Pytanie do Konrada

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Pytanie do Konrada

Postautor: Nikita » 15 lut 2014, 16:36

Moge Ci Xenia powiedziec co dla mnie jest wazne. Ja nie tylko opieram sie na pismach spirytystycznych ale takze na pismach duchowych Wschodu....i pismach mistycznych chrzescijanstwa. Oswieceni mistrzowie zalecali niejedzenie miesa....jeszce raz powtorze: ZALECALI....nie KAZALI...ale ZALECALI....a kazdy ma wolny wybor....ja nie wybralam tylko rozumem ale przede wszystkim sercem...moje serce podpowiada mi aby nie przyczyniac sie do cierpienia zwierzat....I nie uwazam Ciebie za gorsza....absolutnie nie....Ale ja sama doszlam do punktu , w ktorym przestalam jesc mieso...i mysle, ze to jest dobra decyzja...ze wzgeldow na rozwoj duchowy, ze wzgledu na zwierzeta i ze wzgledu na ekologie. Juz od dawna o tym myslalam...i przygotowalam sie do tego stopniowo: najpierw zaczelam kupowac w sklepach ze zdrowa zywnoscia,. potem ograniczylam jedzenie miesa az przestaalm zupelnie....I nie bede sie juz z tej mojej decyzji tlumaczyc...mam prawo do niejedzenia miesa i mam prawo do moich przekonan....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Pytanie do Konrada

Postautor: Xsenia » 15 lut 2014, 22:22

kalatala pisze:uznać zwierzęta za swych braci, nie bedą zabijać ich nawet z głodu

OK może Duchy Wyższe tak powiedziały. Nie jestem medium, nie rozmawiam z duchami, nie mogę tego zweryfikować, więc nie mogę i tego odrzucić. Ale :) o jakich zwierzętach mówimy? Krowa, to jasne, świnia ok, królik, kaczka, indyk, kura, ryby ok. A czy to samo dotyczy się szczurów, myszy, karaluchów, pcheł, wszy, komarów, muchy, kleszczy, roztoczy? czy te drugie zwierzęta to też nasi bracia? Gdzie jest ta granica pomiędzy nimi? A czy w ogóle taka istnieje? czy chodzi tylko i wyłącznie o zwierzęta hodowane masowo? muchy też są hodowane masowo i genetycznie modyfikowane tak, by dawały więcej tego, czego od nich chcą chciwi ludzie. Roztocza wchłaniasz przy każdym oddechu, jesz na każdym źle umytym warzywie i owocu. Człowiek owady potrafi zjeść przez sen. Praktycznie można powiedzieć, że każdy je zwierzęta. Z drugiej strony udowodniono już, że człowiek do życia potrzebuje takich składników, które są tylko w zwierzętach. Jeśli nie jesteś czystym weganem, jesz jajka, pijesz mleko i jesz jego przetwory, to nic ci nie będzie. Ale całkowite odrzucenie jakichkolwiek części zwierząt nie dość, że szkodzi zdrowiu, to jeszcze jest praktycznie nierealne, bo taki człowiek musiałby przestać oddychać (no chyba że przez superczułe filtry) i zamknąć się w warunkach higienicznej czystości. A jak wiadomo już od bardzo, bardzo dawna nadmiar czystości też jest szkodliwy dla naszego zdrowia.
W przyszłości mamy nie jeść zwierząt naszych braci. Według mnie są tylko dwie możliwości tego. Pierwsza najbardziej realna: w następnym wcieleniu trafimy na inny świat, gdzie nasze ciała materialne będą się odżywiać tylko roślinami, wodą i światłem. Druga mniej realna, ale nie niemożliwa: nasze ciała zmodyfikują na tyle, że nie będziemy potrzebowali żadnych składników występujących tylko w zwierzętach. W moim mniemaniu w teraźniejszości nie jesteśmy do tego zdolni. Może za kilkanaście tysięcy lat, ale na pewno nie dziś. To jest oczywiście moje zdanie.

Kalatala zauważyłam, że moje posty ciebie i innych złoszczą. Dlaczego? Przecież to tylko moje wyobrażenia, moje wnioski. Jeśli się mylę i jest tak, jak ty mówisz, to przekonam się o tym boleśnie po śmierci, więc dlaczego to cię złości? Jeśli jesteś święcie przekonana o tym, że ty masz rację, to tak po prawdzie powinnaś mnie żałować, bo za to odpokutuję, a ty się denerwujesz. Brutal w pewnym momencie chciał się nawet obrazić. Pytam dlaczego? Bo mam inne zdanie i staram się je udowodnić? Bo moje wnioski nie są zgodne z waszymi? Przecież nie muszą być zgodne. Nie jesteście odpowiedzialni za mnie i moje myśli, tak samo jak ja nie jestem odpowiedzialna za was i wasze myśli.

Nikita nigdy nawet przez maleńką chwilkę nie pomyślałam, że uważasz mnie za kogoś gorszego :) Wiem na 100%, że tak nie jest, a nawet na 200% :) Jeśli pisałam, o tym, że odbieram jakiś post w ten sposób, to nigdy nie oznaczało, że ja też tak myślę. :) Po prostu zawsze starałam się ustosunkować do wypowiedzi oponentów w dyskusji, ale to nigdy nie znaczyło, że czuję się gorszą osobą. To tylko dyskusje. :)

Mam też kilka pytań do Brutala. Chyba zgodzisz się ze mną, że trzeba oszczędzać niepotrzebnych cierpień zwierzętom. Nie jesz mięsa właśnie z tego powodu. Zgodzisz się też chyba ze mną, że należy też oszczędzać cierpień ludziom. Że spowodowanie cierpień ludzi jest gorzej karane niż spowodowanie cierpienia zwierząt. I tu powstaje moje pytanie: czy nie nosisz ubrań szytych w Indiach czy Chinach? W końcu bardzo wiele ubrań powstaje z rąk 12-latek pracujących po 12h 7 dni w tygodniu, żyjących w tragicznych warunkach. Myślisz, że one nie cierpią przy tym? Czy nie kupiłeś swojej dziewczynie nigdy pierścionka z brylantem? Prawie wszystkie diamenty pochodzą z Afryki, gdzie ludzie są przymuszani do ich wydobywania, a za próbę kradzieży każe się ich na śmierć. Czy nie masz auta produkowanego w Japonii? W Japonii ludzie zaharowują się na śmierć, by postęp technologiczny był na najwyższym poziomie. Czy kupujesz benzynę? W końcu ona pochodzi z ropy wydobywanej w Azji Mniejszej, gdzie prawo i religia pozwala na śluby 13-14-latek, a jeśli kobieta nie odpowiada mężczyźnie, to może ją wyrzucić, zbić, czy oblać kwasem. Z ropy robi się też większość plastików. Czy z nich też nie korzystasz? Większość tych rzeczy powstaje przy cierpieniu ludzi.
Niehumanitarne traktowanie zwierząt jest okropne i tragiczne. Wszyscy, którzy znęcają się nad zwierzętami powinni być według mnie skazywani tak samo, jak znęcanie się nad ludźmi. Ale niestety zdaje sobie sprawę, że od rzeczy powstałych przy cierpieniu ludzi, czy też zwierząt nie jestem w stanie uciec. Bo jak było to powiedziane na ostatnim spotkaniu wirtualnym, nie można odciąć się od świata. Nie można żyć jak pustelnik. Bo jesteśmy tu dla innych ludzi.
Brutal proszę nie traktuj mojego postu jako ataku. Po prostu jestem ciekawa, co ty myślisz na ten temat.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Pytanie do Konrada

Postautor: Keogh » 16 lut 2014, 01:53

Witajcie, z dużym zainteresowaniem przeczytałem cały wątek.Ciekawa sprawa, jako że nie sądziłem że spirytyzm i wegetarianizm mogą mieć coś wspólnego, tzn oczyszczenie duchowe. No ale ja się nie znam :). Osobiście daleko mi do żywienia się wyłącznie roślinami , i myślę że nie będzie to miało wpływu na mój rozwój duchowy. W zasadzie to przyszło mi na myśl że to trochę dziwne. Wszak dusza wciela się w materialną powłokę która de facto nie ma dla niej większego znaczenia, jest tylko "chwilowym" miejscem pobytu. Ja rozumiem że wszelkie sprawy związane z postępowaniem człowieka, wybaczaniem, modlitwą, miłosierdziem, miłowaniem bliźnich itp itd mają bardzo duzy wpływ na oczyszczanie duszy (wszak chodzi o oczyszczanie duszy a nie ciała) więc co ma do tego czysto fizyczne dbanie o funkconowanie organizmu? Oczywiście rozumiem że chodzi tu w dużej mierze o kwestię zabijania zwierząt i z tym walczą wegetarianie. OK. Rozumiem i oczywiście popieram walkę o humanitarne traktowanie zwierząt.

Jedna sprawa mi jeszcze nie daje spać po lekturze tegoż wątku.... Znam kilka osób-wegetarian i będę ich musiał też o to zapytać, ale proszę powiedzcie mi jak to jest jeżeli osoba o wyraźnych przekonaniach wegetariańskich ma miłe sympatyczne zwierzątko -przyjaciela np pies, np kot.... I teraz idąc do sklepu i biorąc z półki przepyszny smakołyk w postaci karmy która składa się, w zależności od typu od kilku do kilkudziesięciu % z mięsa, czy to nie kłóci się z ich przekonaniem? Czy w ten sposób nie przyczyniają się również do utrzymywania hodowli i ubojni ( miejmy nadzieję tych humanitarnych)? Bo nie bardzo chce mi sie wierzyć że są czysto roślinne pokarmy dla zwierząt-wegetarian.

No ale mogę się mylić :) pozdrawiam serdecznie,
Mariusz.
"Jeśli czegoś faktycznie doznajemy,to jakkolwiek byśmy to nazwali–nie ma to decydującego znaczenia.Jeśli o czymś jedynie rozmawiamy–bez faktycznego doznawania tych wymiarów rzeczywistości, to wtedy nazewnictwo jest dla tych osób bardzo ważne."
Keogh
 
Posty: 78
Rejestracja: 29 wrz 2013, 11:04

Re: Pytanie do Konrada

Postautor: 000Lukas000 » 16 lut 2014, 09:45

Keogh pisze:Jedna sprawa mi jeszcze nie daje spać po lekturze tegoż wątku.... Znam kilka osób-wegetarian i będę ich musiał też o to zapytać, ale proszę powiedzcie mi jak to jest jeżeli osoba o wyraźnych przekonaniach wegetariańskich ma miłe sympatyczne zwierzątko -przyjaciela np pies, np kot.... I teraz idąc do sklepu i biorąc z półki przepyszny smakołyk w postaci karmy która składa się, w zależności od typu od kilku do kilkudziesięciu % z mięsa, czy to nie kłóci się z ich przekonaniem? Czy w ten sposób nie przyczyniają się również do utrzymywania hodowli i ubojni ( miejmy nadzieję tych humanitarnych)? Bo nie bardzo chce mi sie wierzyć że są czysto roślinne pokarmy dla zwierząt-wegetarian.


Rzadko się zdarza by ktoś zadał aż tak trafne i trudne pytanie, ja przyznaje że nie do końca wiem co odpowiedzieć, po za tym że masz słuszność.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Pytanie do Konrada

Postautor: Xsenia » 16 lut 2014, 10:34

Keogh gratuluję spostrzegawczości :) Oczywiście, dołączam się w twoim pytaniu do wegetarian. Choć doskonale wiem z czego się robi kocią czy psią karmę.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Pytanie do Konrada

Postautor: kalatala » 16 lut 2014, 11:55

Masz rację Basiu, wegetarianizm to czysta głupota i hipokrytyzm. Dzięki za szczegółowe wyłuszczenie problemu.
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 914
Rejestracja: 28 cze 2012, 19:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Pytanie do Konrada

Postautor: Zbyszek » 16 lut 2014, 12:39

W naszym rozwoju, ziemskim, musimy zaspokoić potrzeby, ciała i duszy. Każdy organizm w zależności od swojego rozwoju genetycznego, wymaga innego stopnia utrzymania. Niektórzy mogą sobie pozwolić na wegetarianizm a inni muszą jeszcze spożywać mięso, bo tego potrzebują, dla dobrego działania. Krytyka i dyskusje na ten temat, tylko świadczą o naszej niskości moralnej. Należy być wyrozumiałym, dla drugiego, bo tego wymaga nasz rozwój. Wszelkie uczucia, które wynikają z miłości, świadczą ze ta osoba przechodzi lub przeszła przez pewien okres swojego wzrostu moralnego. Osobiście jem mięso, gdyż tego potrzebuje, ale gdybym miał sam zabijać, by jeść, chyba bym umarł z głodu. Pamiętam, jak raz musiałem zabić karpia, i nie wiecie ile mnie to kosztowało. Dzisiaj nie wiem czy bym, był w stanie to zrobić, ale spożywając mięso, dobrze ze mogę je kopic, już przygotowane..
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Pytanie do Konrada

Postautor: Xsenia » 16 lut 2014, 13:47

Kalatala znowu reagujesz agresją na mój post. Niepotrzebnie. Nigdy nie napisałam, że wegetarianizm jest czystą głupotą i hipokryzją. Proszę nie wkładaj w moje usta słów, których nigdy nie wypowiedziałam. Jeśli nie potrafisz spokojnie podyskutować na ten temat, to może nie odpowiadaj? albo zanim coś napiszesz to pomyśl o tym przez kilka godzin najpierw?
Mój przedostatni post pisałam cały dzień, bo cały czas coś mnie odrywało od pisania, ale to dawało mi czas na przemyślenie tego, co chciałam napisać.
Zbyszek pisze:Krytyka i dyskusje na ten temat, tylko świadczą o naszej niskości moralnej.

Zbyszku tutaj nikt niczego nie krytykuje. Ja tylko pytam, lub przedstawiam moje zdanie i moje argumenty na dany temat. I nie uważam by dyskusje na jakikolwiek temat świadczyły o niskości moralnej. Bo niby jak chcesz się czegoś nauczyć, albo jak chcesz zrewidować własne poglądy, jeśli nie przez dyskusję? Tylko z książek? Po za tym, czy nie po to jest forum? Po to by wymieniać poglądy? No bo jeśli nie chce się wyczytywać opinii innych ludzi, to chyba zakłada się blog, a nie forum.
Wiem, że temat wegetarianizmu jest tematem trudnym moralnie, ale czy to oznacza, że mamy na ten temat nie dyskutować?
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Pytanie do Konrada

Postautor: Keogh » 16 lut 2014, 14:32

Taaaak.... Przerzuciłem raz jeszcze wątek od początku. I zastanawiam się o co tak naprawdę tu chodzi. Jeść- nie jeść, zabijać- nie zabijać.... Dziesiątki razy powtórzyło się że nikt nikogo nie uważa za gorszego lub lepszego, ale ja mam wrażenie że w niejednym z nas podczas czytania postów i pisania odpowiedzi siedzi taki mały diabełek z widełkami i w najmniej oczekiwanym momencie dźgnie pod żeberko :twisted: :D ;)

Ja wiem że tu zaraz spadnie deszcz odpowiedzi że nie, " że my tylko dyskutujemy, nikt do nikogo nic nie ma" i takie tam, ale przyznać się trzeba że te diabełki czasem w nas siedzą ;)

Ale do rzeczy.
kalatala pisze:wegetarianizm to czysta głupota i hipokrytyzm.


Oczywiście że nie bo gdyby to było głupotą to głupotą byłoby również jedzenie, jak i spanie ( szkoda czasu), głupotą byłoby pracowanie ( no bo po co i tak nic ze sobą nie zabierzemy na tamten świat), a już całkowitą głupotą byłoby pisanie na jakimś forum :):)

Wiemy o tym WSZYSCY bardzo dobrze (aż sensu nie ma powtarzać się, bo milion razy było to pisane) że sens ma wszystko co pozwala nam być lepszym zarówno dla siebie jak i dla otoczenia i co nie kłóci się z ogólno przyjętymi normami moralnymi. Ja np. od czasu do czasu lubię pomedytować i pohipnotyzować się :), ktoś inny będzie sobie dla przyjemności duszy i ciała codziennie biegał np 2km rano przed śniadaniem. Jeszcze ktoś inny może... no nie wiem uważać że dobrze na niego wpływa szklanka wody prosto z rzeki i po wypiciu on się czuje lepiej. i mimo wielu argumentów nie sposób tego zmienić bo i po co skoro tak jest mu lepiej i nic mu nie dolega! Wydaje mi się że tutaj gdzieś w międzyczasie Xsenia nie została dobrze zrozumiana. Według mnie chodzi TYLKO o to aby nie wysnuwać twierdzeń typu

kalatala pisze:(...)
Interpretacja odpowiedzi jest dla mnie jednoznaczna: wegetarianizm zasługuje na uznanie, więc jest czymś LEPSZYM niż jedzenie mięsa. W związku z tym wegetarianie swoim postępowaniem czynią LEPIEJ niż mięsożercy. Co sprawia, że pod tym akurat względem są lepszymi ludźmi tamci. Jedzenie mięsa jest złe zarówno dla zwierząt, dla naszej planety, jaki i dla nas samych. W oczach Boga jesteśmy równi i tak też powinniśmy siebie wzajemnie traktować, jednakże faktem jest, że różnimy się od siebie poziomem rozwoju. Dla mnie jest jasne, że wegetarianie pod tym konkretnym względem stoją na wyższym poziomie rozwoju duchowego niż mięsożercy. Mało dyplomatycznie to napisałam, ale taka w tym życiu jestem - nie owijam w bawełnę tylko dlatego, że komuś ciężko tego słuchać. Poprawność polityczna nie prowadzi do niczego dobrego. [...]
Jednak nie wbijaj sobie do głowy, że jeśli własnoręcznie nie zabiłaś zwierzaka do zjedzenia, to nie masz z tym nic wspólnego. KAŻDY, kto kupuje mięso z nie ekologicznej hodowli przykłada swoją rękę do cierpienia zwierzat hodowlanych.[...]
A także nie zmienię zdania, że KAŻDY, kto kupuje produkty wytworzone na cierpieniu zwierząt, przyczynia się do ich cierpienia.

Tu może ktoś z wegetarian będzie jednak mógł odpowiedzieć czy ŚWIADOME kupowanie pokarmu z naszych małych przyjaciół dla naszych małych przyjaciół jest też przykładaniem ręki do cierpienia zwierząt hodowlanych? Czy wegetarianie mają wtedy wyrzuty sumienia? Czy będą musieli za to odpokutować? Choć znając życie nie doczekam się odpowiedzi :) :) :)

Oczywiście każdy interpretuje to po swojemu ale wg mnie też wynika z powyższego cytatu że mięsożercy są gorsi, tak czy nie? Jeżeli tak to to jest przykład na czytanie bez zrozumienia:
Krzysztoff pisze:Basia , to co robisz , to w nomenklaturze bokserskiej nazywa się "walka z cieniem" - ćwiczenie polegające na walce z wyimaginowanym przeciwnikiem.

W nomenklaturze psychologicznej to tworzenie pewnych wyobrażeń i nastawień w stosunku do rozmówcy. Twierdzisz że ktoś stwierdził, że jesteś gorsza ? Tworzysz takie wyobrażenie (choć nikt tak nie napisał) następnie zażarcie zwalczasz tą rzekomą wypowiedź.


Z innej strony tematu skoro już zabrałem głos :)

cthulhu87 pisze:Ja mam wrażenie, że doktryna spirytystyczna widzi w wegetarianizmie krok do przodu w rozwoju duchowym, a przy tym dość delikatnie odnosi się do tego tematu.

Zbyszek pisze:Duch rozwija się na rożne sposoby. Tak jak wspomniałem wcześniej, nie jest to oznaka rozwoju moralnego. Czy jest oznaka rozwoju duchowego? W pewnym stopniu można uznać ze tak, gdyż zostawienie za sobą instynktów zwierzęcych, może świadczyć o tym.


Zastanawia mnie związek typu jedzenia z rozwojem duchowym. Oczywiście wszelkie wyrzeczenia i dążenia do wytrwania rozumiem, to budowanie silnej woli. Natomiast moim zdaniem sam rodzaj pożywienia nie ma na to wpływu. Przecież dążymy do ideału duchowości, do Boga, a ta nasza Matka Ziemia jest jednym z niższych światów w drodze do doskonałości (tak to zrozumiałem czytając KD). Na wyższych światach będziemy mieli mniej powodów do dyskusji, z tego co zrozumiałem to materia jest tam dużo mniej materialna i bardziej związana z duchem (poprawcie proszę jeżeli się mylę). :roll: :lol: Nawet nie wiemy czy na wyższych światach życie wymaga pożywienia, spania , i innych ziemskich potrzeb :). W ogóle nie widzę sensu rozprawiania mięso czy nie mięso bo zaraz zacznie się temat wieprzowe czy wołowe, lub soja czy ryż :D :P

methyl pisze:Musiałem raz zawieźć psa do weterynarza na zastrzyk snu wiecznego. Wzrok suczki i jej popiskiwania pójda za mną aż po grób. To już chyba byłoby lepiej palnąć ją znienacka w łepek.

methyl pisze:Na ból duszy tabletek nie ma. Śmierć może uleczyć ból ciała ale tylko wtedy kiedy zdarza sie w zaplanowanym momencie.
Przedwczesna śmierć (eutanazja) może nie tyle nie pomóc ale wręcz cierpienia potęgować (mowa tu o cierpieniach duszy).
.

Tu trochę poważniejszy temat i ja osobiście nie mam określonego zdania. Bo jak piszesz wzrok suczki pójdą za tobą aż po grób. A co ma zrobić człowiek który patrzy w oczy bliskiej ukochanej osoby sztucznie trzymanej przy życiu przez wiele lat, w których widać jedną prośbę.... Oby nikogo nie musiało to dotyczyć

Pozdrawiam jak zwykle z serca, Mariusz
Ostatnio zmieniony 16 lut 2014, 16:48 przez Keogh, łącznie zmieniany 1 raz
"Jeśli czegoś faktycznie doznajemy,to jakkolwiek byśmy to nazwali–nie ma to decydującego znaczenia.Jeśli o czymś jedynie rozmawiamy–bez faktycznego doznawania tych wymiarów rzeczywistości, to wtedy nazewnictwo jest dla tych osób bardzo ważne."
Keogh
 
Posty: 78
Rejestracja: 29 wrz 2013, 11:04

Re: Pytanie do Konrada

Postautor: Nikita » 16 lut 2014, 15:09

Masz racje Keogh ...diabelek siedzi w nas he he...czasami emocje ponosza....ale to wszytsko ludzkie....Polacy wogole lubia sie troche poklocic....to taka nasza cecha narodowa....Ale spoko...trohe dystansu i wszytsko jest ok....ja Was wszytskich bardzo lubie i szanuje....Buziaki...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 0 gości