Eutanazja dzieci

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Eutanazja dzieci

Postautor: Xsenia » 27 lut 2014, 14:23

Dla mnie to pozwolenie na odejście osobie, która miała umrzeć, a dzięki szybkiej reakcji i aparaturze tego nie zrobiła. To nie procedura uśmiercania mózgu, to procedura pozwalająca stwierdzić, że osoba ta choć oddycha dzięki aparaturze tak naprawdę nie żyje.
Pobieranie organów też nie jest wszelakim złem. Dzięki temu można podarować kilka lub kilkanaście dodatkowych lat ludziom, którzy by ich nie mieli, gdyby nie przeszczepy.
I powtórzę dla pewności. Śmierć mózgu to nie to samo co śpiączka. Przy śpiączce wszystkie odruchy mimowolne są zachowane, przy śmierci mózgu tego nie ma. Dla osób w śpiączce zawsze jest szansa że się obudzą, dla ludzi ze stwierdzona śmiercią mózgu tego nie ma. I nie wstawiajcie tu linków, że ktoś ze stwierdzoną śmiercią mózgową się obudził. To tylko błędy w sztuce lekarskiej, które nie mają miejsca przy teście bezdechu.
stefan12 pisze:Nie życzę Tobie byś musiała przechodzić przez test, który jest wyrokiem śmierci.

Też sobie tego nie życzę. Ale cała moja rodzina jest poinformowana, że nie chcę uporczywego ratowania mnie. Gdyby kiedykolwiek (tfu,tfu) zdarzył mi się wypadek, to nie chciałabym być żyjącym ciałem bez żadnych oznak życia. Nie chcę być podczepiana do respiratorów, płuco-serc i innych superaparatur. I cała moja rodzina również wie, że nie mam nic przeciwko pobraniu czego się da z mojego ciała (o ile cokolwiek się przyda). :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Eutanazja dzieci

Postautor: Nikita » 28 lut 2014, 14:30

"Smierc mozgu" to wyssana z palca koncepcja...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Eutanazja dzieci

Postautor: Xsenia » 01 mar 2014, 14:02

To jakbyś nazwała stan człowieka, w którym nie oddycha samodzielnie, krążenie krwi jest utrzymane dzięki aparaturom, źrenice nie reagują na światło. Nie występują wszystkie odruchy mimowolne, a wykres EEG jest płaski?
Lekarze nazwali, to śmiercią mózgu. Ty możesz nazwać jak chcesz, ale to nie zaprzecza stanu takiego człowieka. On już nie wstanie i nie będzie żył jak kiedyś.
Do poczytania: http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Amier ... m%C3%B3zgu
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Eutanazja dzieci

Postautor: Xsenia » 01 mar 2014, 14:06

I jeszcze całkiem niedawno miałaś takie opinie:
Nikita pisze:przywroceni do zycia obwiniaja lekarzy, ze niepotrzebnie ich przywracali do zycia...jaki z tego fazit? Po cholere lekarze przywracaja umierajacych do zycia? Lepiej odejsc niz pozostac na tym lez padole...

Nikita pisze:zartowalam....ale czasami medycyna niepotrzebnie przedluza cierpienie...

Nikita pisze:Elisabeth Kübler-Ross mopwila, ze dzieci chore na bialaczke wiedzialy , ze umra i byly z tym pogodzone...one chcialy odejsc...

Czyżbyś zmieniła zdanie?
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Eutanazja dzieci

Postautor: Nikita » 02 mar 2014, 16:30

Dla mnie to bezsensu podtrzymywac czlowieka sztucznie przy zyciu za pomoca aparatury skoro ten i tak odejdzie...ale smierc mozgu to troche inny temat....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Eutanazja dzieci

Postautor: Pablo diaz » 06 mar 2014, 12:46

Przytoczę fragment wywiadu z Divaldo Franco.Mam nadzieje ,że rozwiąże nasze wątpliwości. ...Wiele osób prosi o śmierć we śnie,czy jest różnica między nagłą śmiercią ,a powolną śmiercią powodowaną chorobami,gdy siły witalne powoli uciekają?Divaldo;Zgony wynikające z długotrwałych chorób są błogosławieństwem,ponieważ powolna utrata płynów witalnej energii(gdy duch uwalnia się z ciała,które nie spełnia już potrzeb,duch z punktu widzenia emocjonalnego)czuje się bardzo dobrze,ale nagłe zgony podczas np; snu,w wypadkach ,czy to zatrzymania krążenia produkują wielki szok,ponieważ duch jest nasączony materią ,kiedy się budzi duch nie zdaje sobie sprawy ze śmierci i kontynuują nasze obawy.Powolną śmierć uważamy jako bolesną jest ona jednak wyzywalającą,to wielki zaszczyt dla ducha pozostać w materii aż do ostatniego oddechu,wtedy duch powraca do zdrowia i osiąga stan pełni. Co się dzieje z kimś,kto umiera poprzez eutanazję? Divaldo; Gdyby eutanazja była jego prośbą,to samobójstwo! Duch towarzyszy przy rozkładzie swoich zwłok, doświadcza bólu ,udręki tych rzeczy ,od których chciał być wolny,często jest to bolesny stan hibernacji,przeżywa pewien rodzaj koszmaru choroby przed którą chciał uciec starając się oszukać prawo Boże.Eutanazja więc jest ohydną zbrodnią zarówno dla tych którzy ja wykonują i dla tych którzy o nią proszą.
Sercem Ewangelii jest miłość,a duchem spirytyzmu miłosierdzie.
Awatar użytkownika
Pablo diaz
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1550
Rejestracja: 09 kwie 2012, 10:20
Lokalizacja: kołobrzeg

Re: Eutanazja dzieci

Postautor: Xsenia » 06 mar 2014, 14:48

Xsenia pisze:Eutanazja to pomoc przy śmierci, typu: podanie zabójczej dawki morfiny, podanie trucizny. Natomiast zaprzestanie uporczywej terapii to dla mnie wyłączenie respiratora, wyłączenie aparatury pomagającej oddychać.

Ta druga opcja też jest nazywana eutanazją. Czy według ciebie Pablo ta opcja też jest zła?
Pablo diaz pisze:Eutanazja więc jest ohydną zbrodnią zarówno dla tych którzy ja wykonują i dla tych którzy o nią proszą.

Czyli cierpieć do końca. Ja mogę cierpieć, dużo przeszłam, ból nie jest mi obcy, ale obawiam się, że gdyby te cierpienie dotknęło moje dziecko, to nie mogłabym spokojnie na to patrzeć i mówić mu, że cierpi dla swojego dobra, że po drugiej stronie dostąpi wyższego poziomu, jak będzie się zwijał z bólu tu na ziemi. W tym momencie wolałabym chyba stać się morderczynią i oszczędzić mojemu dziecku cierpienia. Wolałabym po śmierci znosić katusze, niż żeby moje dziecko miało cierpieć przez nie wiadomo, jak długi czas na ziemi.
Modlę się by nigdy nie być postawiona przed takim wyborem.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Eutanazja dzieci

Postautor: Pablo diaz » 06 mar 2014, 16:05

Nie chciałabym byc niegrzeczny w stosunku do Ciebie Xseniu i nie odpowiedzieć Ci na Twoje cykliczne pytania ,ale skoro moimi wcześniejszymi postami (sugestią) nie wyraziłem się dosć jasno i czujesz deficyt i dalsze niezadowolenie odpowiem ponownie;Prawa towarzyszące stworzeniu nas ludzi,świata i wszechświata zostały ustanowione przez Boga, a w tym prawo przyczyny i skutku; nasz dobrobyt, bieda,choroby i cierpienia ze swoimi przeszłymi działaniami jest naszym przeznaczeniem czyli w każdym życiu dostajemy to, na co sobie zasłużyliśmy. Całe cierpienie jest zasłużone na podstawie naszego życia prowadzonego w poprzednich wcieleniach i zgodnie z tymi prawami nie ma niesprawiedliwego cierpienia.Wyłączenie aparatury pomagającej oddychać jest skróceniem niewygodnej formy życia ,a tym przeciwstawieniem się prawom Bożym.
Sercem Ewangelii jest miłość,a duchem spirytyzmu miłosierdzie.
Awatar użytkownika
Pablo diaz
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1550
Rejestracja: 09 kwie 2012, 10:20
Lokalizacja: kołobrzeg

Re: Eutanazja dzieci

Postautor: Xsenia » 06 mar 2014, 22:01

Pablo nie chcę przymuszać kogokolwiek do czegokolwiek. Oczywiście zawsze cieszę się, że ktoś odpowiada na moje niekończące się pytania, ale proszę wierz mi za ignorowanie mnie też się nie obrażam :)
To nie jest niezadowolenie, tylko chęć dowiedzenia się co myślą inni, a niestety często wypowiedzi pisemne nie są zbyt precyzyjne (moje także).
Pablo diaz pisze:Prawa towarzyszące stworzeniu nas ludzi,świata i wszechświata zostały ustanowione przez Boga, a w tym prawo przyczyny i skutku; nasz dobrobyt, bieda,choroby i cierpienia ze swoimi przeszłymi działaniami jest naszym przeznaczeniem czyli w każdym życiu dostajemy to, na co sobie zasłużyliśmy. Całe cierpienie jest zasłużone na podstawie naszego życia prowadzonego w poprzednich wcieleniach i zgodnie z tymi prawami nie ma niesprawiedliwego cierpienia.

Zgadzam się z tym całkowicie. Powiem więcej, nie mam w ogóle żalu do losu, do Boga, do ludzi itd. za to wszystko co mnie spotkało.Czasem mam wrażenie, że i tak jeszcze za mało cierpiałam. Sumienie mnie jeszcze czasem gryzie. Z drugiej strony miałam niezwykłe szczęście, że wyszłam z moich cierpień tak obronną ręką. Teraz jest dobrze, powiedziałabym, że nawet bardzo dobrze, a ja się zastanawiam, czy to cisza przed burzą. Moje doświadczenie nauczyło mnie, że im jest lepiej, tym gorzej się później dzieje. Im wyżej się zajdzie, tym niżej się spada. Patrząc w ten sposób, po teraźniejszym czasie mleka i miodu czeka mnie niewyobrażalna tragedia. Wolę się przygotować zawczasu na ten ból.
Pablo diaz pisze:Wyłączenie aparatury pomagającej oddychać jest skróceniem niewygodnej formy życia ,a tym przeciwstawieniem się prawom Bożym.

Bardzo ciężkie zdanie, bardzo cienka granica. Dla mnie przeciwstawienie się prawom Bożym jest utrzymywanie przy życiu człowieka, który gdyby nie aparatura już by nie żył. Przedłużanie życia, o którym Bóg zdecydował, że ma się skończyć. To Bóg zesłał na tego 14-letniego chłopca śmiertelną chorobę. I według mnie podłączenie do respiratora by przedłużyć to życie o kilka dni, tygodni, miesięcy to jest sprzeciwianie się prawom Bożym. Ale jak napisałam to moje zdanie. Ty masz prawo do swojego i dziękuję, że się nim podzieliłeś.
Chyba z moim instynktem macierzyńskim jest coś nie tak. Bo czasem odzywa się we mnie lwica, gdy moim dzieciom ktoś robi krzywdę. A przecież powinnam potraktować tą krzywdę jako coś co się moim dzieciom należy za ich przeszłe życie. Ja nie potrafię tak na to patrzeć i tak to odbierać. Gdy ktoś je krzywdzi mam czerwono przed oczami. Za wszelką cenę chciałabym je ochronić przed cierpieniem i bólem. Nawet kosztem mojego cierpienia i bólu w tym i na tamtym świecie.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Eutanazja dzieci

Postautor: stefan12 » 07 mar 2014, 08:46

Jeśli Bóg, czy też sam duch chorego człowieka decyduje się na śmierć, to pomimo podłączenia do respiratora, serce może przestać pracować. I nikt nie będzie wstanie zmusić serce, by zaczęło znowu bić.

Tylko nie pisz, o przeszczepie albo sztucznym sercu, bo nikt tego nie stosuje dla przypadków terminalnych.
Zgadzam się z Pablo.

Czyli cierpieć do końca. Ja mogę cierpieć, dużo przeszłam, ból nie jest mi obcy, ale obawiam się, że gdyby te cierpienie dotknęło moje dziecko, to nie mogłabym spokojnie na to patrzeć i mówić mu, że cierpi dla swojego dobra, że po drugiej stronie dostąpi wyższego poziomu, jak będzie się zwijał z bólu tu na ziemi. W tym momencie wolałabym chyba stać się morderczynią i oszczędzić mojemu dziecku cierpienia. Wolałabym po śmierci znosić katusze, niż żeby moje dziecko miało cierpieć przez nie wiadomo, jak długi czas na ziemi.


To świadczy o twoim niezrozumieniu praw spirytyzmu. Takim czynem, szkodzisz i sobie i dziecku. I dlaczego perspektywa cierpienia psychicznego teraz, w obecnym życiu, wydaje się tobie bardziej akceptowalna, niż cierpienie po śmierci, o którym tak naprawde niewiele wiemy, ile może trwać i jak ciężkie może być.
Awatar użytkownika
stefan12
 
Posty: 474
Rejestracja: 05 gru 2013, 13:08

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości