziwić rodzicom,którzy oddają swoje dzieci do innych ludzi na wychowanie. Lub do instytucji typu poprawczak. Brrrrrrrrrr. Na samą mysl robi mi się niedobrze. A gdzie panie pracujące w szkołach. Pedagogowie, psychologowie. Mamy bardzo dobrych uczonych, tylko szkoda że prawo jest beznadziejnie skonstruowane.
gaba75 pisze:Miałam kiedyś ucznia. Bardzo inteligentny. Z rodziny w miarę średniej klasy. matka borykała się z problemami sama. Tatuś był zajęty pracą nazbyt żeby podjąć się rozwojowi syna. No więc wzięłam się za rozwój chłopaka i co?. Przeszliśmy oboje nie mało. Chłopak mnie zastraszał z kolegami. rzucał się na mnie w klasie przy innych uczniach,manipulował, próbował dosłownie wszystkiego. A na koniec roku szkolnego dostałam od niego najpiękniejszego kwiatka i to ze szczerymi podziękowaniami. Gdzie była wtedy Pani pedagog i psycholog. Ano próbowały przeszkadzać mi z zazdrości w podjętej terapii- rozwoju. Teraz po kilku latach wspominam tę szkołę i klasę bardzo miło. Najlepsza była Pani dyrektor. Nawet dla dobra dzieci przeciwstawiłam się jej zdaniu, które było podyktowane przez zazdrosne koleżanki. Nie żałuję. Warto było. Teraz wspominam to jak zadanie które warto było podjąć w imię dobra.
gaba75 pisze:Sa sytuacje w których decyduje za nas Bóg.
gaba75 pisze:Przepraszam, ale nigdy nie zrozumiem brania odpowiedzialności za czyn samemu.
gaba75 pisze:bo za dużo miałam wrogów i bała się stanąć po mojej stronie. ja się cieszyłam z tego stanu rzeczy, ponieważ podobno lepiej jest mieć wielu wrogów a jednego przyjaciela.
gaba75 pisze:A innymi kobietami się przejmuję, bo trzeba na niektóre bardzo uważać, nie wiedziałaś o tym?
gaba75 pisze:Xseniu, z tego, co pisałaś wcześniej przeszłaś jakieś próby manipulowania Twoim życiem przez innych.
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości