stefan12 pisze:To świadczy o twoim niezrozumieniu praw spirytyzmu. Takim czynem, szkodzisz i sobie i dziecku. I dlaczego perspektywa cierpienia psychicznego teraz, w obecnym życiu, wydaje się tobie bardziej akceptowalna, niż cierpienie po śmierci, o którym tak naprawde niewiele wiemy, ile może trwać i jak ciężkie może być.
Całkiem możliwe, że jeszcze nie rozumiem do końca praw spirytyzmu. Choć nie zgadzam się, że ofiara morderstwa ma cierpieć po śmierci, bo została wcześniej zabita niż powinna, więc takim czynem zaszkodziłabym sobie, ale raczej nie dziecku.
Nie rozumiem twojego ostatniego stwierdzenia. Przecież napisałam, że akceptuję cierpienie zarówno tu na ziemi jak i przyszłe po śmierci. Owszem, nie wiem ile trwa i jak ciężkie może być odkupywanie win po śmierci za błędy w życiu doczesnym. Ale obecnie wolałabym narazić się na cierpienie po śmierci by tylko oszczędzić cierpienia moim dzieciom tu za życia. Takie jest moje obecne zdanie, może mylne, może nie spirytystyczne, może złe, ale nie potrafię myśleć inaczej. A wolę być szczera niż oszukiwać siebie i innych.
