atalia pisze:Jednak życie jest piękne, mimo wszystko...
Oczywiście, moje wypowiedzi nie mają na celu zachęcanie do śmierci

Po prostu uważam, że w moim życiu przeżyłam już dość jak na jedno życie i spokojnie mogłoby się już zakończyć. Choć jak już pisałam nieraz Bóg to osobnik dość mocno dowcipny i pewnie będę żyła nieskończenie długo.

oran pisze: Xseniu,jak zbliżysz się wiekiem kiedy ta chwila może być tuż tuż to zmieni się Twoje nastawienie...
Wątpię, pewnie się będę cieszyła jak dziecko czekające na prezenty gwiazdowe

stefan12 pisze:Niezapinanie pasów wykracza przeciwko prawu Bożemu.To świadome narażanie swojego życia i zdrowia.
Ha, ale według niektórych ludzi, stosowanie chemioterapii jest najgorszym "leczeniem", które wykańcza ciało, które i tak jest słabe, bo walczy z rakiem. A cudowne samoistne remisje, i cudowne samoistne ozdrowienia spotkać można prawie na każdym kroku. Nie na darmo się mówi, że organizm potrafi sam siebie uleczyć, a lekarstwa tak naprawdę tylko mu w tym przeszkadzają. Z drugiej strony w interesie obecnych firm farmaceutycznych nie jest zdrowienie ludzi. Gdy człowiek zdrowieje, to firmy te nie zarabiają, więc praktycznie zależy im by człowiek chorował najdłużej jak się da. I dlatego tak bardzo tępione są naturalne zioła i naturalne metody domowe leczenia. No bo przecież po co pić napar z maku jak cię coś boli, mak kupisz wszędzie za grosze. A tak oni mogą zarobić na paracetamolu czy innym ibufenie.
Więc leczyć się się czy nie? To raczej ciężka decyzja.
oran pisze:Nikt Ci Xseniu nie odpowie na takie pytanie,bo tak naprawdę żadna teoria nie jest do końca spójna

Szkoda, może duchy by wiedziały?
Danvue znam tą przypowieść. 3 lata należałam do oazy, trochę się tego nasłuchałam

danvue pisze:Jaką miałoby się zasługę poddając Cię rakowi, nie robiąc nic? A jak wielką miałoby się gdyby udało nam się wytrwać, wytrwac z godnością, z ufnością do Boga. Skąd wiesz że po wyleczeniu nie jest przygotowana dla Ciebie ważna funkcja np w pomocy innym ofiarom raka itp.? Jeśli tylko można uratować życie - swoje czy kogoś - należy próbować. Nie znamy wyroków Opatrzności, a jeśli mamy umrzeć to i tak mimo wszystko umrzemy, ze spokojnym sumieniem i poczuciem że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy - a to uczucie bezcenne.
Masz rację. Nie spojrzałam na tą moją wyimaginowaną sytuację w tym kierunku, że jest to bierne poddanie się. A przecież w naszym życiu liczy się właśnie próba pokonania przeszkody, a nie stanięcie przed nią i załamywanie rąk.
danvue pisze:Daj spokój, tyle ciekawych rzeczy na tym świecie do zobaczenia, doznania, tylu ludzi do poznania. Mi tam się nigdzie nie spieszy, chce przeżyć życie tak żebym był nasycony "tyle tu barw, tyle ulotnych koncepcji"
Człowiek nie jest w stanie w ciągu jednego życia obejrzeć wszystkich ciekawych miejsc. Normalny człowiek nie jest w stanie doznać każdego istniejącego uczucia, to by go wręcz zabiło. Człowiek nie jest w stanie poznać wszystkich mieszkańców jednego miasta, a co dopiero mówić o świecie. Danvue jesteś młody, wszystko jeszcze przed tobą, te wszystkie miejsca, uczucia, ludzie. Ja już doszłam w moim życiu do miejsca, w którym wiem, że nie dam rady zobaczyć wszystkiego co bym chciała, poznać kultury, które bym chciała, przeczytać wszystkie interesujące książki i obejrzeć wszystkie interesujące filmy. Wykończyłabym się próbując uchwycić to wszystko, więc sobie odpuszczam. Dużo czytam, dużo oglądam, poznaję nowe i stare idee, filozofie, ale mam świadomość, że i tak do większości nie trafię. Ot taka jest konsekwencja rozwoju cywilizacji. Już nie można być omnibusem w każdej dziedzinie, bo nauka tak poszła do przodu, że ludzie całe życia poświęcają na małe ułamki jednej dziedziny, więc nie da się wiedzieć wszystkiego. "Wiem, że nic nie wiem" i powiem więcej coraz bardziej uświadamiam sobie, jak bardzo niewiele wiem.
[dygresja: np. ostatnio dowiedziałam się, że Hiszpania ma malutki teren złożony z jednego miasta i 2 wsi na terenie Francji (Llívia), oraz dwa małe jednomiastowe porty enklawy na terenie Maroka (Ceuta i Melilla). Nie miałam o tym zielonego pojęcia, a Melilla jest przepiękna.]
Napisałeś, że chciałbyś przeżyć życie tak żebyś był nasycony. Ja już wiem, że umrę nienasycona, bo po prostu im więcej poznaję, tym więcej chcę poznawać. Mój apetyt rośnie w miarę jedzenia.

I mam też cichą nadzieję, że po śmierci, te wszystkie bogactwa będą dla mnie dostępne, i pewnie dlatego nie boję się śmierci, a wręcz czekam na nią, jak na super prezent

Nie mam zamiaru skracać własnego życia, przyjmę co tam Bóg ma dla mnie, ale mam nadzieję, że długo nie będę się męczyć. 89 lat? O kurka, ja mam nadzieję zwinąć się przed 60, choć pewnie i tak na nadziei się to skończy
