Krzysztoff pisze:Przykładowo , ile z lekcji matematyki w szkole zapamięta uczeń buntowniczy który całą lekcję przeszkadza, wygłupia się lub dogaduje nauczycielowi ?
Aleś trafił

Matematyka zawsze była dla mnie łatwa. Nigdy nie przeszkadzałam na lekcji. Ale błędne wyliczenia głośno zgłaszałam. Nawet błędne wyliczenia pana od matematyki w liceum i od pana doktora na studiach wyższych. W trakcie lekcji, jeśli zauważyłam jakiś błąd, to go poprawiałam. GŁOŚNO. Żeby potem dzieciaki nie mówiły "bo pan tak napisał". Według mnie to nie jest postawa buntownicza, ale zapobieganie błędom w przyszłości. Bo czym skorupka za młodu....
Tym bardziej, że potem tym dzieciakom, czy studentom udzielałam korepetycji, więc nie chciałam potem każdemu z osobna tłumaczyć, dlaczego pan zrobił błąd. Myślisz Krzysiu, że źle robiłam? Może powinnam siedzieć cicho, nie odzywać się, nie wytykać błędów? No cóż ja tak nie robiłam i nie robię. Sorry.
Krzysztoff pisze:Gdy się buntujesz , trudniej Ci zrozumieć istotę danego problemy niż osobie o neutralnym i otwartym podejściu.
Tolerancję mam na bardzo wysokim poziomie. Większym niż większość ludzi, ale to nie oznacza, że nie mogę prostować poglądów innych. Pamiętaj, ja nikogo nie zmuszam do zmiany poglądów. Każdy może myśleć co chce, do tego każdy ma prawo, ale i ja mam prawo powiedzieć co myślę. A że zdarza mi się to robić zbyt emocjonalnie, przepraszam, taka już jestem. I tak, wiem, że to jedna z moich wad, z którą staram się walczyć, więc wszystkie rady by przystopować mile widziane
