Pablo nie chcę przymuszać kogokolwiek do czegokolwiek. Oczywiście zawsze cieszę się, że ktoś odpowiada na moje niekończące się pytania, ale proszę wierz mi za ignorowanie mnie też się nie obrażam

To nie jest niezadowolenie, tylko chęć dowiedzenia się co myślą inni, a niestety często wypowiedzi pisemne nie są zbyt precyzyjne (moje także).
Pablo diaz pisze:Prawa towarzyszące stworzeniu nas ludzi,świata i wszechświata zostały ustanowione przez Boga, a w tym prawo przyczyny i skutku; nasz dobrobyt, bieda,choroby i cierpienia ze swoimi przeszłymi działaniami jest naszym przeznaczeniem czyli w każdym życiu dostajemy to, na co sobie zasłużyliśmy. Całe cierpienie jest zasłużone na podstawie naszego życia prowadzonego w poprzednich wcieleniach i zgodnie z tymi prawami nie ma niesprawiedliwego cierpienia.
Zgadzam się z tym całkowicie. Powiem więcej, nie mam w ogóle żalu do losu, do Boga, do ludzi itd. za to wszystko co mnie spotkało.Czasem mam wrażenie, że i tak jeszcze za mało cierpiałam. Sumienie mnie jeszcze czasem gryzie. Z drugiej strony miałam niezwykłe szczęście, że wyszłam z moich cierpień tak obronną ręką. Teraz jest dobrze, powiedziałabym, że nawet bardzo dobrze, a ja się zastanawiam, czy to cisza przed burzą. Moje doświadczenie nauczyło mnie, że im jest lepiej, tym gorzej się później dzieje. Im wyżej się zajdzie, tym niżej się spada. Patrząc w ten sposób, po teraźniejszym czasie mleka i miodu czeka mnie niewyobrażalna tragedia. Wolę się przygotować zawczasu na ten ból.
Pablo diaz pisze:Wyłączenie aparatury pomagającej oddychać jest skróceniem niewygodnej formy życia ,a tym przeciwstawieniem się prawom Bożym.
Bardzo ciężkie zdanie, bardzo cienka granica. Dla mnie przeciwstawienie się prawom Bożym jest utrzymywanie przy życiu człowieka, który gdyby nie aparatura już by nie żył. Przedłużanie życia, o którym Bóg zdecydował, że ma się skończyć. To Bóg zesłał na tego 14-letniego chłopca śmiertelną chorobę. I według mnie podłączenie do respiratora by przedłużyć to życie o kilka dni, tygodni, miesięcy to jest sprzeciwianie się prawom Bożym. Ale jak napisałam to moje zdanie. Ty masz prawo do swojego i dziękuję, że się nim podzieliłeś.
Chyba z moim instynktem macierzyńskim jest coś nie tak. Bo czasem odzywa się we mnie lwica, gdy moim dzieciom ktoś robi krzywdę. A przecież powinnam potraktować tą krzywdę jako coś co się moim dzieciom należy za ich przeszłe życie. Ja nie potrafię tak na to patrzeć i tak to odbierać. Gdy ktoś je krzywdzi mam czerwono przed oczami. Za wszelką cenę chciałabym je ochronić przed cierpieniem i bólem. Nawet kosztem mojego cierpienia i bólu w tym i na tamtym świecie.