Bóg z wami!
Gdy Chrystus, Najczystszy Duch, Jednorodzony Syn Boga, szedł w imię Ojca na świat, by zanieść nieszczęsnej ludzkości dobrą nowinę Miłości, by zbłąkanym wskazać zatraconą ścieżkę powrotu do Ojca, by cierpiącym wskazać drogę do krainy wiecznej szczęśliwości rozpętało się całe piekło, postanawiając nie dopuścić Go za wszelką cenę: do mieszania się w ich królestwo, za jakie uważali) całą ziemię. - Zastraszyć Go, zastraszyć! Wymyślimy Mu najokrutniejsze męki dla ciała, by się nie odważył tego ciała ludzkiego przyjąć na
siebie. I stworzyli plan śmierci krzyżowej dla Niego. Z całą magiczną premedytacją obmyślili każde przybicie gwoździa, każdy cios, by męki te były stokroć okrutniejsze, niż przy śmierci krzyżowej zwyczajnego człowieka. Wiedział On o tem dobrze. Nie chciał jednak ograniczać ich wolnej woli, by potem, trwając dalej w uporze przeciw Bogu, nie
wykrzykiwali: "Wyrwałeś nam przemocą naszych poddanych, nie licząc się z wolą naszą." Więc przyjął dobrowolnie męki cielesne, jakie Mu wymyślili. Gdy jednakże godzina tych cierpień krzyżowych się zbliżała, a oni widzieli, że On idzie na nie z niewzruszonym spokojem, zaczęli na gwałt obmyślać inne plany, byle tylko ludzkość odciągnąć jak naj-
dalej od Ojca i by zapomniała o nauce Chrystusa. Siedem ich stworzyli; przykro jest o nich mówić i chętniebym wcale o tem nie wspominał, gdyby nie było trzeba podać ich wszystkich z czasem dla ostrzeżenia, gdyż niektóre z nich próbowali i jeszcze obecnie próbują przez potworne wynalazki znów w czyn wprowadzić. Jednym z tych planów było uśmiercenie Chrystusa po Jego śmierci fizycznej także i w ciele niewidzialnem dla przeciętnych ludzi, podtrzymującem komórki Jego ciała, widzialnego dla wszystkich śmiertelników, którzy wówczas żyli na ziemi, by już nigdy nie mógł użyć sił, wibrujących na ziemi i naokoło niej do przybrania na siebie bodaj na chwilę podobnej postaci, w jakiej żył nal ziemi i by nie mógł się już zjawić nikomu. Słyszeli bowiem, jak Chrystus niejednokrotnie mawiał do uczniów, że choć odejdzie z tego świata, to będzie do nich przychodził i co więcej, że będzie z ludźmi po wieczne czasy. Tego się najwięcej obawiali i temu chcieli przeszkodzić. Na wypadek jednakże, gdyby im się nie udał ten plan, mieli wodzowie piekieł przygotowany już plan inny, niemniej złośliwy. Wiedzieli już oni, że Chrystus ma nie takie ciało, jak inni ludzie na ziemi, że zapewne stworzył je sobie sam z fluidarnych cząsteczek, o czem świadczył już sam fakt, że Marja, matka Jego, pozostała czystą. po Jego narodzeniu, czyli, że nie taką drogą przyszedł na świat, jaką rodzą się ludzie.Bo też rzeczywiście Chrystus nie przyszedł na świat w taki sposób, jak inni ludzie. Żeby wam uprzystępnić zrozumienie tego misterjum, tej tajemnicy, możnaby powiedzieć, że zrodzenie Chrystusa odbyło się w przybliżeniu w sposób podobny do tego, w jaki materjalizują się istoty duchowe przy pomocy teleplazmy tak zw. medjów, ożywionej ich siłą. magnetyczną. w połączeniu z magnetyzmem przyrody. Różnica jednakże między postacią. zmaterjalizowanego ducha, a widzialnem ciałem Jezusa jest wielka. Marja, Matka Jego, duch już przebudzony, widziała, że jest źle, bardzo źle z duchami, żyjącemi w materji, błądzącemi wciąż w ciemnościach własnej woli, w odosobnieniu od woli Ojca. I dobry ten duch w tym celu na świat przyszedł, by ratować zbłąkanych. Lecz niemal wszystko, cała ta świadomość dobrego i złego, pozostała w Jej duchu utajoną.; nie miała odwagi powiedzieć prawdy temu światu. Modliła się tylko, modliła się często, proszą.c Boga, by sam oświecił ciemną. ludzkość i duchy niewcielone i by nauczył
ich zapomnianej miłości i wiary w Niego oraz dał im poznać prawdziwe życie. W chwilach modlitwy, tej świętej ekstazy Jej ducha, zbliżały się ku Niej jasne, dobre duchy, zwiastują.c Jej, że Bóg ześle Swojego Syna dla ratowania zbłąkanych. Wiedziały, że ten duch już jest
przez Boga stworzony i że idzie. Będziesz Jemu matką. - zwiastowały Jej. A Ona z westchnieniem szczerem, dziecinnem, ale też w pełni świadomości tego, co ma nastąpić, powtarzała podczas modlitwy: Dziej się Twoja wola, Ojcze! I miłościwie, z utęsknieniem, z rękami wyciągniętemi do jasnych promieni, spływających na nią. podczas modlitwy, wołała: O przyjdź, Ty Boskie Dzieciątko, Ty Synu Boga, jam matką. Twoją. na ziemi! Przyjdź Dziecię ukochane, przyjdź Duchu święty! Zajaśniało naokoło Marji jasne słońce Miłości Boskiej, ucałowało Jej ducha, prześwietlają.c każdą. komórkę Jej ciała. I czystem ono było,. czystem też pozostało i po zrodzeniu Chrystusa. A podczas tej świętej ekstazy, gdy całkowicie tonęła w modlitwie w Bogu, ulatywały z Jej ciała jaśnieją.ce, białawe cząsteczki, maleń kie płateczki, skrzą.ce jak śnieżyk, gwiazdeczki naj czystszych sił
żywotnych przyrody, magnetyzmu Jej cielesnego, astralnego i mentalnego. Cała się Bogu oddała, duchem i swemi ciałami; i poczęła... A z tych jaśniejących, śnieżnobiałych płateczków, ogrzanych magnetyzmem czystej teleplazmy Marji, zaczęło się tworzyć - najprzód w Jej' wyobraźni, przez Nią. ze symbolizowane - Dzieciątko małe, mile patrzące na nią. niewinnemi, dużemi oczętami. Wpatrzona W' te oczy dziecięce, które już skądinąd, nie z Jej wyobraźni, przyłączyły się do ciałka, widziała całą, potęgę mocy Boga; Miłość, Miłość Jego wielka prześwietlała te oczy. Wiedziała, czem te oczy będą, dla świata. Idą, - szeptała - idą, dobrotliwe oczy, by wstrzymać bieg czynów i myśli piekła, by wstrzymać ludzi od dalszego, jeszcze straszniejszego upadku ducha niż ten, do jakiego już ich wpędziła ich własna wola. Wyszła Marja ze świątyni z wielką, tajemnicą, w duchu. Zamknęła
się w swojej niebogatej, niewielkiej izbie, dumając jeszcze nad wielkiem posłannictwem Jezusa. Wiedziały o tem dobrze niskie moce. I oto zasunęły pełen jasności i radości obraz, widziany przez Marję w świątyni. Zachmurzyło się niebo przed oczyma jej duszy, a w chmurach zjawił Jej się krzyż wielki krzyż spadający, mający niejako przygnieść wszystkich na ziemi. Z chmur padał deszcz krwi i narzędzia, któremi później był Chrystus torturowany i przymocowany do krzyża. Powrozy, jak olbrzymie kajdany, chcące spiąć wszystkich szukających ochłody u Boga, ochłody z żaru życia, odpoczynku dla ducha po bezcelowej pracy i wszelkich trudach na ziemi - te straszne powrozy pragnęły
wszystkich skrępować.A poza tym obrazem jeszcze obraz drugi, ale już urwany, niecałkiem wytworzony: oto z kajdan, z powrozów tworzyły się gady, sączące jad do wnętrza nieszczęśliwych, pojmanych przez silniejszych w złej woli. Przekleństwa i groźby, jak długi bat, świszczały w powietrzu nad pierwszym i drugim obrazem. Oddawna już nieżyjęce na ziemi straszliwe potwory - dorobek twórczości ducha człowieka, tego niby króla przyrody - zaczęły się zjawiać przed Jej oczami. A wszystko to na Nią, skierowane było, wszystko na Nią, skierowało piekło, by się potworów tych zlękła i by zrozumiała, że wysłane są, za to, iż tak miłościwie wyciąga dłonie do Ducha Zbawiciela i przywołuje Go na ziemię, gotowa na Jego przyjście. Straszliwym głosem wołano: Jeżeli Go przyjmiesz, ukrzyżujemy Go przed twojemi oczyma Zadamy Mu naj straszliwsze męki, będziemy Go prześladować, począwszy od chwili Jego zrodzenia aż do końca życia na ziemi! Inny obraz mówił o ich złej woli, skierowanej przeciwko Niemu i po odjeściu z tego świata. .
Zapłakała Marja. Nie opuściła jednak rę.k, wycią,gniętych miłośnie w stronę Zbawiciela, nie zawahała się ani na chwilę w swem zdaniu się na wolę Bożą, - ale zapłakała, że piekło już jest świadomem przyjścia i już ma gotowy plan cierpień dla Niego, choć On jeszcze nie przyszedł na ziemię, jako człowiek. W świątyni znów doznała ulgi, znów ujrzała obraz inny, który pokrzepił Jej ducha. Zapytała Boga w modlitwie, czy piekło ma istotnie takie prawo, żeby aż tak bardzo prześladować Syna Bożego? I powiedzieli Jej aniołowie, iż wiele, wiele sił ducha będzie Jej po trzeba;bo musi być na to przygotowaną" że wiele z tego, co w chmurach widziała, zechce piekło wykonać - gdyż Bóg zesłaniem Chrystusa na ziemię nie odbierze nikomu w całości wolnej woli.Maleńka cząstka, wzięta z ciała Marji w Jej świętej ekstazie i zdaniu się na wolę Bożą z miłościwą myślą: "Przyjdź Duchu święty!" - została wziętą przez Chrystusa, by nie omijać praw, wywalczonych z całą świadomością przez nieszczęsne duchy, kierujące się przeważnie swą własną tylko wolą. Miał zrodzić się jako dziecię z wielu, wielu przyczyn... Do wytworzenia tego widzialnego, fizycznego ciała, według praw świata potrzebne było też ciało ludzkie, bodaj małą, okruszynka tego ciała, lecz taka, w której wszystko jest zawartem, wszystkie cząsteczki, z jakich mogłyby się wytworzyć krew, kości, ciało - wszystkie komórki ciała.
Maleńka cząsteczka ciała, a raczej ciał (fizycznego, astralnego, a mniej już mentalnego) kobiety, która zawiera w sobie zadatek na wszystkie cząsteczki, potrzebne do rozwoju nowego ciała dla mającego się zrodzić ducha, może dać początek temu nowemu życiu, ale normalnie tylko wtedy, gdy połączy się z nią odpowiednia podobnaż cząstka ciał mężczyzny. Miłość, ekstaza miłości - tajemnicze misterjum poczęcia ducha w materji.... Ta mała cząstka ciał Marji została wziętą w świętej Jej ekstazie, w upojnej, słodkiej miłości i zatopieniu się w Bogu. Nastało n i e p o k a l a n e p o c z ę c i e - poczęcie Najświętszego Ducha Syna Bożego w materji...
Wydzieliła się ta maleńka cząsteczka ciał Czystej Dziewicy - a najczystsze siły przyrody, dołączywszy się przy Jej ekstatycznem spłynięciu z Bogiem, z wszechświatem, dały wraz z tę cząsteczką pełnię, potrzebną do wytworzenia ciała Świętej Dzieciny. J P o c z ę ł a z D u c h a Ś w i ę t e g o...
Maluchna cząsteczka ciał Marji: komórka fizyczna, mieszcząca w sobie zawiązek wszystkich komórek ciała, dokoła większy od niej astralny owal i teleplazma, też z ciała Marji - przesycone Jej magnetyzmem, jaśniejące mnóstwem złocistych, wirujących płateczków- gwiazdeczek, niby wszechświat w minjaturze.
A choć ciało Jego powstało odmienną drogą, niż u ludzi, to jednak siłą Swą i wolą sprawił Chrystus, że pozostało widzialnem i pozornie takiem samem, jak li innych ludzi. Kiedy jednakże chciał, rozkładał je w pierwiastki i stawał się niewidzialnym dla prześladowców...c.d.n.
Podane za pośrednictwem A.P. z Miesięcznika wiedzy duchowej ,,Hejnał ,,z lutego 1930r.

